I z drugiej strony - robię teraz fotoreportaż na oddziale dziecięcym w szpitalu i nie wyobrażam sobie, że szaleję w zabiegowym 5 klatek na sekundę wkurzając wszystkich wokół...
Po prostu dobrą fotę trzeba wyczekać... :)
Wersja do druku
Ja tam bym pomijał skrajne przypadki,
No dokladnie. I tu jest potrzebny szybki AF, w nawet tak prozaicznej sytuacji. Bo przy wolnym AFie lepiej uzyc kompakta, gdzie GO bedzie na 20 metrow i pamiatka bedzie. A nie ostry ogon czy trawa tuz za nieostrym psem...
Inna, tak jak makro, street, czy sluby. Ale tez istnieje...
Nie rozumiem podejscia "eee, po co, mi nie potrzebne, toz to zbedne rzeczy i w ogole zlo i mrok". Ja nie uzywam - i tyle, a nie przekonuje innych, jaka to ja jestem super, Wy - zliiii, a uzywane przez Was fiszery - zbedne...
A chochlika chetnie przyjme - nie do malowania zdjec, ale do robienia mu zdjec ;p
I następnego dnia dostajesz wymówienie z roboty.
_______________________ (automatyczne scalenie)_____________________
Polski lotnik to na drzwiach od stodoły poleci.
Nie wszystko da się przewidzieć. Przykład ze skokiem w dal przyszedł mi do głowy, bo znam historię pewnego zdjęcia. Niejaki Tomek Jagodziński (krakowski fotoreporter, obecnie w Fakcie) przyszedł do pewnej redakcji jako "świeżynka". To było z 10 lat temu, jeszcze w czasach analogowych. Nie miał doświadczenia i pewnie dlatego poszedł fotografować trening w skoku w dal. Jakieś zawody o randze ogólnopolskiej. Starzy wyjadacze oczywiście trening olali.
Ustawił się na Sebastiana Chmarę. I miał niesamowitego farta (Tomek, a nie Chmara). Bo ułamek sekundy po odbiciu Chmara doznał kontuzji. I Jagodziński, który pociągnął serią z Canona 1n, miał dzięki temu świetne zdjęcie.
Chmara w locie trzyma się w okolicy siusiaka, twarz ma wykrzywioną paroksyzmem bólu. Jagoda dostał za tę fotę wyróżnienie na Konkursie Polskiej Fotografii Prasowej (jakoś tak się chyba nazywa ten konkurs).
Miał szczęście, ale pomógł szczęściu szybkim aparatem.
Nie przemawiaja do mnie argumenty niektorych typu "to piekne zdjecie zrobili w 1950r bez AF'a IS'a i na iso100".
Zrobili, brawo, ale czy ten sam fotograf nie zrobilby wiecej udanych zdjec majac wspolczesny aparat?
Mnie w ogóle dziwi ta dyskusja. Jak można kwestionować fakt, że fotoreporterzy potrzebują do roboty szybkiego sprzętu. :roll:
To było w kontekście 5 kl/s a nie AF tak dla ścisłości. I nikogo do niczego nie przekonuję.
Nie pracuję w tej branży, więc wypowiedzenia nie dostanę. Jestem freelancerem - biorą jeśli im się spodoba.
A propos skoków, to kto widział fotę jak skacze Kozakiewicz, zanim zrobił słynny gest? ;-) Po prostu nie ma jednej recepty na dobre foto - czy sportowe czy każde inne. Raz trafia do gazet chwila nokautu, innym razem poobijana gęba po meczu. Nadal twierdzę, że więcej zależy od inwencji autora i farta niż ilości klatek na sekundę. "Ilość klatek na sekundę" moim zdaniem odmóżdża i zastępuje u niektórych tzw. myślenie kadrem.
I tyle, nie kontynuuję tematu.
Może i odmóżdża (ja twierdzę, że nie). Ale pozwala zrobić więcej lepszych zdjęć. Wystarczy spojrzeć na meczu piłkarskim za bramkę. Stoją sobie na statywach smarki sterowane radiowo. I napieprzają seriami przy każdej próbie strzału na bramkę. A goście obsługują je pilotem (komputerem?) z odległości kilkudziesięciu metrów.
