A o kuchni nie zapomnij napisać![]()
A o kuchni nie zapomnij napisać![]()
Nie wiem czy nie pomyliłeś z 19 zdjęciem, ta dziewczynka jest smutna, była w ciąży, szła z nami z 8 km, na czole miała trzy okrągłe siniaki, okazało się że stawiają sobie bańki na czole by zlikwidować ból głowy. Dziewczyny w górach wychodzą za mąż w wieku 13-15 lat, nie wiem ile ma dziewczyna ze zdjęcia nr 19, nie wypadało pytać. Pani ze zdjęcia nr 17 ma koło 80 lat, urodziła 18 dzieci z czego 5 nie żyje.
Snuj swoją opowieść dalej , przeczytałem z zainteresowaniem. co wziąłeś z fotowyposażenia? i jak oceniacz swoje przedwyprawowe wybory.
Zainteresowany i zaciekawiony AP.
E-M1 Mark II; E-M5 Mark II; E-PM2 IR red+, E-PL5 IR blue; Fuji X-T1; X-M1; garść słoików; Sigma DP2; Hauwei P20 Pro
Kapitalna podroz i swietna relacja. Achhh, tylko pozazdroscic.
Na pewno nabyta tu wiedza przyda sie bardzo, kiedy wreszcie uda mi sie tez tam wybrac.
Pozdrawiam.
Jesli przesladuje cie pokusa, uciekaj powoli aby mogla cie dogonic
O kuchni to można książkę napisać, jedno jest pewne jedzą wszystko co rośnie i co się rusza.
Wydaje się że mają bardzo zdrową dietę, jedzą ogromne ilości warzyw najczęściej zielonych, pędy bambusa, lotosy, owoce morza dokładnie wszystkie jakie są w encyklopedii, ryby, na kolejnym miejscu drób, jajka, oczywiście też te z niewyklutymi pisklakami, owady, mniej wołowiny i wieprzowiny, najmniej koty i psy, te ostatnie uznają za dziczyznę tak na nasz język tłumacząc. Im bardziej na południe tym więcej psów zjadają niestety, z wywiadu wiem że mięso jest słodkawe. Przed wyjazdem nie mogłem się z tym pogodzić ale teraz już ich zrozumiałem że jedzą wszystko. Jedzą dużo owoców a rośnie ich tam ogromna ilość.
Podstawa diety to oczywiście ryż, makaron ryżowy, wódka ryżowa, tofu i sos sojowy, te proukty najczęściej spotkamy na targowiskach.
Wszystko co jedzą jest pierwszej świeżości, nie mają lodówek więc przed każdym posiłkiem udają się na targ czy ulicę i kupują świeże warzywa czy mięso. Dla mnie jeżeli chodzi o jedzenie to raj, jestem wegetarianinem od 20 lat i w tym kraju mogłem zaszaleć z jedzeniem.
Takim podstawowym posiłkiem jaki jedzą kilka razy dziennie to słynna zupka pho na wiele sposobów, z ryżem bądź makaronem ryżowym. Większość potraw robią na ostro do tego dostajesz jeszcze sosik ekstra ostry, często nie do zjedzenia.
W restauracjach do jedzenia jest wszystko, żywe żółwie, węże, żaby, owoce morza wszelakie, kiedyś myślałem że nie je się meduzy a tutaj z tego robią sałatkę z warzywami, było nawet mięso z jeżozwierza itd.
---------- Post dodany 21-12-11 o 00:25 ---------- Poprzedni post był 20-12-11 o 23:42 ----------
Witaj!
Ze sprzętu zabrałem E-3, 12-60mm, 50-200mm, 8mm, telekonwerter1,4, EX-25, 2 karty 16-stki, 3 akumulatory, ładowarka, filtry polaryzacyjne i 3 połówkowe Softy Hitecha, E-pl2 z 9-18mm, wizjer i przejciówka na 4/3, 1 karta 8-ka, 2 akumulatory, ładowarka.
Nie przydał się wizjerek do Pena, na początku martwiłem się czy jeszcze jest, kiedyś się odczepił i porysował mi mocno wyświetlacz już kolejny razzresztą (Romek coś o tym wie), zabrakło mi pamięci, te 8 GB to było za mało bo kręciłem nim głównie filmiki ale udało mi się za milionstosześćdziesiąt tysięcy Dongów kupić kartę 32 GB i ta już starczyła do końca, filmy jednak zajmują dużo miejsca
.
