Właśnie o to chodzi. Kiedyś świat kolorowej fotografii kończył się praktycznie na ISO 400 i dało się z tym żyć. W temacie ISO pierdylion pełnej klatki 4/3 nie dogoni. Szkoda, że odpuszcza niższe ISO. Niestety, ale to prawa fizyki.
Wersja do druku
Dawniej mówiło się, że Bóg tak chce, teraz że to prawa fizyki.
Jakżesz się k**** cieszę, że fotografia skutecznie tej "fizyce" się opiera.
Jak czytałem te powyższe posty to chciałem właśnie pisać, że fotografia nie polega na fizyce i że może forum na temat fizyki było by odpowiedniejsze, ale skoro zawarłeś to zwięźlej to pozostaje mi przybić piątkę, znaczy reputację.
EDIT nie mogę, musisz przyznać innym użytkownikom zanim będzie można wulf, nie rozumiem ale nic
Odszumione jpegi, wyostrzone dużym promieniem. A do tego chyba szkło nie najostrzejsze, chociaż dość równe. To niestety standard - nie tylko w Olympusie, ale praktycznie u wszystkich.
Jakoś nie jestem przekonany co do tego OM-D. Przecież to PEN, tylko w obudowie w stylu retro. Ma trochę nowych ficzerów i parę nowych bajerów, czy jednak forma nie przerosła treści? Jeśli chodzi o ergonomię CHCĘ coś w korpusie E1dynki i koniecznie z dużym bagnetem, albo pełną obsługą szkieł przez przejściówkę. OMy to legenda, ale nie ze względu na wygląd, a na solidność i fajną dużą, jasną matówkę. Olympus powinien nadal być firmą innowacyjną i nie oglądać się za siebie, licząc że naczesze kasie na sequelu legendy.
http://www.omuser.com/viewthread.php?tid=179921
chyba było gdzieś, ale jestem zdumiony ze tego nie komentujecie...
jezeli to nie fake to on szumi mniej niż mój de700 ... hmm
Właśnie skończyłem czytać cały wątek i ten link był już na 10-tej stronie. Jeśli to rzeczywiście nie fake to może być ciekawie.
Frustracja użytkowników świetnych szkieł z dużego 4/3 jest w pełni zrozumiała, ale – o ile wiem – Olympus jest w Japonii liderem sprzedaży bezlusterkowców, które zaczynają już wyprzedzać lustrzanki. Rynek japoński jest ważniejszy niż np. europejski, a na pewno wyznacza trendy dla całego świata(co jest oczywiste skoro większość sprzętu stamtąd pochodzi). Biorąc pod uwagę, że Panas jest w tej samej kategorii na drugim miejscu(a więc m4/3 rządzi), to trudno się dziwić, że Olympus inwestuje w tę część biznesu, która jest najbardziej perspektywiczna. 4/3 i konstrukcje w rodzaju E-5 stawia firmę na z góry przegranej pozycji. M4/3 jest polem, na którym można kreować trendy i dyktować warunki. Fuji też porzuciło projekty typu S-5pro i tworzy alternatywę dla „kultu lustrzanki”.
Nie zmienia to faktu, że pełna kompatybilność z obiektywami 4/3 podniosłaby znacznie atrakcyjność nowych korpusów w wersji micro.
geo kto by to komentował takie bzdurne jpg'i. Poważny fotograf nawet na to nie spojrzy :] bo to nie RAW :)
Nie martw się geo , fizyka zabroniła olympusowi robić dobry obrazek już dawno. To fejk :)
A tak na serio to może być jakiś skok technologiczny o którym nie wiem, ale za chwilę żółci i czerwoni też to zrobią i będą to mieli.
W zasadzie to już mają. Canon 1DX ma ISO 200 tyś, albo to co wypluwa ten kompakt canona z matrycą prawie 4/3 jest zadziwiająco dobre. Czy teraz co pokaże 800E nikona.
Te obrazki pokazują że wysokie ISO będzie bardzo dobre. Teraz potrzeba dobrych przykładów na niskim ISO i dużym DR skoro taki dobry jest.
