Wypas, jak to to wypas, jest wypasiony! Nie może być inaczej:)
Terapia też jest skuteczna;)
Wersja do druku
Wypas, jak to to wypas, jest wypasiony! Nie może być inaczej:)
Terapia też jest skuteczna;)
landyny i terapia - po prostu REWELACJA
zwłaszcza ostatnia zieleń :) :) :)
:-) muszę poszukać pozostałych zdjęć z tym tematem. Fajnie było by w kwadracie i maxymalnie symetrycznie kadrować.
Przebrnąłem przez niemal cały wątek, pomijając część komentarzy. Nawet nieźle czas przeleciał. Sporo zdjęć moim skromnym zdaniem nijakich, ale duuuużo fajnych. Myślę, że gdyby dobrze je poukładać w jedno miejsce to wyszedłby całkiem fajny obraz miasta. Kiedyś sam miałem etap fotografowania mojego miasta, powstał taki mały projekt " Miasto bez Makijażu " i robiłem go dość długo, potem jeszcze jeden krótki "Kontener". Aż do pewnego dnia kiedy zauważyłem, że dość mam brudnych ulic, zniszczonych kamienic itd. Od ponad roku nie wyszedłem na miasto z aparatem. Nadal nie mam na to ochoty. Czsem tylko oglądam podobne zdjęcia innych fotografujących. Często spotykam się tu na forum ze zdaniem by nie pokazywać zdjęć za dużo na raz. Uważam że czasem warto by od tego odejść i robić coś do oceny ogólnej całości materiału, który czasem o wiele ciekawiej prezentuje się jako całość niż jako oderwane od siebie fragmęty. To tylko taka moja mała uwaga, moje całkowicie subiektywne zdanie.
Zawsze miło mi, gdy ktoś tu zagląda, a jak jeszcze skrobnie parę słów - mniut na me serce.
Yamada, dziękuję za poświęcony czas. Co do fotografowania miasta - mam podobnie jak Ty - coraz mniej mnie inspiruje, wszystko wydaje mi się wtórne. Pomysły też.
A teraz coś aktualnego. Nieraz wrzucałam tu zdjęcia znad Wisły - bliskiej memu sercu. Ostatnimi dniami nasza Królowa osiąga rekordowo niskie stany. Odsłaniane są fragmenty dotąd skrywane pod wodą. Odwiedziłam dziś miejsce, gdzie wielka łacha ciągnie się chyba 1 km. Trudno to pokazać na zdjęciu bo wygląda jak zwykła plaża. To NIE JEST plaża. To jest najprawdziwsze dno. Trochę niefart ze światłem ale nie jest to powód aby schować aparat i strzelić focha ;)
Najpierw wrzutka krajobrazowa, pokazująca nagość naszej Wisełki.
Dziwna jest świadomość, że chodzi się po dnie rzeki.
Najpierw chciałem zapytać - "gdzie są skarby" ?
Ale w drugiej wrzutce widzę że są :D
Miś jest bomba :mrgreen:
Jak u nas popada, to obiecuję że nie będziemy żałować Wam wody :lol:
...
Wiesz, poszedłem ostatnio do lasu. Strumieni niet, ziemia spękana, o grzybach można zapomnieć. Och gdzie te kurki, które nagminnie widywałem na Kaszubach :roll:
znam ten problem...
dlatego czasami dobrze jest wrzucic na luz ;-), przypomnieć sobie że fotografia to też zabawa, a aparat jest tylko pretekstem żeby wyjść z domu...
po takim odreagowaniu... może warto pomyśleć nad jakimś dłuższym cyklem fotograficznym, seria zdjęć realizowana przez dłuższy czas, zawierająca się w ramach pewnej z góry ustalonej idei, wspólnym mianownikiem może być pewien rodzaj typologii
albo znaleść sobie konkretny temat i postarać się go opowiedzieć, niekoniecznie w formie krótkiego reportażu, ale cyklu z pozoru nie powiązanych ze sobą zdjęć, jednak tak dobranych aby oglądane w odpowiedniej kolejności opowiadały ciekawą historię
PS.
mówią że pomysły... jak pieniądze, leża na ulicy...
