Najs muwis ;)
pozdro
Wersja do druku
Najs muwis ;)
pozdro
Pierwszy filmik, 2:14-2:16 s, syfy na matrycy :D
hehehe... teraz jak popatrzyłem pod tym kątem to rzeczywiście :)
https://forum.olympusclub.pl/attachm...5&d=1361620085
https://forum.olympusclub.pl/attachm...6&d=1361620214
No w rzeczy samej teraz widzę. Choć poprzednie n razy nawet nie zwróciłem na to uwagi :)
Zwłaszcza w tym przedziale 2:14 2:16 widać plamy przesuwające się względem tła...
No proszę jakie wnikliwe oko masz ;)
Ja tam chciałem tylko pokazac że ładne filmy a nie że farfocle na matrycy
Na zdjęciu to do wyplamkowania - w filmie pewnie też się da tylko trudniej trzeba i poklatkowo...
Nie no, filmy są świetne. Nie zauważyłbym tych syfów, gdybym się nie uparł, żeby je znaleźć :) W takiej produkcji, na pustyni, w pyle, te syfy nie przeszkadzają. Widz może myśleć, że tak ma być. Ale na materiale ze ślubu albo z sesji w studio na pewno od razu rzuciłyby się w oczy :)
Ja niestety zobaczyłem te syfy od razu po premierze filmu........... peszek ;-)
Na materiale z ślubu to raczej szans nie ma dostrzec syfu na matrycy -nie te przysłony.
Jak myślicie, czym robili te fotki z powietrza? Jakiś quadrokopter?
Tyle @Fatman, ze to trzeba wiedziec i nieco poobcowac, tak z puszka jak i fotografia, tego niestety pierdzac w fotel nie dowiedza sie. Czytajac pierdoly w internecie przez takich samych nie majacych pojecia, pozniej powielanie po forach jakie to smieci na zdjeciach wychodza, nie widzac puszki na oczy to juz nudne sie staje, no ale to chyba takie nowe hobby zamiast robienia zdjec ;)
pozdro
Tak, nyny, nie ma żadnych śmieci na zdjęciach, a widzą je tylko ludzie pierdzący w fotel i nie mający pojęcia o fotografii. Dobrze, że są też tacy guru fotografii, jak Ty, którzy zawsze ochoczo wskażą "prawidłowy" sposób postrzegania rzeczywistości.
A na zdjęcia ślubne w ładny plener oczywiście jedzie się po to, żeby robić je na pełnej dziurze i żeby z tego ładnego pleneru pozostała jedynie rozmyta plama w tle :)
aeroplan - pokazane na drugim filmie - moim zdaniem wszystko z powietrza jest właśnie z takiego jakiegoś lekkiego samolotu z szalonym pilotem :)
Jeśli jest pustynia i pył i zmienia się obiektywy to normalnym jest że syf na matrycę trafi
podobnie jak się fotografuje w chmarze meszek - też nieuniknione że w końcu jakaś wlezie do środka
Osobiście much w korpusie nie lubię bardziej niz piasku :)
Idealnie jest jak tego paprocha coś zesmyrgnie z tej matrycy jak jakieś ultradźwiękowe czyszczenie.
Wielokroć zdarzało mi się że wyłączałem i włączałem aparat żeby strącić syfa z matrycy który na nią trafił - i to na ogół działało.
Upierdliwe się robi gdy takiego czyszczenia nie ma i nie ma jak w łatwy sposób w terenie strącić "pyła"
Natomiast focąc na pustyni i domykając przysłonę - domknąć trzeba bo widno - te syfy wyłażą tak jak na tym filmie.
oczywiście im bardziej przymknięty tym bardziej widać ale przy pełnej dziurze czy niewielkim domknięciu też je widać tylko nie tak agresywnie :)
IMHO zdjęcie z pierwszego załącznika jest przy jakiejś otwartej przysłonie choć tylko tak mi się wydaje :)
Jedno tylko pytanie, powiedz mi o czym tak naprawde swiadcza te paprochy?
Spojrz na material jeszcze raz, i tym razem zamias szukac farfocli, zobacz w jakich warunkach pracowaly te puszki, i czy ktos sie specjalnie przejmowwal sterylnoscia przy zmianie szkiel...
