Kolejny szybki test "balkonowy". Leica + ZD 50-200 (bez SWD) z ręki, ISO 200, bez stabilizacji, wyostrzania programowego w aparacie i wyostrzania po zmniejszeniu do 1000x750px:
- 50mm f/2.8
- wycinek 1:1
- 200mm f/3.5
- wycinek 1:1
I dla porównania E-3 + ZD 50-200 ze stabilizacją. WB na auto, pozostałe parametry takie same.
(Żona mówi, że te z Leiki są bardziej "ziemiste", ja chyba jestem trochę daltonista więc się nie wypowiadam)
Ja się robi na bezpiecznych czasach to fakt stabilizacji niewielkie ma znaczenie. Co do kolorów - chyba porównywanie JPGów nie bardzo ma sens, zresztą ingerencja w kolory w post-procesie jest tak duża, że sposób w jaki "wypluwa" je aparat aż tak wielkiego znaczenia nie ma. Co z ISO, z DR - w porównaniu chociażby do E-3...Zresztą tu E-330 raczej należałoby porównywać. Ciekawi mnie jaki soft do obróbki RAWów daje Leica i jakie są z niego efekty...
MoimBardzoSkromnymZdaniem, kadry z E-3 zawierają więcej szczegółów.
Mi ten aparat w wersji Panasonica wpadł w ręce w listopadzie zeszłego roku. Spodobał mi się jak murzynowi blaszka. Robiłem zdjęcia w Łazienkach celem przebadania tam czegoś i wkurzały mnie kaczki. Zimno było jak to w listopadzie a one nie dość, że pływały bez sensu psując mi wodę to jeszcze ludzie dowalali po trzy kilo bułki na kwadrans. I co wpadło kawałek bułki do wody to one jak na komendę wszystkie płynęły ociężale w tamtą stronę. Jako baczny obserwator przyrody nie zauważyłem aby któraś z kaczek wychodziła z wody za potrzebą. Wyszło mi na to, że robiły do wody z, której potem jadły. Zanotowałem sobie w pamięci, że kaczki w jakiś sposób są spokrewnione z muchami i postanowiłem nie czekać już na to co za chwilę powinno wypłynąć na powierzchnię i wrócić w nocy mając nadzieję , że te gady kiedyś muszą spać.
W nocy aura prawie sprzyjała do zdjęć. Były jasne chmury i co prawda wiał wiatr ale z przerwami. Tylko zimno było okrutnie. Ustawiłem sobie wszystko jak się patrzy i sobie pstrykam na wybranych ustawieniach. Po kilku zdjęciach widzę na monitorze jak mi na obraz od prawego dolnego rogu wchodzi jakaś purpurowa plama. I co zdjęcie to trochę większa. Na początku myślałem, że to może przy długim czasie latarnia mi jakoś bruździ. Więc celem sprawdzenia obróciłem aparat o 180 stopni patrzę i to samo. To nie latarnia i ja też nie świeciłem. Podobno to jakiś przetwornik się grzeje i to grzanie się uwiecznia na matrycy w postaci rosnącej purpurowej plamy. Teraz to już nie pamiętam ale aparat miał w jakiś tam sposób rozbudowane długie czasy naświetlania albo ich pomiar tylko po to aby lepiej uwieczniać plamę. I tak jakoś mi przeszło. Sprzęt kosztował też jakieś kosmiczne pieniądze w okolicach 8000zł do tego obiektyw....
To naprawdę piękny korpus. I ta lampa otwierana na dwa razy. Ale jak mi się przypomni ta purpura...
Ostatnio edytowane przez Sergiuszone ; 13.09.08 o 15:07
Zanim skasują mi znów posta (ktrego pod groźbą Guantanamo) nie można pisać ponownie albo i coś więcej -"szminkiel" rozdaje mandaty...
Napiszę co myślę o L1
Aparat który był wyśmiewanym za swą cenę panacomatem dla snobów okazuje się leicą dla oszczędnych.
Podziwiam za odwagę -myślałby kto "zamienieł stryjek..."
Nie przeraża Cię brak "używalnego ISO 1600", gripa, n-punktów najszybszego AF na świecie o braku możliwości sprzedaży wysokorozdzielczych fotografii w stockach już nie wspominając?
Ciekawi mnie współpraca szkła leici z olympusami nowej generacji.
330 nie daje możliwości sterowania pierścieniem przysłony w panaleice.
Dziwne bo to ta sama generacja procesorów?
Czy E-3 obsługuje tą funkcję?
Ps. porównanie zdjęć jeśli nie robisz sobie jaj - jest dla E-3 druzgocące...
Gratuluję DOBREGO wyboru.
Ostatnio edytowane przez mynameisnobody ; 13.09.08 o 15:54
wcale mnie to nie cieszy na marginesie... hm...
Nadzieja że to metoda zawiodła i efekt z E-3 jet tylko jednym z możliwych efektów -dalekim od optymalnego.