-
Jestem gamoniem?
Pod koniec pazdzirnika przez telefon przedstawicielka kablówki (dostarcza tez internet) zaproponowała mi dodatkowy pakiet programów.Po dłuzszej rozmowie wyraziłem zgode na próbne i bezpłatne podłaczenie tegoż pakietu.
Wyczulony na tego typu "promocje"przynajmniej 3 X zastrzegłem,że podłączenie na okreslony (inny niz próbny czas)może mieć miejsce dopiero jak otrzymam od nich umowę na pismie i umowa ta spełni moje oczekiwania.Zapewniono mnie,że umowę przyślą bezzwłocznie.
Umowa nie nadeszła,na maile firma nie odpowiadała.W siedzibie firmy dowiedziałem się,że odpowiadają tylko na pisma za zwrotnym potwierdzeniem odbioru.Zwiększone o cene pakietu promocyjnego faktury opłacałem nie chcąc stracic dostępu do netu.
Reklamację za zwrotnym potwierdzeniem wysłalem.
Po prawie miesiącu przszła odpowiedż,ze moja reklamacja nie zostałe uznana.Poinformowano mnie,że zawarłem z nimi umowę telefonicznie.
Mam pytania:
Czy istnieje cos takiego jak prawnie wiążaca umowa telefoniczna?Rozmowa była nagrywana i nie może nie byc na niej moich zastrzeżen,ze podpisze tylko umowę na piśmie.
W sumie nie chodzi mi o zwiększoną opłate,bo ta jest niewielka.
Chodzi o zasade,że w ten spośób wg mnie naciaga sie ludzi.Nie mam zdrowia na sądy ale ubliża mi takie chamstwo.Co by było gdyby to była naprawdę duża kwota?
Za wszelkie uwagi i porady dziękuje:-)
-
Odp: Jestem gamoniem?
Tu u mnie jest tak,ze tel mozesz zawrzec umowe.Jednak jesli nagrywana jest rozmowa to jestes poinformowany od jakiego momentu do jakiego jest nagranie.Jesli zaznaczales ,ze chcesz na pismie to bez podkladki papierowej jest niewazna(tak bylo bu tu)jak jest w Polsce to nie wiem.Logiczne to mi sie wydaje,ze chca cie wyportkowac.Dla naciagacza jeden klient wiecej to dodatkowa kasa,wiec bedzie tak majdraczyc aby bylo jego.
-
Odp: Jestem gamoniem?
voovoo2 - Nie jesteś żadnym gamoniem. Gamoniem jestem ja. Kiedyś podpisałem umowę nie czytając jej. Zaufałem po prostu firmie telekomunikacyjnej.
Nie napisałeś kiedy podpisałeś umowę. Gdy ja podpisałem umowę w domu miałem 10 dni na odstąpienie od niej. Nawet byłem u miejskiego rzecznika praw konsumenta. Umowa została anulowana .
Moja rada to udaj się do miejskiego rzecznika praw konsumenta .Może jest coś podobnego w twoim mieście. Zawsze coś doradzą.
Z tego co piszesz to rozmowa była nagrywana więc masz jakiś atut w ręce. Dobrze byłoby gdybyś miał nazwisko osoby z którą wtedy rozmawiałeś.
-
Odp: Jestem gamoniem?
Podałem nazwisko i imię osoby z którą rozmawiałem i godzinę.W odpowiedzi na reklamację napisali,że po odsłuchaniu rozmowy stwierdzili,że zawarłem umowę.Tylko brak czasu i zdrowia powstrzymuje mnie przed pojsciem "na wojnę".Wiem,że powinno sie nie odpuszczać bo w ten sposób daje się przyzwolenie na walenie nas w rogi.
-
Odp: Jestem gamoniem?
Poprosiłbym o kopię nagrania i udał się z nią do prawnika :)
-
Nie jesteś gamoniem, tylko padłeś ofiarą nieuczciwych praktyk akwizytora.
Nagranie ? A masz je w ręku ?
Nie ? Jaka szkoda... Kiedyś też to przerabiałem.
-
Odp: Jestem gamoniem?
Dzieki rafrog!
Koriolan:ofiara to ładniejsze okreslenie gamonia:-)
-
Odp: Jestem gamoniem?
Przerabiałem to samo z Netią. Masz 30 dni na wysłanie listem poleconym rezygnacji z usługi, a jeżeli Cię o tym nie poinformowano, to 3 miesiące. Kruczek jest taki, że te 30 dni to są, jeżeli usługa nie jest jeszcze świadczona. Jeżeli w nagraniu wyraźnie powiedziałeś, że nie zamawiasz usługi, a oni nadal swoje, to się z nimi nawet nie baw. Pisz zażalenie do UKE (bezpłatnie i on line) miesiąc czekania, oni sobie sprawdzają to swoimi drogami, raczej im kitu operator nie wsiśnie i po miesiącu do półtora masz odpowiedź. Mi 2 razy UKE przyznało rację, raz Orange, raz z Netią.
Szkoda czasu i kasy na zabawę z tymi firmami. Nauczka na przyszłość, żadnych umów kategorycznie nie zawierać przez telefon!
-
Odp: Jestem gamoniem?
Nie wiem czy ta Twoja kablówka podpada pod przepisy prawa telekomunikacyjnego, ale przeczytaj sobie to:
http://prawa-konsumenta.wieszjak.pl/...sultantem.html
Tu masz jeszcze drugi tekst, z którego wynika, że jeśli nie poinformowano Cię o możliwości rezygnacji z umowy zawieranej na odległość w ciągu 10 dni, termin może się wydłużyć nawet do 3 miesięcy od chwili jej zawarcia:
http://prawo.rp.pl/artykul/266390.html
-
Odp: Jestem gamoniem?
Zawarłeś umowę przez telefon, poza lokalem firmy. Przysługują Ci więc prawa konsumenta takie same, jak w przypadku zakupów przez internet. Masz 10 dni na odstąpienie od umowy, ale jeśli sympatyczna Pani nie poinformowała Cię o tym prawie, to ten okres wydłuża się do trzech miesięcy. Wyślij tej firmie list polecony i napisz w nim, że na podstawie art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów odstępujesz od umowy. Nie musisz czekać na odpowiedź. Firma NIE MOŻE się na to nie zgodzić. Jeśli będą robić problemy, każdą sprawę w sądzie masz wygraną już na pierwszej rozprawie.