Gadżet dosyć powszechny dla starszych cabrio i hatchback-ów ale pierwszy raz widzę na Vettcie :-)
Wersja do druku
Może zapodam ociupinke szybsze wechikuły.
.Załącznik 138783
Załącznik 138784
Załącznik 138785
Załącznik 138786
Załącznik 138787
Załącznik 138788
Za nimi to nigdy nie trafisz - jedne płaczą, że w nich chodzą i boli a drugie płaczą jak chodzą na płaskim co je boli :)
Ale
https://forum.olympusclub.pl/attachm...2&d=1420941522
CZERWONY - wciskasz i mruga raz, chyba że trzymasz cały czas to cały czas mruga.
ZIELONY - wciskasz i mruga trzy razy.
CZARNY - tego nie widać bo z tyłu kierownicy (na wysokości zielonego i czerwonego) jest taki przycisk a właściwie taki pół centymetrowy trzpień, który jak się wciśnie to mruga cały czas. Po zakończonym manewrze skrętu kierunkowskaz się nie wyłącza sam i trzeba to zrobić ręcznie (taka wersja motocyklu czy skutera tylko z okrągła fajerą) :D
Ze szpilkami nie mam problemów, za to fiszbiny z push-upa mnie uwierają ;-)
---------- Post dodany o 08:20 ---------- Poprzedni post był o 08:15 ----------
Centrum sterowania bramami piekła :-)
W zamierzchłych czasach kilka takich opchnąłem...
O, takie cuś kiedyś ustrzeliłem.
Załącznik 138804
Jak moja Corolla skończy 18-nastkę też ją tu wystawię.....:roll:
Mi chodziło o opchniecie kilku takich wózków a nie kierownic :-)
To rozwiązanie F było od zawsze, czasem lepiej działało, czasem nie. Specyfika filozofii Włochów.
Jak to uważają Włosi (Ultras) nie zapinam pasów bo zapięcie pasów oznacza, że nie mam zaufania do własnych umiejętności i prawdopodobnie będę miał wypadek....
;-)
Czarmax mnie tymi Ferkami pobudził. Zabiorę Was chybcikiem, do Galleria di Ferrari Maranello. Wybrałem się tam kiedyś jak na pielgrzymkę. Jest to jedno z kilku miejsc na świecie które jest motoryzacyjną mekką. Wyjechaliśmy tam rodzinnie, był to jeden z kilku punktów wyjazdu urlopowego i nie miałem głowy do reporterskich zachowań. Poniżej kilka poważnie Erotic Units Ever :-)
Nie będę Was zanudzał danymi technicznymi i całą resztą która powoduje, ze te samochody konkurują z moją d-żoną ;-) Pokażę po prostu kilka.
Auta są oryginalne, nie są replikami i każde przeżyło swoją historię na torze. Wszystkie z nich było wyprodukowane tylko w kilku egzemplarzach i są częścią historii motosportu. Niektóre zabrneły w ślepy zaułek jak np. F 512M...
Rzut okiem (Olkiem :-) ) na jedną z kilku sal ekspozycyjnych. Tu samochodziarze zakładają moto-pampersa :-) Na pierwszym planie F50.
Załącznik 138853
Ferrari D50
Załącznik 138850
Ferrari F 512M - to on pojechał w ślepą uliczkę motosportu Scuderii
Załącznik 138849
Ferrari 250 Testa Rossa z 1950 roku, wygrał kilka razy 24 Le Mans, protoplasta 250 GTO
Załącznik 138848
Czasem bardzo drogie i bardzo rzadkie modele stoją sobie w salonie. Tu, w małym północno włoskim miasteczku w salonie który jest do wynajęcia... Stoi sobie Ferrari... Dino - ciekawskich odsyłam do google ponieważ z tym autem wiąże się bardzo ciekawa historia.