Takie trendy, jest klient chetny to robia.
---------- Post dodany o 13:48 ---------- Poprzedni post był o 13:45 ----------
No wlasnie, i czy to swiadczy o tym, ze aparat jest do niczego, i ze kazde d600 samo z siebie syfi niemilosiernie na matryce. Ty to zalapales, niestety wielu marudzi wirtualnie nie majac wogole puszki w rekach.
Pomijam fakt, ze jakby kto dal za darmo takie deszejset to onanizm nad kurzem, by sie w druga strone odwrocil...
pozdro
Nie interesuje mnie, o czym świadczą te paprochy. Nikon D600 obciążony jest wadą fabryczną w postaci kurzu sypiącego się na matrycę z jakiegoś pracującego mechanizmu wewnątrz aparatu. A dwóch profesjonalnych fotografów, mających dla Nikona zrobić profesjonalną reklamówkę aparatu, robi ją w taki sposób, że pierwsze, co niej widać, to syfy. Nie obchodzi mnie, czy to tylko zbieg okoliczności, czy może jedno z drugim jest jakoś powiązane. Wyszło niezręcznie. I przede wszystkim śmiesznie... :)
nyny, błagam...
Dla ładnego i nierozmytego przesadnie tła wystarczy f2.8 i odpowiedni kadr. Bardzo się z kumplem staraliśmy, ale dopiero od f5.6 udało nam się zobaczyć paprochy na zdjęciach z jego D600. W dodatku potrzebna do tego była fotografia jednolitej, jasnej powierzchni. Znowu peszek....... ;)
Przy okazji: piszesz jako praktyk ? :-)
Hmmm, to dziwne, bo atakujesz tekstem, który może poruszyć co najwyżej amatora. Można gdzieś zerknąć na Twoje zdjęcia ślubne ?
Zerknijmy na 3 przykłady niesamowicie rozmytego, wręcz budyniowatego tła zrobione do przysłony f4
f2.8
f4
f4
Jak potrzeba więcej to znajdę. Jak będzie potrzebne podobne ale dla f1.8 to zrobię i pokażę (tylko ciuteczek mi się stan zdrowia poprawi).
[dopisane]
i kolejne z niesamowicie rozmytym tłem na f2.8. Od praktyka.
Nie atakuję żadnym tekstem. Zdjęcia ślubne, szczególnie te w plenerze, czasem robi się na dużych przysłonach.
https://forum.olympusclub.pl/attachm...6&d=1336853660
Co zrobisz, jeśli masz słońce w kadrze i chcesz zredukować bliki? W tym przypadku f/4 to słaby pomysł.
U mnie to zjawisko nie występuje, bo nie mam D600.
epicure, oczywiście że plenerowe zdjęcia czasem robi się na mocno przymkniętym obiektywie. Tylko, nie zgadzam się z Twoim tekstem o zawsze rozmytym tle na bardzo otwartej przysłonie. Jak sam widzisz wszystko zależy od okoliczności.
Moje ostatnie zdjęcie, które wstawiłem jako przykład, robione jest pod słońce jak widać....
[dopisane]
Skoro Twój żartobliwy tekst nie był atakiem, to jak mam go zrozumieć -masz D600 to na plenerze przymykaj obiektyw aż do momentu kiedy zobaczysz syfy na zdjęciu ?
Po co ? I jak się mają moje przykładowe zdjęcia do Twojej praktyki w takim razie ? Udowodniłem, że wystarcza f2.8 aby mieć wystarczająco ostre tło oraz pierwszy plan. Zawsze występuje w plenerze takie światło, że trzeba przymykać mocniej niż f4 ? Z mojej wieloletniej już praktyki wynika, że jest wręcz odwrotnie. Dla niskich ISO trzeba otwierać przysłonę najczęściej, bo światła ciągle mało....
Nie przeczę, że w końcu nawet na f2.8 zobaczy się syfy na matrycy (ja miałem w D3 takiego, że był widoczny na f1.4). Jednak to oznacza, że syf gromadził się tam latami, a wystarczy dmuchnąć gruchą i po problemie. Przynajmniej do f5.6 zazwyczaj.
