Dzięki! :D
Wersja do druku
Dzięki! :D
Kilka pstryków z niedzielnego spaceru po okolicy. Nie do końca moje klimaty, ale staram się wykorzystać każdą okazję, żeby robić zdjęcia.
78.
Załącznik 111404
79.
Załącznik 111405
80.
Załącznik 111406
Kompozycyjnie broni się 80 - czuć że starałaś się zmieścić dokładnie to co widać na zdjęciu ; )
A to dobrze, bo nie jestem pewna? ;-)
W miniony weekend przeżyłam dość niezwykłą podróż w czasie i przestrzeni. Jakiś czas temu, podczas gruntownych porządków, w rodzinnym domu mojego lubego znalazły się klucze do Działki. Działka, należąca kiedyś do dziadków, stała się tworem niemal mitycznym - miejscem, gdzie luby spędził wiele radosnych chwil dzieciństwa, w domku wybudowanym własnoręcznie przez zaprzyjaźnionego cieślę, w wielkiej piaskownicy, czy na sąsiednich pastwiskach. Niestety z powodu choroby, a później śmierci Dziadka odeszła w zapomnienie. Babcia, mieszkająca w Warszawie, ograniczała się do regulowania opłat, a reszta rodziny, pochłonięta swoimi problemami i waśniami nie kwapiła się do 120-kilometrowej wycieczki w nieznane. Ale kiedy nagle, po niemal dekadzie, ku zaskoczeniu wszystkich, w naszych rękach znalazły się klucze, nie mieliśmy wątpliwości - Działkę trzeba odwiedzić, chociażby po to, żeby zobaczyć, jak teraz wygląda. Niestety po dotarciu na miejsce naszym oczom ukazał się niezwykle przygnębiający widok. I chyba bardziej, niż zniszczenia dokonane przez włamywaczy i zwierzęta, zasmucił nas obraz miejsca opuszczonego jakby nagle, z nadzieją na rychły powrót, po którym została tylko sterta śmieci i mnóstwo wspomnień. I świadomość, że to już nigdy nie wróci.
81.
Załącznik 112689
82.
Załącznik 112690
83.
Załącznik 112691
84.
Załącznik 112692
85.
Załącznik 112693
86.
Załącznik 112694
W tych książkach to perełki mogą być.
Realnasty - dobre oko i dobre pióro! Z przyjemnością oglądnąłem i przeczytałem.
Też od razu pomyślałam o tych książkach.
I że na pewno jest jeszcze jakaś szafka z naczyniami.
I niejeden drobiazg cenniejszy niźli dziesiątki współczesnych gadżetów... :D
Szkoda, że tak daleko mieszkasz.
P.S. Ciastka - wzruszające. Lekki gul w gardle, powracają demony sprzed lat :(
Lubię to jak kadrujesz, 82 i 83 fajne ;)
Bardzo dziękuję za komentarze i miłe słowa. Muszę przyznać, że wizyta tam była dla mnie mocno przygnębiająca, mimo że nie jestem z tym miejscem związana emocjonalnie, mam tylko w głowie opowieści lubego z dzieciństwa. Jeszcze kilka dni intensywnie rozmyślałam o tej wycieczce, i nawet teraz, kiedy pisałam ten tekst, ogarniało mnie wzruszenie.
Co do książek, to zajęła się nimi od razu mama lubego - kiedy my robilśmy wizję lokalną, ona wybrała co bardziej interesujące egzemplarze i zabrała je do domu. Oczywiście znalazły się też takie skarby jak książka do nauki pisania :)
Szafki z naczyniami nie ma, wszystko stoi na wierzchu, czekając na otwarcie nowego sezonu. Można znaleźć nawet słoik z makaronem.
Na razie postaraliśmy się o zabezpieczenie miejsca, zabicie okien itd. Bardzo chciałabym odnowić to miejsce, ale problemem jest odległość i fundusze. I wątpliwość, czy w ogóle jest sens?
Na pewno jest sens zrobić tam mały, niszowy zlocik :D
Chciałem napisać "ładna historia", ale ładna chyba nie jest najtrafniejszym określeniem. Dlatego - dobrze opowiedziana (słowem i światłem).
Mogę się założyć, że obowiązkowym tytułem w działkowej biblioteczce było pewnie jakieś opracowanie o domowych sposobach produkcji win i nalewek :)
Dziesięć lat temu kupowaliśmy od znajomych działkę pod Łodzią z domkiem letniskowym i taką książkę "przejęliśmy".
