Stopniujesz emocje jak Hitchcock.
Ostatnie świetne.
Stopniujesz emocje jak Hitchcock.
Ostatnie świetne.
Jeśli nawet jesteś w mniejszości, prawda zawsze pozostanie prawdą.
Ojojojoj
Masz zdecydowanie za blisko do tej miejscówki ze swojej działeczki...
I za ładne te zdjęcia na dodatek...![]()
Jeśli nawet jesteś w mniejszości, prawda zawsze pozostanie prawdą.
W sumie to wychodzę za bramę, wspinam się na wał i... już. Jestem.
Tylko teraz strach wyjść - trawa powyżej pasa, a komary i jeszcze gorsze meszki-bolimuszki pożerają człowieka żywcem.
Jedyna obrona to zakuć się w "plastiki" - ale wtedy po kilku krokach "wszystko płynie"...
Repelenty pomagają - ale tylko na trochę, a używać trzeba oszczędnie bo DEET rozpuszcza poza skórą chyba wszystko inne.
Aleć dziękuję Waszeci za dobre słowo - będę mimo tych losu przeciwności próbował dalej![]()
Na komary i meszki najlepszy kapelusik z siatką. Reszta wiadoma. Długie rękaw i nogawki, plus rękawiczki.
Miałem taki cyrk w Szkocji i w niektórych miejscach Norwegii. Nie szło się wysikać, nie mówiąc o tej drugiej czynności. Stosowałem olej ...
zapomniałem nazwy który nawet potrafił odstraszyć meszki i nie żarł skóry i ubrań.
Jak znajdę go w rzeczach wyjazdowych to Ci napiszę jego nazwę.
Jeśli nawet jesteś w mniejszości, prawda zawsze pozostanie prawdą.
A nie Olej Tamanu czasem? Pachnie niezbyt "miło" ale ponoć jest skuteczny.
Ja z komarami problemów nie mam - tzn. po ich ugryzieniach ślady szybko znikają, ale na meszki reaguję alergicznie - mam sączące się ranki, które "trzymają" się po 2-3 tygodnie.
I coby bez zdjęcia nie było - z tego samego poranka - te były trochę bliżej
231.
232.
![]()
229 - pejzażyk z drzewem nad wodą malowniczy, że hej.
Sarenka również, a zielone łagodnie wibrujące tło za nią stanowi kontrapunkt do jej uważności.
TJ