Zamieszczone przez
k@czy
Przebrnalem przez caly watek i przyznam sie, ze ciezko znalezc posta, z ktorym bym sie chociaz po czesci nie zgodzil.
Jedni maja racji wiecej, inni mniej, ale kazdy jej ma troche.
Przyznam sie tez, ze zgubielm sie kilka razy w dyskusji i nie wiedzialem juz o co chodzi czasami.
A jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, ze chodzi o pieniadze.
Ale zacznijmy od poczatku.
Gdzie byli fotografowie uwiecznieni na zdjeciu?
Na Haiti.
Po co tam byli?
Zeby pokazac Haiti po trzesieniu ziemi.
Widzicie na nagrodzonym zdjeciu Haiti po trzesieniu ziemi?
Nie.
Zatem wnioski:
Taka sytuacja moze sie zdazyc i zdaza sie wszedzie i codziennie na calym swiecie. Ktos zabija kogos.
Nikt nie jest wzruszony.
Ale jak polaczymy tragiczne trzesienie ziemi i mlody wiek ofiary, to juz jest szana na wiekszy szum niz zwykle. A kogo interesuje trzesienie ziemi....?
Nikogo.
Skoro wszyscy pracuja i foca dla "misji", to w sumie wystarczylby jeden fotograf a i tak zdjecie obiegnie caly swiat.
No ale nie wszyscy wtedy na tym zarobia.
Dlatego mamy stadko fotografow dla kazdej liczacej sie agencji prasowej.
Zaloze sie o dolara, ze chlopaki (ci z bronia w tle) przyprowadzili ich na miejsce zbrodni/zabojstwa, bo im sie to pewnie oplacalo. Tajemnica poliszynela jest, ze dziennikarze/reporterzy placa zywa gotowka za dobre "tematy" i wskazowki co do miejsc "goracych" wydarzen. Tak pewnie bylo i tym razem, bo niby skad ich tylu w kupie - Haiti male nie jest, a i fotografowie nie jezdza po miejscach katastrof razem jednym miejskim autobusem.
Wiadomo, ze im bardziej krwisty temat, tym wieksze wzruszenie/pieniadze/zapotrzebowanie/wplywy z reklam itp itd.
Zauwazyliscie jak ciezko ostatnio jest zrobic mocne zdjecie bez krwi albo trupa?
Moim zdaniem bardzo nieetyczne.