W pierwszej edycji konkursu jako zwycięzcę ogłosiłabym tego, kto uzyskał największą ilość głosów. Za dużo było nieporozumień aby to teraz odkręcać, poprawiać, przestawiać itp. Jeden zwycięzca edycji "0".
Następną bardziej przemyślimy, dopracujemy (może faktycznie głosowanie ogólne?).
Co Wy na to?
Sama się pogubiłam w tych dogrywkach - kto dlaczego i z kim, ale ja tak mam jak widzę dużo liczb. To chyba jakaś odmiana dyskalkulii![]()



Odpowiedz z cytatem