To są fakty. I trudno się na nie zżymać.
Do innego typu zdjęć w zupełności wystarczy kliszak ustawiany ręcznie. Ale reporterka rządzi się innymi prawami.
To koniec z mojej strony, bo to przecież oczywiste oczywistości.
Ja tylko konsekwentnie trzymam się zdania, że nie "WSZYSTKO" i nie "ZAWSZE".
Nie da się tego tak generalizować.
A czy "napieprzanie seriami" jest jeszcze fotografią to temat na osobną dyskusję.
I tyle.
Boshe... Czy Wy na prawdę to wymyślacie? Wszelka nadinterpretacja jest tak mile widziana?
Ilu użytkowników tego forum jest zawodowymi reporterami? Piszemy teraz o naszych potrzebach, do których pewnych cech puszek po prostu nie potrzeba, a jednak naładowani fastfoodem marketingu wzdychamy. Po cholerę komukolwiek z nas 10 fpsów? W Quake będzie grał?
Jakiś czas temu chwaliliście się tym, że jeden z reporterów w Iraku focił C-8080. Świetne zdjęcia... I co? Można?
Powtarzam: dla naszego pstrykania ważniejsze od wypasionego aparatu czy wykopanego w kosmos obiektywu jest pomysł. Mało tego. Od tych pierdół sprzętowych jeszcze ważniejsze jest zrozumienie istoty światła. Pomijam tu, że w przypadku reportażu czy Streetu (o czym wspominałem) równie ważne jest znalezienie się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze.
Czy nowoczesny highendowy aparat ogranicza? Tak. O ile złożymy na nim powodzenie w fotografowaniu i zaufamy technologii. Lepszy aparat nie zrobi z Ciebie lepszego fotografa. Nie wierzysz? To zamień na tydzień swego E400 na E3.
Przeczytaj poprzednie posty jeszcze raz. Pisaliśmy o zawodowych fotoreporterach. Amatorom oczywiście niepotrzebne fotopepesze. Ja od pół roku robię większość fot małpą i nie narzekam, że mi mieli 5 sekund jednego rawa. Ale gdybym pracował jako fotoreporter w jakiejś porządnej gazecie to na pewno miałbym smarka albo coś równie szybkiego.
Ja nie jestem swoim reporterem ale jak pewnego dnia przyszło do mnie „streetfoto” i w efekcie Pani wydawca wybierała zdjęcie na okładkę i zapytała: Tylko tyle? Wszystkie były podobne ale stąd wniosek, że do serii raczej jest przyzwyczajona.
Rafał - zaczęło się od innego tematu (po podaniu linka do Shorpy) i stopniowo ewoluowało.
Generalnie chodzi o to, że nie ma sensu podniecać się sprzętem zawodowym, bowiem w naszym przypadku po prostu jest to totalny przerost treści nad formą. Pamiętam, kilka lat temu czytałem wywiad z jedynym polakiem, ktory miał co roku akredytację na festiwal w Cannes (freelancer). Focił jakimś Markiem. Ale jak sam przyznał, nie miał zielonego pojęcia o większości funkcji tego aparatu, gdyż wykorzystywał tylko to, co było mu potrzebne. Nie wnikał, nie wgłębiał się - po prostu pracował.
A ja znam takiego jednego osobiście był w Cannes kilkanaście razy. I zawsze rozmawiamy o sprzęcie obiektywach puszkach pomimo, że jest u mnie dość często.
Jest różnica między być w Cannes, a mieć akredytację.
Poza tym z rozmów o sprzecie... Wiesz - nie zamierzam (powtarzam - nie zamierzam) nikogo dyskredytować, ale jeżeli ktoś ma takie hobby - to czemu nie. Znamienite jest tylko to, że naprawdę wielcy o sprzęcie w ogóle nie rozmawiają. W miesięczniku Film kilka miesięcy temu był wywiad z Januszem Kamińskim (moim zdaniem nr1 wśród operatorów). Warunkiem na udzielenie wywiadu było to, by nie było rozmów o sprzęcie. Jak się przyznał - po prostu nie interesuje go sprzęt. Po prostu robi zdjęcia.