Załącznik 138852
Tutaj Testarossa i (chyba) 208 GTB
Załącznik 138851
Zdjęcia fajne Ferrari F50 zacna fura
Faktycznie seksowna ta ekspozycja...
Zwłaszcza ta falliczna Testa Rossa...
Możesz coś więcej o tej ślepej uliczce Ferrari F 512M napisać? Dzięki ;-)
Czadowa ta 250-tka :grin:
Pisząc "ślepa uliczka" miałem na myśli motosport oraz zakończenie wyścigów długodystansowych WSC i udział Ferrari w seriach wyścigów Gran Turismo. Tym samym Ferrari skupiło się na F1. Nie da się walczyć na dwóch frontach na raz. Ferrari w latach 80 i 90 zarzuciło udziały we wszelkich innych wyścigach płaskich kierując całą parę w odzyskanie świetności wcześniejszych lat. Tym samym ta klasa samochodów w scuderii stanęła przed ścianą.
Dlaczego tak się stało? Prócz kasy która jest niezbędna na opłacenie technologii trzeba sukcesów. W F1 od roku 1977 kiedy to Niki Lauda wygrał ostatni raz MŚ kierowców posucha usłana tylko drobnymi zwycięstwami trwała do 2000 roku - ery Michaela Schumachera. 23 lata posuchy po wspaniałych zwycięstwach Alberto Ascariego, JM Fangio, Hilla, Sutreesa i Laudy.
Trzeba też pamiętać, że walczył o puchar nie byle kto ale kierowcy tacy jak (między innymi) Gilles Villeneuve, Gerhard Berger, Nigel Mansel, Alain Prost, Jean Alesi, Eddie Irvine.
Nie było też zwycięstwa w Pucharze konstruktorów. Ostatni puchar Ferrari zdobyło modelem F126 C3 w 1983 a złą passę przerwało F399 dopiero w 1999 roku!
Technologię ślepiej uliczki zassano jednak do produkcji i sprzedaży. Powstały tak wspaniałe samochody jak F40 i F50.
Teraz, po erze Schumachera zmieniły się czasy, priorytety, po 2000 roku Ferrari z modelem 430 trafił w 10 i zaczęła się na poważnie walka z coraz to większą konkurencją supersamochodów na rynku. Ale to już inna historia.
Dodam tylko, że F430 zaczęło (było jak Jeep Wrangler w 1941, czy Fiat 500 w 1957, czy VW Garbus 1938 roku) pierwszym dostępnym powszechnie samochodem- tyle, ze supersamochodem dla ludu... zapoczątkowało nową epokę i modę...
To jeszcze przed snem dołożę kilka fotek.
Przejście pomiędzy salami ekspozcyjnymi.
Załącznik 138864
Ferrari Enzo - zanim powstał fizycznie pierwszy egzemplarz, cała partia produkcji była już sprzedana. Wyprodukowano aż 400 sztuk. Do tej pory żyje około 350 - cena każdego co minute rośnie :-) Jaki samochód jeszcze byl wyprodukowany w takiej ilości?Lancia Stratos. Przy tym modelu jednak powód takiej produkcji byl inny. Samochód skonstruowano jako maszynę do wygrywania wyścigów a żeby mógł startować w nich musiał być samochodem produkowanym seryjnie. Przepisy mówią o minimum 400 sztuk. Zrobiono 414. 14 - część z nich rozbita w fazie testów, kilka wygrało wszystko co można było. Nakładł nawet Audi Quattro :-) Tych 400 sztuk bardzo długo nie mogli w salonach sprzedać...