We Wdzydzach zażyczyłem sobie pierogi z kurkami. Wstyd, skandal i hańba. Jak można farsz z kurek mieszać z kiełbasą. Cały smak zabiła. I Oni mieli czelność organizować dożynki powiatowe.
Zaaa to polecam miejscowość Wyczechowo i tamtejszy "Gościniec dla Przyjaciół". Takie żarło to dla królów. Pierogi z borowikami, kurkami, kapustą i grzybami, ruskie, z owocami ... pewnie z 17 różnych rodzajów.
Tak, to jest reklama Kaszub - przez żołądek do serca. :mrgreen:
...
Aga, wybacz OT w Twoim wątku :D
Ja natomiast przezarąbiste pierogi jadłam w Wigrach. Inne niż wszystkie. To było coś jak ciasto faworkowe, musiały być poddawane szybkiej obróbce termicznej bo jagody lub maliny w środku były zupełnie surowe, nierozpaćkane. Niestety, były tylko wersje na słodko.
Bodzio, narobiłeś mi smaka tym Wyczechowem - idę luknąć czy daleko.
A offtopy to ja bardzo chętnie, zwłaszcza w takim wykonaniu ;)
To w takim razie jeszcze jeden :)
Popatrz na serwety na stołach w Wyczechowie
Załącznik 70305
Szydełkowe obrusy. Zdarza się, np. w tczewskiej Herbaciarni :) (oczywiście zapraszam)
Jakoś Kaszuby kojarzą mi się (http://www.haftkaszubski.pl/ ) z haftowanymi wyszywankami, całkiem charakterystycznymi zresztą. Te szydełkowe obrusy to widzą mi się raczej jako wspomnienie wcześniejszego systemu powszechnego niedostatku.
No ja właśnie czekam na to słoneczko, jak mam wolne to go nie ma, jak jestem w pracy od rana to mamy piękny poranek. I tak na okrągło.
No to mamy przez chwilę tczewskie "wydmy".
Dla bodzipa - u nas grzyby są, choć może być więcej. wczoraj byłem i nazbierałem (kania, brzozak, kozak, prawdziwek, podgrzybek). zapraszam
Co to jest brzozak ? Czy to nie jest czerwony kozak, u nas zwany osiczakiem ? Rośnie właśnie pod brzozami.
Z pogodą tak zawsze, w tygodniu jak siedzimy w robocie jest ładna a na weekend się pogarsza.
A co do wydm to, fajnie wyszły pozostałości ludzkiej egzystencji wystające z odkrytego dna - garnek i misiu.
Koło Bydgoszczy również powstały ogromne łachy
https://forum.olympusclub.pl/threads/79166-Stare-i-nowe-nie-tylko-Olkowe-%29/page39?p=856927&viewfull=1#post856927
koniec autoreklamy :wink:
Chodzenie po tych łachach nie jest do końca bezpieczne, rzeka zmienia nurt, nanosi osady a potem często gwałtownie, podcina taką łachę. Staje się ona płynną mieszaniną wody i piasku. Wieczorem postaram się wrzucić zdjęcie zrobione ze 2 tyg. temu. Środek wielka łacha częściowo się zapadł a jeszcze tydzień wcześniej było można po niej chodzić.
Świetna ta fota z miśkiem.
Czyli w Beskidzie czerwone koźlaki rosną pod osikami, a na Pomorzu pod brzozami? :mrgreen:
Wysłane z pracowego PC za pomocą Chrome
w życiu bym nie zjadł nic spod osiki. Etymologia nazwy pobudza wyobraźnię.
A z tych wszystkich fajnych kadrów, miśko u mnie też jakoś najbardziej wpadł w oko.