Nie rozumiem, co ma jedno z drugim wspólnego. Ja ironicznie napisałem zdanie, które należałoby czytać w ten sposób, że nie po to się jedzie w ładny plener, żeby go nie pokazywać. Ty zaś nie zgadzasz się z twierdzeniem, że tło jest rozmyte zawsze na bardzo otwartej przysłonie. Tyle że takie stwierdzenie nie padło. Wiadomo, że na UWA z powodu hiperfokalnej nie rozmyjesz tła na f/2,8, chyba że podejdziesz tak blisko, że będzie widać pryszcze na twarzy fotografowanej osoby, a połowę kadru wypełni jej przerysowany nos. Ale Twój przykład nie podważa prawdziwości twierdzenia, że: a) do rozmycia tła używa się małych przysłon i b) nie zawsze używa się małych przysłon w fotografii ślubnej. Jak zrobisz portret parze młodej 35-tką na f/1,4, to już rozmyjesz...
---------- Post dodany o 15:26 ---------- Poprzedni post był o 15:21 ----------
Owszem, można i często mi się to zdarza. Ale z blikami jest tak, że równie łatwo można nimi zdjęciu pomóc, co je spieprzyć :)
Jak dobrze że ja ślubów nie robię :)
Tego samego dnia co rano hasałem po pustyni
Gdy zmieniło się światło szukając u kogoś jakiegokolwiek fenka trafiłem do wioski w której dzieciak takowego trzymał
Wszystko by było świetnie gdyby właśnie nie syf na matrycy, który już przymałych przysłonach wyłaził i walił po oczach.
Wyplamkowanie tego nie stanowi zbyt wielkiego trudu a nie ma się co dziwić że na matrycy był fafoł bo piasku pyłu i kurzu jest tam pod dostatkiem...
Oczywiście podstawowe pytanie czy pył jest z wnętrza aparatu czy jest z zewnątrz.... Jesli to pierwsze to słabo - jesli to drugie - to też nie za fajnie ale to normalne i nie uniknione...
dla przykładu zdjęcie. Centralnie w kadrze na matrycy jest syf. IMHO - nieuniknione. Natomiast kiepsko jeśli jest problem ze strząchnięciem go w terenie i kiepsko jeśli takie paproszki są z czegoś z wnętrza aparatu. podobnie jak kiepsko gdy coś rzyga olejem na matrycę... no ale tego nie trzeba chyba pisac bo to oczywista oczywistość :)
https://forum.olympusclub.pl/attachm...3&d=1361629576
aaa.. sprostowanie f10 :) ale zaraz znajdę gdzie go widać na małej przysłonie bo też jest widoczne
A czy ja napisałem, że używając przysłon poniżej f5.6 (które dałem za przykład od którego syfy zaczynają być widoczne) zawsze uzyskujemy rozmyte tło ? To Ty swoim ironicznym zdaniem to stwierdziłeś.
Jeszcze raz zacytuję:
Widziałeś przykład zdjęcia na pełnej dziurze, dodatkowo zrobionego pod słońce -tło nie jest rozmytą plamą ?Cytat:
A na zdjęcia ślubne w ładny plener oczywiście jedzie się po to, żeby robić je na pełnej dziurze i żeby z tego ładnego pleneru pozostała jedynie rozmyta plama w tle
Nie. Jak jesteś w plenerze, to przymykaj obiektyw do momentu, aż uzyskasz oczekiwany efekt. Czasami to będzie f/2,8, czasami f/8, a czasami może nawet f/22.
Po to, żeby:
a) zminimalizować bliki, gdy fotografujesz pod słońce;
b) uzyskać odpowiednią ekspozycję, gdy fotografujesz pod słońce;
c) uzyskać odpowiednie czasy, gdy ograniczeniem jest czas synchronizacji z błyskiem, a chcesz coś doświetlić;
d) uzyskać odpowiednią GO, jeśli nie używasz UWA.
Nijak, bo nie pokazują przykładów, w których zastosowanie dużej przysłony jest konieczne albo przynajmniej bardziej pożądane, niż zastosowanie mniejszej przysłony.
Udowodniłeś, że wystarcza f/2,8 do fotografowania na hiperfokalnej, czego nikt nigdy nie podważał. Nie udowodniłeś jednak, że zawsze f/2,8 wystarcza do uzyskania dużej GO ani że nigdy nie jest koniecznie użycie wysokich przysłon.
