Po pierwsze - nie ma takiego, co całe życie klepał szajs. A po drugie, znacznie ważniejsze, mówiłem po wielokroć: nie ma czegoś takiego jak producent matrycy w sensie ''sony'', ''canon''. To jest rynek know-how dla biznesu i tu rządzą się zupełnie inne prawa. Wynajmuje się zbiór wiedzy, ludzi, narzędzi i materiałów, płaci i wymaga. Można sobie ewentualnie zażyczyć mikroskopijne logo z boku albo i wyłączności.
Nie, lepiej znać wiedzę techniczną, historię sztuki, zasady psychooptyki oraz kilka innych nauk i robić zdjęcia. Oczywiście można nie znać którejś z tych dziedzin i także robić zdjęcia, także dobre. W końcu można nic nie znać, a także szansa na dobrze zdjęcie będzie, choć coraz mniejsza.
A wiesz, że mogę Ci zrobić tę sztuczkę z dowolnym współczesnym aparatem o porównywalnych możliwościach?
