Proszę o podzielenie się doświadczeniami ze stosowania bracketingu ekspozycji. Do czego go wykorzystujecie i jakie preferujecie ustawienia. Mile widziane przykłady zdjęciowe.
Wersja do druku
Proszę o podzielenie się doświadczeniami ze stosowania bracketingu ekspozycji. Do czego go wykorzystujecie i jakie preferujecie ustawienia. Mile widziane przykłady zdjęciowe.
Przyznam bardzo rzadko stosowałem, bardziej doświadczalnie niż dla chęci uzyskania zdjęcia o wyższej rozpiętości tonalnej. Nastawy +/- 1EV wydają się (mi ) być zbyt małe. Tyle można uzyskać z jednego RAW-a (wywołując go z + i - /1EV) bez większej szkody dla jakości obrazka, nawet z matrycy panasonikowej.
Nie wydaje Ci się, że po takim początku mało kto potraktuje serio to co piszesz? :-P
Ameryki nie odkryłeś:
A co jeśli zdjęcie szumi bo ISO wysokie a przeważająca część kadru to cienie, z których trzeba wyciągać?
Różnica 2EV, bez dodatkowego podbijania szumów, ma swoje zalety :)
Wtedy podbicie EV jeszcze bardziej uwidoczni szumy.
Należy jeszcze wspomnieć o jednym zastosowaniu braketingu. Często zdarzało mi się użyć braketingu spodziewając się konieczności zrobienia HDR-a.
W efekcie okazywało się, że rozpiętość jest mniejsza niż się spodziewałem i jedno z trzech zdjęć nadaje się wywołać bez, lub tylko z niewielkimi poprawkami naświetlenia. Wiele źródeł zaleca stosowanie braketingu tam, gdzie nie do końca wiemy jak ustawić ekspozycję. Mając trzy (lub więcej, w zależności od aparatu) naświetlenia, jest duża szansa, że jedno z nich będzie właściwe.
Ja stosuję +-1EV, maksimum co udaje się ustawić w OMD przy 3 zdjęciach. Sporadycznie w ekstremalnych warunkach i HDRach 5 fotek +-1EV. Ponieważ prawie zawsze koryguję ekspozycję obserwując histogram i sygnalizację prześwietleń/niedoświetleń te 3 foty +-1EV starczają. Korekcji ekspozycji używam gdy histogram ociera (lub przekracza) się o lewą, prawą czy też obie strony głównie dlatego że często w takich przypadkach:
wolę zdjęcie lepiej naświetlone od większego grzebania w nim.
a. daję sobie spokój
b. większa korekta lub bracketing maksymalnie ile się da i HDR za którym generalnie nie przepadam ale czasem nie widzę wyjścia
c. złożenie kadru z 2 (lub więcej) fotek o różnych ekspozycjach np. niebo przy jednej ekspozycji, ziemia przy innej jeśli jest to realne przy sensownym nakładzie pracy
d. filtr połówkowy
Też staram się w prawo. Czasami trudno przewidzieć jak ustawić histogram - np słońce w kadrze, wielkie kontrasty gdzie i tak przepał (oraz często niedoświetlenie) będzie. Pomocna jest tu sygnalizacja miejsc przepalonych/nieoświetlonych, ale i tak wolę zrobić kilka ekspozycji (bracketing) i z tego coś wybrać bądź złożyć.
Helmuth, Andtor2, Alnico, Apz, dziękuję za wypowiedzi. Pomocne są takie uwagi dla doskonalenia własnego amatorskiego warsztatu.
Za Helmuthem : Wiele źródeł zaleca stosowanie braketingu tam, gdzie nie do końca wiemy jak ustawić ekspozycję. Mając trzy (lub więcej, w zależności od aparatu) naświetlenia, jest duża szansa, że jedno z nich będzie właściwe." To wydaje mi się najbardziej użyteczne.
Nawet nie wiesz jak dalece jesteś jeszcze w błędzie.
Z HDR jest jak z dobrym seksem, trzeba mieć praktykę by móc go smakować. A jak już zacząłeś, będziesz tę przyjemność smakował bez końca.
To będzie zapewne ten "amatorski" także port docelowy.....
Jedni wcześniej, inni później ale w końcu wszyscy którzy nie porzucą na początku swojej przygody z fotografią tamże docierają.
Może poza tymi nielicznymi wyjątkami którym wystarcza jotpeg prosto z puszki. Chociaż nowe puszki, nawet kompakty potrafią już wypluwać samego wynikowego HDR-ka z automatu. Potrafi go produkować nawet dziadowski aparat z mojego Ajfona 4S
Kwestia czasu, to się będzie zmieniać...., nie należysz do wyodrębnionej grupy zwolenników czystego jotpega z puszki.
Zobaczysz, jak kiedyś zmienisz puchę na np. GX-8 lub inną z matrycą od Sonego dojrzysz sens.
PS. Nie powiem, z Fuji do ekstremalnego HDR-a jest jeszcze lepiej. Ale mnie ta matryca stala się potrzebna głównie do gwiazdek.
Wracając do porównania.
Do doskonałości i współzadowolenia dochodzi się zdobywając doświadczenia, przy każdej ludzkiej praktyce, nie tylko w dwóch wymienionych aktywnościach.
A z HDR-em widzą to po sobie - powoli zaczyna się mi on w niektórych zastosowaniach coraz bardziej podobać.
Przeszedłem na razie drogę od jak pies do jeża do zaciekawienia. I widze w nim dużo większy potencjał od nakręcania na obiektyw np. kolejnych filtrów.
Przy wszystkich znanych mi ograniczeniach obu metod.