Nie. A kto powiedział, że zawsze?
Z mojej niewieloletniej praktyki wynika co innego: w plenerze rzadko kiedy brakowało mi światła, a często miałem go wręcz w nadmiarze.
---------- Post dodany o 15:41 ---------- Poprzedni post był o 15:39 ----------
Przeczytałem ją kilka razy, ale nie ma tam nic o f/5,6 czy o jakiejkolwiek innej konkretnej wartości przysłony.
Jeszcze raz, bo sprytnie pominąłeś :-)
epicure, masz zadatki na dobrego polityka ;-)Cytat:
A na zdjęcia ślubne w ładny plener oczywiście jedzie się po to, żeby robić je na pełnej dziurze i żeby z tego ładnego pleneru pozostała jedynie rozmyta plama w tle
Pełna dziura.
A czy jak napiszę, że a) nie po to się jedzie na narty, żeby się przewracać i łamać kończyny, to uznasz, że zdanie to jest nieprawdziwe, bo b) nie zawsze przewrócenie się prowadzi do złamania?
Spróbuję jeszcze raz: a) nie po to fotografuje się ładne widoczki, żeby z powodu użycia nieodpowiedniej przysłony nie było ich potem widać na zdjęciu. Nie znaczy to jednak, że b) każde użycie przysłony mniejszej, niż f/5,6, spowoduje rozmycie tła.
Żeby a) uznać za sprzeczne z b), to trzeba mieć naprawdę bujną wyobraźnię ;)
epicure, serio zajmij się polityką.
Napisałeś wyraźnie, że na pełnej dziurze uzyska się rozmytą plamę zamiast tła. Nie odwracaj kota ogonem :-)
Ironicznie.
W sumie też nieźle ;-)
Nawet mi się dyskusji nie chciało czytać. Epicure ma racje co do syfów w kontekście - zabawnie to wygładało na filmie, który ma być wypasioną reklamówką aparatu. :twisted:
Fakt jest taki, że D600 ma wadę i to dość poważną i żenującą. I tyle.
T.
Żeby zakończyć dywagacje o przesłonie w plenerze mam jedno proste pytanie adresowane do Fatman'a i nyny.
Co jest przyczyną, że o kurzu (syfie) na matrycy mówi się tylko w aspekcie D600? Jak pamiętam, przy premierze bodaj Fuji X-pro1 też producent zaprezentował fotki z ciapkami a jakoś tematu nie ma... Trudno też udowodnić tezę że to konkurencja się uwzięła bo jakoś nie ma tematu kurzu przy D5100 / D7000 / D800
Napisałem, że nie po to się używa pełnej dziury, żeby mieć niepotrzebnie rozmytą plamę. Nie pisałem nic o innych zastosowaniach pełnej dziury. Z mojej wypowiedzi nie wynika, że zastosowanie pełnej dziury zawsze prowadzi do uzyskania rozmytej plamy.
Nie po to się używa żelazka, żeby wypalić dziurę w koszuli. Zgodzisz się z tym? :)
nyny, o kurzu sypiącym się z wnętrza aparatu pisze sam Nikon w nocie serwisowej. Ale oczywiście nie jest to wada, a już na pewno nie poważna i żenująca. To tylko ficzer :D
No jak to co ? To, że aparat ma wadę fabryczną polegającą na tym, że z jakiegoś elementu komory lustra odpada farba/coś i następnie w postaci pyłu/kurzu osiada na elementach, między innymi na matrycy. Wbudowany system czyszczenia matrycy nie radzi sobie w wyniku czego w krótkim czasie mamy mocno ubrudzoną matrycę.
nyny, jedyne dane jakie ja mogę przedstawić na temat wzmożonego brudzenia się matrycy D600 jest info, że każdy z moich kumpli, który posiada D600 ma tego syfu dużo więcej niż ja mam w swoich Nikonach. A tych kumpli mam w sumie kilku. Jeden z nich specjalnie zrobił eksperyment i napstrykał około 1000 zdjęć bez zmiany obiektywu (w warunkach jak najbardziej czystych). Pierwsze zdjęcie -czysto, ostatnie -pełno syfów :-(