Pozdr
Tylko jeśli domek był budowany przez zaprzyjaźnionego cieślę i własnymi siłami, konstrukcja i materiały, z których został postawiony mogą być, delikatnie mówiąc, takiej jakości, która uniemożliwi odbudowę. To co siedzi w ścianach może być wręcz niebezpieczne dla zdrowia.
Pozdr
Obawiam się, że domek nie był ubezpieczony. Jeśli przez lata nikt z niego nie korzystał, pewnie ponoszono jedynie obowiązkowe opłaty na podatek.
W Polsce mnóstwo ludzi nawet mieszkań nie ubezpiecza. Biedne społeczeństwa tak mają, nie każdy o tym pamięta. Sądząc po wyposażeniu, to nie była dacza partyjnego prominenta.
nie wiem czy to oznaka pierwszych przemyśleń o przemijaniu , ale ja również coraz częściej mam ochotę na powrót do miejsc z dzieciństwa, kojarzących się z beztroską i radością. jeśli macie takie miejsce na tym świecie, to trzeba go utrzymywać jak najdłużej i pielęgnować :) . szkody nie wyglądają na wielkie ,a jeśli tam przebywacie to i pustka znika.
no i jeszcze przeglądanie starych książek - uwielbiam . może faktycznie znajdą się jakieś perełki..
Mocno rozbawiłeś mnie Mirek tym ubezpieczeniem :-) Widać, że już za długo w cywilizowanym świecie mieszkasz i zupełnie jesteś oderwany od polskiej rzeczywistości ;-) Mało która zapomniana rudera jest u nas ubezpieczona - to byłby cud gdyby ta była.
Co do książek to może znajdą się jakieś ciekawe egzemplarze do czytania ale nie spodziewałbym się czegoś cennego, nawet gdyby książki były w dobrym stanie. Sam ostatnio robię remanent w książkach bo już mi się nie mieszczą na półkach. Mam książki po dziadkach, rodziców oraz własne i ze zdziwieniem stwierdzam, że pod względem wartości materialnych najcenniejsze są te które sam kupiłem kilka lat temu (a nie ma teraz ich wznowień). Stare książki zakupione jeszcze za komuny są w zasadzie bez wartości. Mam piękne wydanie Mickiewicza, które sobie bardzo cenię i nigdy bym gonie sprzedał ale z ciekawości sprawdziłem ile jest warte i okazało się, że tak coś koło 15 zł. Nie powiem zszokowało mnie to. Cenne mogą być wydania 19 wieczne ale trudno o idealne egzemplarze, a tylko takie osiągają spore ceny.
Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie odwiedziny, nie spodziewałam się takiego zainteresowania :D
Co do kwestii poruszonych przez Was, to po kolei:
- jakiekolwiek ubezpieczenie nie wchodzi w grę, Babcia opłaca jedynie podatek i rachunek za prąd, gdyż wypowiedzenie umowy wiąże się z wizytą tam, co jest zbyt dużym obciążeniem (psychicznym i fizycznym),
- książkom się nie przyglądałam, bardziej byłam zajęta zwiedzaniem i fotografowaniem, a potem zabezpieczaniem domku, ale raczej bym nie spodziewała się niczego cennego ani wybitnie interesującego,
- co do stanu całego domku, to jest różnie: wnętrze wydaje się być w przyzwoitym stanie, ale generalnego remontu wymaga weranda (przegniła i dziurawa) oraz okna, które zostały wybite albo wyjęte,
- myślę, że ewentualna renowacja jest możliwa, ale główną przeszkodą jest odległość: Dziadkowie (a teraz jedynie babcia) mieszkali w Warszawie, a cała reszta rodziny jest z Łodzi. Jeśli zatem chcielibyśmy doprowadzić domek do stanu używalności, to każda wizyta tam wiąże się z kosztem ponad 100 zł za samą benzynę, co dla nas jest dużym obciążeniem. Tak samo z wyjazdami tam: po odnowieniu możliwe, że nie byłoby komu tam jeździć. Byłoby cudownie, jeśli moglibyśmy tam czasami jechać na weekend, ale, jak już mówiłam, odległość i koszty są dużym problemem :(
dziwny sposób w jaki przeglądam forum sprawił że jakoś wcześniej nie wpadłam na ten wątek
a szkoda...
niemniej nadrobiłam zaległości - przeczytałam niemal całe od deski do deski - i Ci powiem że sporo można się tutaj nauczyć
a i wiele ciekawych miejscówek zobaczyć
żeby nie być gołosłownym najbardziej spodobały mi się foty pokazane TUTAJ jak i TUTAJ
a foty 43 i 44 to zjawiskowe majstersztyki :)
ostatnia miejscówka też kawał historii w sobie kryje
no i od dzisiaj będę tu zaglądać jak nic -bo totalnie lubię takie klimaty :)
Ironia losu, żeby do ogrodu, do zieleni, do przyrody - trzeby było naginać 100km w stronę betonowej Warszawy (z góry przepraszam miejscowych).