Misiak jest super, choć cała seria niezła jest.
Miś :grin:
Witam, z ciekawości zajrzałem i jestem pod wrażeniem. Się wproszę na stałego oglądacza. Mi się bardziej od Misia muszelka podoba - taka klimatyczna jest jakaś. Klimat z suwalszczyzny też ciekawy - muszę częściej robić zdjęcia na powierzchni niż pod wodą... Co prawda w Blaskowiźnie są aż dwa sklepy na 20 domów ale to chyba wyjątek, który potwierdza regułę.
Miło mi Cię będzie widzieć jako "stałego oglądacza" :D Błaskowizna jest wyjątkiem chyba z powodu bliskości Hańczy i najazdów amatorów nurkowania.
Ano - choć pamiętam czasy gdy przypominała każdą wioskę w tamtej okolicy a niejaki Tadeusz aby nas przenocować przeprowadzał córki do stołowego. Żałuje tylko że nie robiłem wtedy zdjęć byłoby co wspominać. Już zasubskrybowałem do zobaczenia.
Fotografia ślubna jest mi chyba najbardziej obca ze wszystkich dziedzin fotografii. Zupełnie nie czuję bluesa. Z wielkim bólem zrobiłam podejście do tematu, gdy znajomi poprosili mnie o zdjęcia "w moim stylu". Oczywiście z góry zastrzegłam, że nie będą to typowe zdjęcia ślubne, i żeby przedtem zrobili sobie "normalną" sesję :D Dla pewności zabrałam ze sobą kolegę, który robi ładne zdjęcia aby wypełnił luki.
Wrzucam tu kilka na pamiątkę chociażby po to, by utrwalić kilka scenek, których nie dane mi było zaaranżować na potrzeby "swoich" zdjęć.
Panna Młoda chyba się dobrze bawiła - prawie jej się udało nie usmiechać. Pierwsze podoba mi się najbardziej.
Sesja nietypowa :) Ciekawe co znajdą na końcu tego mostu? :)
No ciężko z tym nieuśmiechaniem było :(
Toście jakiegoś kloszarda miejscowego ( spod tego mostu ) ograbili z rekwizytów ?Dla mnie 2 i 4 z ostatniej serii . A z poprzedniej to ten wyprany miś i muszelki mi się podobają. Jak wody mało w Wiśle to może most nad "plażą" by się udało sfocić. Muszę się kiedyś wybrać na te mosty
Świetna nietypowa sesja. Najbardziej podoba mi się drugie jak ich puściłaś z torbami. :grin:
Fajnie to bardzo wyszło, ja tam też nie czuję się dobrze w fotografi imprez oficjalnych tego i innego typu ale bardzo lubię oglądać takie inne spojżenie. Mogłaś jeszcze na pierwszym spróbować z wymuszonym uśmiechem toby dopiero było... Spokojnie możesz znajomym takie sesje proponować.
zapunktować aż muszę :wink:
Super - w Twoim stylu - naprawdę. No może trochę trąci Kondratiukem - ale w dobrym tego słowa znaczeniu.
mnie się dwójka podoba, to z wózkiem...
zdjęcia maja charakter, są fajne... ale smutne... zarówno miejscówka, rekwizyty oraz b&w to podkreślają
jeżeli wolno mi wypowiedzieć własne zdanie, patrząc na te zdjęcia, pierwszy pomysł jaki mi przyszedł do głowy, zachowując scenerie, rekwizyty, pore dnia itd.
zrobić to w formie żartu, czyli młodzi tryskający uśmiechami, w bardziej dynamicznych i wesołych pozach, tak jakby "nabiał" sobie robili z tego że startują z tym co na zdjęciu
w każdym razie, właśnie to z wózkiem tak mi utkwiło w pamięci, aż musiałem wrócić i zerknać raz jeszcze ;-)
PS.
chyba że ten smutek na zdjęciach ma drugie dno...