Co wynika? Może to, że sprzęt jest obecnie przeładowany funkcjami. Być może wynika to z faktu, że należy coś dodać, by powstał nowy produkt i w ten sposób podtrzymać sprzedaż... a może po prostu zwykły aparat robi się urządzeniem nazbyt skomplikowanym.
Wlasnie?
Po co mu wiedziec, co to np. LiveView, SSWF, czy tez nienajnowsze wynalazki typu podglad GO czy tez wstepne podniesienie lustra?
A co jest zlego w rozmowach o sprzecie? Nie wolno? To jest jakis temat tabu? WTF? Nie chcesz - nie rozmawiaj, tak samo ten koles. Coz, jego sprawa... Podniecac - hmm, kto wie, moze niektorzy tak lubia... Ale pogadac to tez grzech? ;]
Po co uogolniac?
Tak wielcy nie muszą rozmawiać o sprzęcie bo biorą po prostu co im się podoba i tyle. To jest forum Olympusa - dedykowane dla konkretnego sprzętu wiec IMHO rozmowy o sprzęcie są tutaj na miejscu.
Tym bardziej, że „przeciętny fotoreporter” robi tym co dostaje z redakcji, agencji oczywiście o ile jest na etacie.
Dyskusja była o fotoreportażach i fotografii prasowej. Nie każdy fotoreportaż wymaga szybkostrzelnego aparatu (przykład pierwszy z brzegu). Taka była moja konkluzja. Jak kto chciał, tak zrozumiał.
z mojej strony EOT.
Sugerowanie, że jestem prowokatorem to gruba przesada.
PS. Nadal proponuję odróżniać fotoreportaż od ilustracji do artykułu.
A jaki aparat, lustrzanka jest teraz nieszybkostrzelny?
Nie, dosyć, poddaję się... Biez wodki nierozbieriosz.
Nie chodzi o to, by nie rozmawiać. Stąd właśnie ten wątek (przypominam temat). Cała sprawa wzięła się stąd, by każdy dopasowywał sprzęt pod swoje potrzeby. A nie pod to, co mu wmawia marketing, koledzy z forum czy też jedynie słuszne testy. To tylko sprzęt. A z tego, co zauważyłem (nie tylko na tym forum), to przysłania on to, do czego został stworzony.
EOT - idę dalej uzależniać się od zielonej Nestea...
Zawodowcy nie rozmawiaja o sprzecie? Pierwsze slysze.
Polecam poczytac troche na fotoreporterzy.net
Nie kazdy oczywiscie foci markami, ale mozna powiedziec ze sa one w przewadze.
Kilka zdjec z ich forum na rozluznienie atmosfery :)
http://fotoreporterzy.net/wp-content...kit_opener.jpg
http://fotoreporterzy.net/wp-content...07/tvtrwam.jpg
Tak jest wielcy nie rozmawiają o sprzęcie tylko go kupują bo mają na to kasę a my amatorzy nie damy za Hasselblata, który jest w promocji 42000 zł.
Dla mnie kupienie E-3 +14-54+50-200 SWD, to wyzwanie finansowe przełożone na 30 rat.
Niestety Panowie:( taki ten nasz kraj, w którym zarobki mają sie nijak do szarej żeczywistości...
bieda wzmaga kreatywność Panowie i Panie.
gdyby nie ta zaleta, zagraniczne firmy niechętnie by nas przyjmowały do pracy.
a dobry fotograf umie wykrzesać wiele ze śmieci na które go stać.
nie wpływa, wystarczy przejrzeć prasę codzienną. Dziennikarze to największa grupa robiąca błędy i gramatyczne i ortograficzne ;P Niektórych gazet nie da się zwyczajnie czytać (np. Gazety Wyborczej). Portale także nie grzeszą czystością języka. Na interii nie pamiętam już artykułu bez błędów.