Losy tego miejsca (jak większości miejsc, z których mamy jakieś wspomienia) - ujmuje za serce. Niemniej po remoncie, historia z tego miejsca po jakimś czasie rozpłynie się w mrokach niepamięci (choć zdjęcia zostaną) i otoczce współczesności. Zawsze jest mi niewymownie dziwnie, gdy oglądam archiwalia miejsc których obecna forma została dostosowana do realiów estetyki XXI wieku...
W takim razie serdecznie witam i bardzo dziękuję za miłe słowa, jest mi niezmiernie miło :D
Muszę przyznać, że ostatnio zaniedbałam urbex na rzecz ulicy, ale Twoja wypowiedź zmotywowała mnie, żeby zajrzeć w jakieś opuszczone miejsca :)
Cóż mogę dodać, dużo mądrości jest w tym, co piszesz.
Cytując tytuł sąsiedniego wątku: "Ze samuśkich Tater".
Znaczy z Bałuckiego.
87.
Załącznik 112904
87 super. Łódzkie Tatry czyli pewnie sprzedawał prawdziwe oscypki z goudy ;)
Najprawdziwsze :-)
Ostatnia pochwała od Uli, jaką dostałam za urbexowe fotki, zmotywowała mnie do wybrania się na jakieś zwiedzanie. Na początek sezonu wybrałam miejsce łatwo dostępne, bez przypału, także kadry nie są tak spektakularne, jak te uchwycone u Grohmana, ale grunt, żeby nie wyjść z wprawy ;)
88.
Załącznik 113153
89.
Załącznik 113154
90.
Załącznik 113155
91.
Załącznik 113156
Fajne i przestrzenne 91, choć szkoda, że więcej nie zostało z krajobrazu za filarami.
Też żałuję, ale pogoda była idealnie bezchmurna i bardzo słoneczna, więc i tak musiałam dużo ciągnąć z cieni. Pewnie z e-m10 by to lepiej wyszło...
panoramka 89. wchodzi w oczy. Dla takich miejsc potrzebna inwestycja w szeroki kąt (rózny od fish'a) - co daje pole do nieosiągalnych dziś kadrów i zwiększa możliwości ; )
Ogromną chęć, co już zdążyłam uzewnętrznić w innych wątkach :P Na E-M10 napaliłam się też ze względu na w miarę przystępną cenę. Jako że fotografia jest pasją, która przynosi mi niezwykle wiele radości, taki wydatek uznaję za usprawiedliwiony. Niestety premierowa cena, nawet w OJ, jest zbyt dużym obciążeniem dla mojej studenckiej kieszeni, więc postanowiłam poczekać kilka miesięcy na jej spadek i pojawienie się używek. No i teraz się męczę :P
Zwracano mi na to uwagę, ale póki co nie zdecyduję się zainwestować w szkło używane tak sporadycznie. Poza tym nie znajduje w ofercie m4/3 nic, co by mi odpowiadało. Panas jest absolutnie poza zasięgiem finansowym, a zoom 9-18 jest dla mnie bez sensu (pokrycie części zakresu kitem), poza tym oba są ciemne, co niestety w urbeksie jest problemem - te miejsca są zwykle ciemne nawet w słoneczne dni. Chętnie widziałabym 9mm stałkę o świetle 2.8. 89 przedstawia fragment balustrady i zostało wykonane dwudziestką :)
Migawka z łódzkich targów Film Video Foto. Był ktoś, jak wrażenia? Ja miałam przyjemność poznać Jacka na stoisku Olympusa :D
92.
Załącznik 113828
Bez tego gościa "z aparatę" byłoby fajostsze :)
A spotkałaś moich dwóch kolegów z Tczewa? :D Bo jechali.
A mnie jakoś ten gość dopełnił kompozycji. Ale możemy naszych forumowych magików poprosić o zlikwidowanie typa i sobie porównać ;)
Na innych Forumowiczów nie trafiłam, jeszcze tylko Jack przedstawił mnie jednemu chłopakowi, ale muszę przyznać, że nie skojarzyłam nicka.
Fajne zdjęcie.
Ten gość z aparatem po prawej to kolega z Bystrzycy Kłodzkiej, fota świetna. Pozdrawiam
Dałbym głowę, że ten z prawej jest z Bystrzycy, po weryfikacji jednak nie :):)
Wiosenne oblicze Łodzi ;) Proszę o radę kolor vs cz-b.
93a.
Załącznik 114161
93b.
Załącznik 114162