Mówię o kreowaniu, a nie "kreowaniu się". Lekka różnica. c'nie?
Mówię o kreowaniu, a nie "kreowaniu się". Lekka różnica. c'nie?
Ja mam proste podejście do sprawy - nie ważne czy Hasselem, Nikonem D3, gupim Janem czy pudełkiem po butach. Po prostu - czym wygodniej. Liczy się tylko obrazek. Czym zrobiony? Nie ważne.
Po prostu jeśli widzę, że np zdjęcie ma trochę gorszą jakość i ktoś podpisze "ze starego kompaktu blebleble" to wiem, że to max co może z tego wyciągnąć, choćby na głowie stanął i wiem, że mogę uznać to zdjęcie w tym przedziale za bdb. A jeśli wiem, że ma lustro i to zdjęcie jakościowo leży, a zdaję sobie sprawę, że to jego niedbalstwo, bo mu się np. nie chciało odszumić czy wyostrzyć po zmniejszeniu, to też podchodzę do tego nieco inaczej.
Pasja ponad podziałami![]()
Kompletnie sie zakrecilem! Im dluzej czytam te dyskusje, tym jestem coraz bardziej zdezozrientowany. O co chodzi w fotografii? O nastroj, odczucia, wrazenia przy ogladaniu zdjecia czy o doskonalosc techniczna i wierne oddanie oddanie rzeczywistosci. Mnie sie wydawalo, ze ci co sie znaja, mowia ze zdjecie ma cos ciekawego pokazac, przyciagnac uwage. Strona techniczna, obrobka nie jest nawazniejsza, owszem pomaga w osiagnieciu tego celu. Dobre zdjecie to kompromis miedzy strona techniczna a sposobem pokazania tematu, wrazeniem jakie robi obraz. Nie rozumiem wiec tej dyskusji o tym, czym jest zdjecie zrobione, czy przysluguje jakas taryfa ulgowa w zaleznosci od tego, czym jest zrobione zdjecie. A moze ja zle rozumuje?
Lubię wertykalne piony i horyzontalne poziomyW moim wątku, można "grzebać" w moich zdjęciach.Główny Prostownik TWA
Podzielam opinię Rafała.
"Nieudana fotografia to wyłącznie moja wina" - Annie Leibovitz.
"Pewność ręki nie wypełni pustki w sercu" - Rodney Smith.