Też pięknie. Najlepiej w okolicach Tomaszowa Lubelskiego, Hrebennego, Lubyczy Królewskiej... Mogę tam wracać bez końca choć to okropnie daleko.
Wersja do druku
No sam bym pojechał np. na Roztocze Lubelskie . Mam tam nawet znajomą w Suścu , która prowadzi tam i w Majdanie Sopockim agroturystykę...
Mam plana do Majdanu w przyszłym roku na wakacje pojechać......:-P
Załącznik 101334
Zalew na Majdanie Sopockim.
Co by nie zbaczać z tematu głównego tegoż wątku dorzucę jeszcze parę zdań
Mniej więcej pośrodku trójkąta między Mikołajkami, Orzyszem a Giżyckiem pomiędzy jeziorami Jagodne i Boczne znajduje się sztucznie przekopany Kanał Kula (długość - 110m szerokość 25m i głębokość max 2m). Zwany "Mazurskim Równikiem" między dorzeczami Wisły i Pregoły. Tradycja nakazuje przepływającym pierwszy raz przez kanał urządzić "równikowy" chrzest. Do wybudowania sieci kanałów łączących kompleks Mamer z Niegocinem i Tałtami wydatnie przyczynili się Polacy - Józef Naroński oraz Samuel Suchodolski i jego syn Jan. Byli to arianie, którzy w wyniku prześladowań religijnych uciekli z kraju, chroniąc się pod berłem króla pruskiego. Naroński był pierwszym kartografem, który wykreślił dokładne mapy rejonu Wielkich Jezior. Na podstawie jego pomiarów w 1687 r. sformułowano pomysł budowy kanałów. Po śmierci Narońskiego prace kontynuowali Suchodolscy. W 1744 r. Jan, specjalista w dziedzinie hydrotechniki, ukończył dokładny plan budowy. Na jego realizację trzeba było jednak poczekać kolejnych dwadzieścia lat. Natomiast kiedy już rozpoczęto prace, przebiegały one w tempie nawet dzisiaj budzącym podziw. Już po roku nowa droga wodna była otwarta. Pierwotnie służyła przede wszystkim do transportu drewna, dzisiaj korzystają z niej turyści. (dane ze strony;Polska niezwykła)
65 - widok na jezioro Boczne
Załącznik 101358
66 - "równik"
Załącznik 101357
Znajdują się tam też umocnienia budowane od 1899r. do obrony mostu drogowego na kanale Kula.(nie zwiedzałem resztek bunkrów)
Jadąc 4-5 km dalej w kierunku zachodnim trafimy do wsi Paprotki, małej wsi położonej na uboczu turystycznych szlaków w niecce jeziora Paproteckiego. Znajdziemy tam "mazurskie Stonehenge" stworzone przez właściciela gospodarstwa, pana Henryka Sawkę. Jak pisze Pan M.Darski , Henryka Sawkę nawiedził poetycki duch tej krainy.Pisze wiersze i zajmuje się metaloplastyką przyozdabiając nią ściany swojego gospodarstwa.
67
Załącznik 101356
68
Załącznik 101355
69
Załącznik 101354
W starej kuźni dawnego majątku rodziny Grossmann`ów w Przykopie jest obecnie karczma z pyszną kuchnią. Można też kupić smakowite przetwory z owoców.
70
Załącznik 101351
71
Załącznik 101352
72 - przedsionek karczmy
Załącznik 101350
73 - za kołnierz się tu nie wylewa :wink:
Załącznik 101353
Wrzucę tu kilka moich przemyśleń i spostrzeżeń.
Prawie całą Polskę mam zjeżdżoną, a Mazury jakoś tak na boku zostały. Nie liczę odwiedzin w Gołdapi jakieś 30 lat temu.
Zawsze, zawsze wyobrażałem sobie, że Mazury są porośnięte lasami, a w środku utopione oczka wodne. Że te jeziora otoczone są lasami, jest cisza i dzikość. Coś jak jeziorka Duszatyńskie koło Komańczy.
Po zlocie, pojechaliśmy z Marysią do Kętrzyna i Gierłoży. I powiem, że byłem trochę rozczarowany. Pola, komercja, cywilizacja. Wiem, że ci ludzie, tam mieszkający też chcą używać kuchni indukcyjnych, a nie palić pod płytą :)
He, moje wyobrażenia takie jakieś mało z życia wzięte. Pewnie dlatego, że sam na zadupiu mieszkam :mrgreen:
Natomiast drogi to tragedia. Porównując z drogami okolic Gorlic, powiem szerzej - Podkarpacia i Małopolski - czyli Polski B lub nawet C - to u nas jest miód malina.
W Olsztynie jak się jedzie przez miasto, nawet przelotowymi, to nie wolno rozmawiać, bo język można stracić :D
Kilometrami się jedzie i nie ma zajazdu. Znaczy są, ale zamknięte bo po sezonie :shock:. Podobnie z noclegiem.
Dobra, kończę z narzekaniem :)
Cudowne lasy, dużo grzyba, moczary, a bezcenne jak piękny jeleń z olbrzymim porożem biegł równolegle z nami przez kilkaset metrów. My drogą, on lasem. Piękne zwierzę :)
Załącznik 101370
Na 68 taka namiastka Stonehenge :)
To i ja dorzucę swoje dwa grosze, po kilku wizytach w latach 90-tych i dwutysięcznych - apteka w Piszu była w sobotę dostępna do 13, żadnego dyżuru, kolejna w Giżycku; w sezonie pływanie jest możliwe i bezpieczne tylko na Mamrach wraz z odnogami, wszędzie komercja, i motorowodniacy, hałas i fala. Mam stamtąd inne doświadczenia, znacznie wcześniejsze, moja noga raczej na Szlaku Wielkich Jezior już nie stanie.
Natomiast chętnie spłynąłbym raz jeszcze Pisą i Narwią od Piszu do Ostrołęki.