Ja się przychylam jak najbardziej do opinii kolegów, iż kolorki są właśnie chłodniejsze i właśnie to od razu zauważyłem po przejściu z E-500. I tym samym skóra wchodzi bardziej w róż.
Wersja do druku
Ja się przychylam jak najbardziej do opinii kolegów, iż kolorki są właśnie chłodniejsze i właśnie to od razu zauważyłem po przejściu z E-500. I tym samym skóra wchodzi bardziej w róż.
Poważnie myślisz, że amerykańskie wersje się czymś różnią?
Dla mnie ważne co piszesz o DR bo wiele legend w Sieci o to najtrudniej wybadać po samplach - w przeciwieństwie do szumu. Skoro porównujesz do E-330 i piszesz, że nie jest gorzej to mam jakiś ogląd - w E-330 nie widzę tragedii. Interesuje mnie czy dostrzegłeś jakąś zauważalną istotną różnicę w definiowaniu kolorów czy WB przez obie puszki w podobnych warunkach?
W E-500 i E-330 są dostrzegalne...
Interesuje mnie stabilizacja. W E-330 jestem w stanie utrzymać ZD 50/2 przy 1/100s tak, że praktycznie 100% kadrów mam ostrych jak żyletka - z ręki bez kombinowania, używania LCD itp. Skoro efektywna stabilizacja s E-3 wynosi 5 EV mogę oczekiwać tego samego dla 1/4s:?: - wierzyć się nie chce... Piszę oczywiście o statycznych obiektach, bo przy fotografowaniu żywych ludzi takie czasy na niewiele się zdają...
Czas 1/20s przy 54mm styknie jeśli nie ma ruchu w kadrze. Do fotek efektowych można się bujać nawet na 1/10s.
Raczej pisze o OS 2,11. Nie o wersji dla kolorowych mieszkancow USA.
Mam zdrowie siedziec bo nie mialem mnostwa Raw z E3 a te z E1 mieli nie wolniej niz PS.
Czepiam sie kolorystyki i przepalow, bo ISO mniej mnie interesuje. Wiekszosc zdjec w pomieszczeniach robie na ISO 200 z wykorzystaniem kilku lamp, rozswietlajacych lepiej, czy gorzej cala sale. Iso mniej mnie interesuje ( chociaz lepiej miec to niskoszumiace, przyznaje).
Co do przepalania bialego, nie chce sie jakos przekonac.
czesc.Ch.
Ma ktoś może jakiś pomysł na moje wcześniejsze zapytanie? Bo nie mogę tego rozkminic:( a bardzo mi na tym zależy..
Pozdrawiam;MicSzu.
Zachwyciła mnie stabilizacja E-3ki w sobotę... na ogniskowej 54 mm w kicie powychodziły mi nieporuszone zdjęcia na czasach 1/15-1/20 sekundy... bajka.
Ale za to wczoraj znienawidziłem olka (i siebie - swoje gapiostwo) za szumy... zrobiłem (prawie zrobiłem) najlepsze ślubne zdjęcie w życiu - tylko zapomniałem obnizyć ISO z 800 na 100 po wyjściu z pomieszczenie, niedoświetlając w dodatku... i spaprałem jakość foty kompletnie, nie sądzę aby udało się ją uratować do odbitki 15-21... :-(