Osobiście jestem przekonany że część będzie do niego wzdychać, a część od razu go kupi
Ten canon ma matrycę ciut większa niż 4/3 a fakt,że daje niezłe zdjęcia to pewien dowód, że DA SIĘ. pozostaje kwestia technologii ^^
Firma musi przynosić zyski. Wątpię by na E-5 coś zarobili i raczej wydali go aby utrzymać support dla użytkowników 4/3 i pewnie tak samo zrobią z E-7. Przez parę lat inwestowali w Peny, teraz zacżęli OM-D które z gripem są (chyba?) lepsze w trzymaniu no i mają wizjer. Też bym chciał coś, co trzyma sie jak E-1, ale przecież cała firma nie będzie się przestawiac na produkt, który kupi 10 osób! Sam fakt, ze retro-stylizacja się podoba znaczy, że jednak coś moze iść w dobrym kierunku.
Nie zapędzałbym się aż tak bardzo. Nie sądzę, aby najwięksi producenci popularnej elektroniki sprzedawali więcej swoich produktów w Japonii, niż w Europie czy Ameryce Północnej. Powstało już wiele elektronicznych gadżetów, które w Japonii sprzedawały się świetnie, a w innych krajach nie przyjęły się w ogóle. Olympus w Japonii odniósł sukces, ale w Europie i USA jeszcze musi się trochę namęczyć, żeby w ogóle zaistnieć w szerszej świadomości konsumentów. Teraz ma większą szansę, bo OM-D chyba bardziej przypada do gustu europejczykom, niż poprzednie modele.
Wg mnie przyszłością tego segmentu jest... jotpeg. Jego optymalizacja imho pozwoliłaby firmie odlecieć konkurencji niezależnie od wielkości sensora, rozmawiałem z jednym kolegą i jest chętny pomóc Oly w tym temacie. Zamiast tracić środki na różne takie (filtry), powinni dać mu aparat, programistę i powinien wykręcić z jotpega siódme poty. Potem programista przełoży to na język TruePic :) Według mnie brakuje im tak niewiele: kolorki - super, AWB - OK, gradacja - jest, zostaje ten nieszczęśliwy budyń...
Z mojego pktu widzenia wygląda to tak, że większość (chyba jednak) targetu zrobi zdjęcie i jego dalsza obróbka ogranicza się do wyboru odpowiednich opcji w sterowniku domowej... drukarki.
Jeśli chodzi o sam OMD, fajnie jak będzie lepszy z 1EV w rawie, będzie miał prawdziwe iso, ale co robić ze starymi PEN'ami, które wciąż robią zdjęcia...
Ale przecież kasę trzaska się przede wszystkim na kompaktach - tak mi się zdaje. Japonia to 120 mln populacja. Wydaje mi się również, że wpływ ich stylu życia np. na klasę średnią w Chinach(czyli najbardziej przyszłościowy rynek) może być większy. Animozję narodowe nie muszą mieć aż takiego znaczenia. W końcu Koreańczykom z Południa - mimo niechęci do dawnych okupantów - na pewno bliżej jest mentalnie do Japończyków niż do Francuzów. Zresztą jeśli - poza paroma drogimi obiektywami - cały sprzęt jest projektowany w Japonii, to trendy tak czy inaczej będą kreowane tam. Inna sytuacja jest np. w przypadku sprzętu audio wyższej klasy(który jednak z natury nie jest zjawiskiem tak masowym jak rynek foto), gdzie konkurencja setek firm z Europy i USA jest bardzo silna, również firmy z Chin mają już dużo do powiedzenia. Giganci w rodzaju Pioneera czy Denona znacznie częściej stosują wzorce europejskie w kreowaniu nowych produktów, czasem nawet oferta jest profilowana pod konkretny rynek - np. wzmacniacze są projektowane z udziałem europejskich konstruktorów, a ich współpraca przy tworzeniu głośników to norma(tu Skandynawowie są potęgą). Oczywiście w sprzęcie foto można podawać też podobne przykłady - np. współpraca Panas-Leica, Sony-Zeiss itd.
W sumie tak, naprawdę nowy jest system stabilizacji, ale nie wiadomo co to oznacza w praktyce - być może skuteczność na poziomie E-3. Fajność nowego aparatu polega na tym, że jest to korpus tak mały, prawie wszystkomający i łechta potencjalnych użytkowników głównie estetyką, sentymentami itp., co może być bardzo mocnymi, nawet jak nie do końca uświadomionymi, motywacjami zakupowymi. Technologicznie to pewnie ewolucja względem Penów.
Co do E1dynki, bagnetu i szkieł 4/3 - to by miało sens jedynie w przypadku klasycznej lustrzanki, a nie aparatu bez lustra na bagnecie 4/3 - takie postulaty pojawiały się na tym forum. To drugie rozwiązanie uniemożliwiłoby używanie optyki m4/3 - bez sensu w przypadku aparatu bez lustra. Optimum to wygodne (ergonomia, AF) używanie szkieł 4/3 przez przejściówkę.
Po pierwsze te fragmenty jpegów niewiele mówią. Po drugie nie sądzę żeby większość tu piszących miała bardzo duże parcie na wysokie ISO i czyniła z tego główne kryterium wyboru aparatu.
No ale przecież Olek ma fajne jpgi a poziom budyniu = poziom ustawienia odszumiania, których jest kilka w menu aparatu. Twój postulat jest o tyle nietrafiony, że nie ma czegoś takiego jak obiektywnie najlepszy jpg, z którego wyciągnięto siódme poty. Zobacz na zabawy wołania rawów na różnych forach, w tym na naszym, - każdy optymalny efekt widzi inaczej. Zresztą Olek wbudował w OMG ;-) możliwość modyfikacji krzywej tonalnej - to już prawie jak Lightroom ;-)
Zgadzam się.Nawet bardziej iso 100 i maksymalnie 6400.Z tym że na 3200iso chcę mieć szum ,tylko że ziarnisty.
Jeśli ktoś robi zdjęcia lotnicze to potrzebuje do tego samolotu. Fotograf lotniczy bez samolotu nie zrobi dobrego zdjęcia, bo będzie mu za nisko. Przyznasz jednak, że jeśli taki fotograf zacznie przekonywać innych fotografów, że też potrzebują samolotu będzie to dość komiczne. Oczywiście fajnie by było mieć samolot ale nie jest to najważniejsze np. w fotografii makro czy nawet krajobrazowej.
Przepraszam autorów ale skasowałem kilka postów, bo nie wiązały się z tematem wątku, którym jest OM-D.
Proszę nie robić tutaj Hyde Parku.
Mało piszecie o stabilizacji obrazu, a to moim zdaniem najciekawsza rzecz w tym modelu. Już mniejsza o to, że działa w pięciu płaszczyznach. Najważniejsze, że działa w sposób ciągły, więc stabilizowany jest zarówno obraz w wizjerze, jak i nagrywany materiał video. Stabilizacja w obiektywach traci zatem ostatnią cechę, która decydowała o jej przewadze nad stabilizacją matrycy.
Mam nadzieję, że da się wyłączyć stablizację w wizjerze, bo mam problem z balansem, wręcz mam chorobę lokomocyjną od tego...
Ano wyłączyć można, zresztą na krótkich ogniskowych korzyść niewielka. Bonus będzie przy ostrzeniu manualnym długimi obiektywami - więc ta opcja mi się podoba.
Temat żywotności poruszyłem bo po prostu mnie to interesuje. Producenci podają żywotność migawki wiec dlaczego nie mieliby podawać żywotności innych podzespołów. Stabilizacja w nowym olku jest nowatorska i bardzo skomplikowana - myślę że producent robił testy pod kątem pomiaru średniego czasu eksploatacji przed pierwszą usterką. Wiem że na Forum działa kilka osób związanych zawodowo z Olympusem (i to nie w znaczeniu że używają aparatów tej marki do robienia usługowego zdjęć) więc może mogą uchylić rąbka tajemnicy?
Nie przesadzajcie. Stabilizacja obrazu to wynalazek liczący już kilka lat. Czasami się psuje, ale jeszcze nie słyszałem, aby nagminnie ją zajeżdżano. Pewnie szybciej się aparat znudzi i zostanie wymieniony na nowsze model, niż coś w nim padnie.
Stabilizacja matryc zbudowana jest wedle idei, na której budowane są także np. zawieszenia układów odczytowych czytników cd/dvd. Gdy się do takiego zajrzy podczas pracy, można zobaczyć jak całość mocno wibruje - i tak potrafi przewibrować tysiące godzin. Tak więc raczej nie ma się czym martwić.
Dzięki za wyjaśnienie :)