Załącznik 138863
Na środku F430 Spider, od lewej: F430, F365 Daytona (kiedyś widziałem go nawet na normalnej drodze :-) ), F250 Europa - prototyp i F375+
Załącznik 138862
Tłum ludzi i koszmar fotografii - światło we wszystkich możliwych barwach i temperaturach :-)
Załącznik 138865
Po wysjci z gallerii, drugi sklep z gadżetami i samochody do wynajęcia. Normalne, normalne w każdym mieście na świecie. Inaczej jednak w Maranello. Wynajęcie obejmowało godzinną podróż z instruktorem - pasażerem przez miasto na tor testowy. Kilka kółek, w tym próba osiągnięcia Vmax i powrót. Adrenaliny wystarczyło na 3 tygodnie :-) To był drugi raz w życiu, kiedy przekonałem się, że wcale nie potrafię prowadzić :-)
Załącznik 138866
Na dziś tyle. Dodam tylko że foty klepane przy pomocy E520 + 14-42...
To może jeszcze kilka fot dorzucę, a GGoglusowi zostawię narrację :wink:
Załącznik 138877
Załącznik 138874
Załącznik 138873
Załącznik 138872
Załącznik 138871
Załącznik 138870
Załącznik 138869
Załącznik 138868
Załącznik 138876
Śliczności! :-)
Dobrze ze pojechali bo kto wie jak długo bym tam siedział :cool:
Załącznik 138879
Och, można siedzieć przy nich godzinami. Co tu o nich pisać. Paczać należy. Nie bez powodu samochód to la macchina:-)
No domyśliłem się, że nie kierunkowskazów ;) :)
A wracając do Fiatów z innego wątku to może ktoś ma ochotę tak "CUDNIE" okleić swojego KWIACIKA aby był bardziej erotic? hehe ;) :)
https://forum.olympusclub.pl/attachm...2&d=1421065664
wszystkie ferrari są piękne. szczególnie te które mają to imię w dowodzie osobistym:wink:
Ja już tam wolę "statecznego" Lexusa niż te super piękno-czerwone Ferrari. Dla mnie to auto dla snobów i nie widzę powodów by się tym podniecać, że ktoś ma taką kasę by to kupić i szpanować...
No ładne, tylko czy ... praktyczne, zwłaszcza w naszym klimacie. Czy tym można jeździć gdziekolwiek szybko? Więc po co te osiągi?
Na torze może i tak ale po to by po zakończonym wyścigu wylewać zawartość butelki szampana jak jakiś prymityw..!
To łyżka dziegciu. :wink:
Ale ja naprawdę tak myślę....:roll: Z szacunkiem dla Waszych poglądów...:grin:
Może jakbyś miał już wszystko i kasa nie miałaby dla Ciebie znaczenia................to może innym okiem spojrzałbyś na tego typu autko. Całkowicie niepraktyczne.....to się zgadzam ale czy nie piękne jako przedmiot. Na dodatek można się nim przejechać:-) Pozdro!
Jeśli nie masz benzyny we krwi to nie poczujesz o co cho. Fajnie jest być na torze czuć zapach rozgrzanych opon, spalin (te w upale i wydmuchane z potężnych silników na prawdę pachną inaczej niż te z podziemnego garażu), wibracje przy przyspieszeniu i ryk silników, taki że z uszu tryska krew :-) Stoisz przy aucie a wibracje zdejmują Ci skarpety.
Po prostu trzeba to lubić. Stąd nie zanudzam techniką a jedynie formą. 4 metry piękna, radości i mocy :-)
Ja się na autach nie znam, ale lubię na fajną brykę popatrzeć i przejechać się jak mam możliwość.
W ramach przypomnienia czerwona zabaweczka spotkana w zeszłym roku w Karlskrone. Chyba wszyscy ją mamy na fotkach :)
Załącznik 138930
Załącznik 138929
Załącznik 138928
Załącznik 138927
Dlatego powiedziałem "z całym szacunkiem dla innych poglądów..." czy jakoś tak.. :grin:
Ja jestem starym użytkownikiem samochodów i też byle czym się nie zadowolę, sporo młodych lat spędziłem w kanale, patrząc na samochody od spodu..