Bardzo przydała się przejciówka na 4/3 bo bardzo często zakładałem 12-60mm. Szkoda że Pen nie mauszczelnień bo były fajne motywy pod wielkim wodospadem a woda lała się na nas zewsząd.
E-3 spisała się na medal, uszczelnienia bardzo się przydały, masa pyłu wszędzie w Wietnamie i deszcze co chwilę i w górach częściej. Nie przydał się tylko ex-25, nie miałem nerwów na robienie makro, zresztą owady, przykładowo gąsienice, czy motyle to takie z 10 razy większe niż nasze krajowe. Zasmuciło mnie tylko że na początku przygody rozwarstwił mi się ekranik w E-3 a prawie wcale go nie obracałem, musiałem go obkleić taśmą klejącą, wytrzymało to do dzisiaj, nawet kilka godzin w deszczu.
Pozdrawiam.
Jestem pod dużym wrażeniem wyprawy i czytam z ogromnym zaiteresowaniem.
Muszę przyznać, że Twoje opisy są nie mniej interesujące niż zdjęcia. Rewelacja![]()
OMD, kilka puszek i wiadro słoików
Teraz akcent handlowy.
W centrum Sa Pa mamy małe, kryte targowisko na którym można kupić wszystko do jedzenia. Handel widać nawet na uliczkach prowadzących do targowiska. Sprzedażą zajmują się tutaj wyłącznie kobiety i to one kupując towary powinny negocjować cenę, dotyczy to również turystów. Cen oczywiście nie znajdziemy nigdzie, cena jest ustalana indywidualnie dla każdego, dla turysty zagranicznego najczęściej 4 razy wyższa.
Targowisko ma swój specyficzny klimat, jest tam bardzo głośno, wszyscy się przekrzykują negocjując cenę. Mieszanina różnych produktów spożywczych powoduje unoszenie się w powietrzu niezbyt przyjemnego zapachu, powoduje to u niektórych odruch wymiotny, co potwierdzam. Pewnego razu zrobiliśmy dochodzenie co śmierdzi najbardziej i po durianie, najgorszy jest zapach rozlanej serwatki z sera tofu. No i trzeba się oswoić z widokiem dużej ilości much które w całym Wietnamie wysiadują głównie na poćwiartowanych kawałkach świeżego mięsa.
W centralnej części każdego targowiska, nie tylko w Sa Pa, znajduje się pewnego rodzaju jadalnia, można tam zjeść wyłącznie regionalne posiłki, jest to dla turysty pewnego rodzaju wyzwanie w warunkach o jakich pisałem wcześniej.
Do zapachu przyzwyczajaliśmy się kilka dni, po tym czasie wszystko zaczęło smakować lepiej.
Za towary płacimy najczęściej w dongach, w obrocie są tylko banknoty, monet nie należy przyjmować jako reszty bo nikt ich nie przyjmie z powrotem. Banknoty do nominału 5 000 są papierowe i najczęściej bardzo zniszczone, te większe do 500 000 są foliowe w bardzo dobrym stanie, na wszystkich widnieje wizerunek wujka Ho.
Przykładowa cena to 1 kg mango 40 000 dongów, 2 metry trzciny cukrowej 20 000 dongów, bułka 8 000, woda mineralna 1,5 litra 15 000 są to ceny dla turystów. Aktualnie 1 dolar to 22 000 dongów. Dolarami i w euro płacimy raczej tylko w hotelach.
Jeszcze przykładowa różnica w cenie np. puszka cocacoli dla turysty 15- 20 000 dongów a w sklepie 6 500 dongów.
22. Sa Pa, ulica przy targowisku.
23. Sa Pa, góralka sprzedaje imbir, ziemniaki, regionalne nalewki i śpiewające ptaki złapane w lesie.
24. Sa Pa, zielenina na targu.
25. Sa Pa, owoce morza, w tym regionie niestety skromny wybór.
26.Sa Pa, handel uliczny.
27.Sa Pa, zielone smakołyki.
Raj dla wegetarianinaRozumiem że programowo much nie fotografowałeś
![]()
The question is: What is a Mahna Mahna?
Plodow rolny ogrom...ceny jak u nas w czasach tworzenia sie gospodarki rynkowej w latach 90![]()
Moja przygoda z morzem Kapitan I , II , V rejsu PBO