Zabrzmiało tak jak FF był jakimś świętym graalem. To inne systemy, trzeba używać tego co spełnia oczekiwania, z szukaniem odpowiedników to trochę tak jakby wśród samochodów kompaktowych szukać odpowiednika limuzyny albo busa. Równie dobrze FF jest kompromisem z punktu widzenia średniego formatu. Mikro jest małe i lekkie i to dla tych cech jest często wybierane. Jakby poszukać odpowiedników wśród FF biorąc te cechy pod uwagę to by się okazało, że pełna klatka to dopiero kompromis
.
Wszystko zależy od tego czy chcemy mieć płytką GO czy wręcz przeciwnie.
Każdy system ma jakieś zalety i dlatego mam i DX i m4/3.
"Bez muzyki życie byłoby pomyłką." ~ Wilhelm Friedrich Nietzsche
E-M5 + Pen E-P3 + Lumix 20/1.7 + Oly 12-40/2.8 + 45/1.8 + 40-150 + manualne macro +7.5/3.5
moja galeria: http://nightelf.org Prawa Ręka Egzekutora-Skarbnika TWA
Dyskusje na temat wielkości matrycy w tonie bezwarunkowej "lepszości" większych rozmiarów przypominają mi dyskusje samochodowców o silnikach, że R4 jest gorsze od V6, V6 to V8 dla ubogich, a V8 nie umywa się do W12Owszem, w pewnych warunkach tak, ale takie W12 czy nawet V8 w typowo miejskim, kompaktowym aucie nie sprawdzi się w ogóle. Tak samo w fotografii, raczej nikt (no może poza Ąrtystąmi z fajką w zębach, szaliku na szyi, odpowiednią famą i pieniędzmi na taką zabawę) nie będzie "biegał" ze średnim formatem na śluby. Tutaj akurat raczej nikt nie ma problemu ze zrozumieniem tego faktu, ale często "większe - lepsze". Wygra pewnie i tak (niestety jak zwykle) ten, kto będzie miał lepszy marketing i wytworzy odpowiednie potrzeby konsumentów, bo ta bardziej świadoma część to (również niestety) mniejszość.
www.sarwinski.com | najlepszy aparat to ten, który zostawiłeś w domu | fb
Tyko czy to nadal byłby średni format? Można oczywiście pomarzyć, żeby mieć takie all-in-one, ale w takim razie to chyba musiałoby być:
1. Z dużą matrycą (i dużym DR, użytecznym ISO, itp.).
2. Dostępne z wieloma różnymi dobrej jakości optycznej szkłami.
3. Ergonomiczne.
4. Małe (bo nie chce się targać kilogramów sprzętu).
5. Duże (żeby miało pro look no i żeby było co trzymać).
6. Łączące wielokrotnie wspominaną magię analoga (Velvia, itd.) z zaletami cyfrówki.
7. Solidnie wykonane, mądrze zaprojektowane, niemożliwe do uszkodzenia w nie-ekstremalnych warunkach.
8. Z wbudowanym statywem (a może i porządną lampą, blendą, itd., w czymś wielkości typowej lustrzanki najlepiej).
9. Niezawodne.
10. No i oczywiście względnie tanie.
Tak wymieniać można właściwie bez końca, tylko to dla mnie trochę takie próbowanie pogodzenia kompletnych sprzeczności. Ot, FF ma swoje miejsce, średni i duży format też, tak samo 4/3 i wszystko inne, jedne rozwiązania w pewnych sytuacjach są lepsze, w innych niekoniecznie, raczej nie da się jednowymiarowo stwierdzić, że np. FF jest lepsze niż 4/3, bo... bo tak.
I nie, nie piszę tego dlatego, że zazdroszczę tym wszystkim pro ludziom, którzy targają swoje pro FF puszki (a na FF ktoś zafascynowany szeroką Velvią będzie patrzył z politowaniem) ich sprzętu, to po prostu (jako taka) świadomość konieczności dobierania odpowiednich narzędzi do swoich potrzeb. Takie same, a pewnie nawet gorsze (bo nie chciałoby mi się pewnie zawsze brać takiego FF na byle spacer i nie miałbym niektórych zdjęć) wyniki miałbym używając FF zamiast tego, co mam, a jeśli kiedyś poczuję potrzebę spróbowania tej chociażby fullfrejmowej magii, to zacznę na nie zbierać, ale przecież od wtedy moje 4/3 nie zacznie robić gorszych zdjęć, to ja je robię, lepsze lub gorsze.
Dla mnie m4/3 byłby ideałem ale jest jedno "ale". Brak uniwersalnego jasnego zooma. Gdyby Olympus miał w sowojej ofercie jasne 14-42 w cenie w granicach 1500 zł to nie zastanawiałbym się nawet przez chwilę. A tak to serce mówi PEN a rozum jakiś zawansowany kompakt. Na szczęście moge jeszcze poczekać do listopada może coś się jeszcze ciekawego pojawi.