Benzyny się nawąchałem, a i posmakowałem nieraz zassawszy nieco za dużo ściągając z baku.. :-P
Nie przełożyło się to jednak na bezkrytyczną miłość do czyiś (obcych mi) samochodów.
Swoje autka natomiast kocham miłością bezgraniczną. :mrgreen:
I jeśli kiedyś mi się uda kupić co takiego jak na awatarze, to moja obecna Corolla ma u mnie zapewnione dożywocie..:grin:
Byście mogli choć trochę poczuć co mnie tak nakręca to wrzucam kilka fotek z zamierzchłych czasów. Mam trochę zdjęć wywołanych a te są z pierwszej mojej cyfry więc wybaczcie mi ich jakość. Mają wartość sentymentalną.
Uwieczniłem drugi z teamów dla którego pracowałem. Drugi i tworzony od podstaw przez kilku pasjonatów.
Poniżej zdjęcie z pierwszych testów samochodu przed sezonem. Kupiliśmy auto jesienią, rozebraliśmy na czynniki i poskladaliśmy na nowo. Auto jeszcze nieoklejone.
Przygotowania przed sobotnim oficjalnym treningiem.
Przygotowania cd.
Niedzielny poranek. Auto już nieco zmacerowane po sobotnim treningu :-)
Emocje sięgają zenitu już niewiele zostało...
Ustawienie przed biegiem głównym. Po czasówce każdy na swoim, wypracowanym polu. Tu widać że auto spokojnie przejechało czasówkę. Nie zawsze było tak kolorowo.
Czasem samochód przed wyścigiem wyglądał jak niżej. Dlaczego? A bo na czasówce tłukli się jak niemądrzy :-) Po pierwsze byliśmy nowi więc frycowe, po drugie można było kogoś wyeliminować ;-) Pomiędzy czasówką a biegiem głównym była tylko 10 min. przerwa. Przepisy mówiły zaś o tym, że do biegu może być dopuszczony samochód kompletny. No to taśma i naprzód :-) 10 min. na oklejanie, wymianę kół i drobne poprawki. Mało czasu.
Zdarzali się ultrasi, którzy w tym czasie wymieniali jeszcze klocki hamulcowe na nowe bo nie było czym hamować :-) Dodam, że hamulce rozgrzane wściekle :-)
Zapomniałem napisać , że po każdym takim weekendzie trzeba było w mniejszym lub większym stopniu odtworzyć pojazd.
Mechanicznie. np. wymiana pierścieni, ustawienie zawieszenia a wizualnie blacharka, lakier naklejki. I tak co najmniej 12 razy w roku :-) A to tylko wyścigi aut fabrycznych. Gruba książka mówiła co ibw jakim stopniu może być modyfikowane a co nie. To co nie mogło musiało być jeszcze zgodne z narzuconymi normami.
Ehh, fajnie - zazdroszczę tych emocji wyścigów... Ja swego czasu chciałem kupić kia ceed pucharową by coś tam pojeździć ale urodziło mi się drugie dziecko i lipa :) Ale jako urodzony poznaniak znam tor poznański jak swoją rękawiczkę. Najmilej chyba wspominam kilka jazd po nim moim 540i - dzika bryka. Wcześniej Type R VII gen, Altea FR, A3S3 Igen, Golf R32, Lancer EVo IV... a potem człowiek poszedł do Wróbla i się skończyło na kanapach z gwiazdą i fotelikach na tylnej kanapie. Nie żebym się żalił, ale z łzą w oku wspominam samotne wypady (lub z "fotografem" ;)) na kręte drogi w kotlinę kłodzką... np tu (foto z koma 2008r)
Pierwsze Ferrari jakie naocznie zobaczyłem, to było Ferrari Dino GT w kolorze żółtym.
Jakiś anglik przyjechał nim do Poznania w latach sześćdziesiątych i przez tydzień parkował na podwórku.
Przez ten tydzień było to najbardziej oblegane podwórko w okolicy. :grin: