A o kuchni nie zapomnij napisać :)
Wersja do druku
A o kuchni nie zapomnij napisać :)
Nie wiem czy nie pomyliłeś z 19 zdjęciem, ta dziewczynka jest smutna, była w ciąży, szła z nami z 8 km, na czole miała trzy okrągłe siniaki, okazało się że stawiają sobie bańki na czole by zlikwidować ból głowy. Dziewczyny w górach wychodzą za mąż w wieku 13-15 lat, nie wiem ile ma dziewczyna ze zdjęcia nr 19, nie wypadało pytać. Pani ze zdjęcia nr 17 ma koło 80 lat, urodziła 18 dzieci z czego 5 nie żyje.
Snuj swoją opowieść dalej , przeczytałem z zainteresowaniem. co wziąłeś z fotowyposażenia? i jak oceniacz swoje przedwyprawowe wybory.
Zainteresowany i zaciekawiony AP.
Kapitalna podroz i swietna relacja. Achhh, tylko pozazdroscic.
Na pewno nabyta tu wiedza przyda sie bardzo, kiedy wreszcie uda mi sie tez tam wybrac.
Pozdrawiam.
O kuchni to można książkę napisać, jedno jest pewne jedzą wszystko co rośnie i co się rusza.
Wydaje się że mają bardzo zdrową dietę, jedzą ogromne ilości warzyw najczęściej zielonych, pędy bambusa, lotosy, owoce morza dokładnie wszystkie jakie są w encyklopedii, ryby, na kolejnym miejscu drób, jajka, oczywiście też te z niewyklutymi pisklakami, owady, mniej wołowiny i wieprzowiny, najmniej koty i psy, te ostatnie uznają za dziczyznę tak na nasz język tłumacząc. Im bardziej na południe tym więcej psów zjadają niestety, z wywiadu wiem że mięso jest słodkawe. Przed wyjazdem nie mogłem się z tym pogodzić ale teraz już ich zrozumiałem że jedzą wszystko. Jedzą dużo owoców a rośnie ich tam ogromna ilość.
Podstawa diety to oczywiście ryż, makaron ryżowy, wódka ryżowa, tofu i sos sojowy, te proukty najczęściej spotkamy na targowiskach.
Wszystko co jedzą jest pierwszej świeżości, nie mają lodówek więc przed każdym posiłkiem udają się na targ czy ulicę i kupują świeże warzywa czy mięso. Dla mnie jeżeli chodzi o jedzenie to raj, jestem wegetarianinem od 20 lat i w tym kraju mogłem zaszaleć z jedzeniem.
Takim podstawowym posiłkiem jaki jedzą kilka razy dziennie to słynna zupka pho na wiele sposobów, z ryżem bądź makaronem ryżowym. Większość potraw robią na ostro do tego dostajesz jeszcze sosik ekstra ostry, często nie do zjedzenia.
W restauracjach do jedzenia jest wszystko, żywe żółwie, węże, żaby, owoce morza wszelakie, kiedyś myślałem że nie je się meduzy a tutaj z tego robią sałatkę z warzywami, było nawet mięso z jeżozwierza itd.
---------- Post dodany 21-12-11 o 00:25 ---------- Poprzedni post był 20-12-11 o 23:42 ----------
Witaj!
Ze sprzętu zabrałem E-3, 12-60mm, 50-200mm, 8mm, telekonwerter1,4, EX-25, 2 karty 16-stki, 3 akumulatory, ładowarka, filtry polaryzacyjne i 3 połówkowe Softy Hitecha, E-pl2 z 9-18mm, wizjer i przejciówka na 4/3, 1 karta 8-ka, 2 akumulatory, ładowarka.
Nie przydał się wizjerek do Pena, na początku martwiłem się czy jeszcze jest, kiedyś się odczepił i porysował mi mocno wyświetlacz już kolejny raz:mrgreen: zresztą (Romek coś o tym wie), zabrakło mi pamięci, te 8 GB to było za mało bo kręciłem nim głównie filmiki ale udało mi się za milionstosześćdziesiąt tysięcy Dongów kupić kartę 32 GB i ta już starczyła do końca, filmy jednak zajmują dużo miejsca:).
Bardzo przydała się przejciówka na 4/3 bo bardzo często zakładałem 12-60mm. Szkoda że Pen nie mauszczelnień bo były fajne motywy pod wielkim wodospadem a woda lała się na nas zewsząd.
E-3 spisała się na medal, uszczelnienia bardzo się przydały, masa pyłu wszędzie w Wietnamie i deszcze co chwilę i w górach częściej. Nie przydał się tylko ex-25, nie miałem nerwów na robienie makro, zresztą owady, przykładowo gąsienice, czy motyle to takie z 10 razy większe niż nasze krajowe. Zasmuciło mnie tylko że na początku przygody rozwarstwił mi się ekranik w E-3 a prawie wcale go nie obracałem, musiałem go obkleić taśmą klejącą, wytrzymało to do dzisiaj, nawet kilka godzin w deszczu.
Pozdrawiam.
Jestem pod dużym wrażeniem wyprawy i czytam z ogromnym zaiteresowaniem.
Muszę przyznać, że Twoje opisy są nie mniej interesujące niż zdjęcia. Rewelacja :grin:
Teraz akcent handlowy.
W centrum Sa Pa mamy małe, kryte targowisko na którym można kupić wszystko do jedzenia. Handel widać nawet na uliczkach prowadzących do targowiska. Sprzedażą zajmują się tutaj wyłącznie kobiety i to one kupując towary powinny negocjować cenę, dotyczy to również turystów. Cen oczywiście nie znajdziemy nigdzie, cena jest ustalana indywidualnie dla każdego, dla turysty zagranicznego najczęściej 4 razy wyższa.
Targowisko ma swój specyficzny klimat, jest tam bardzo głośno, wszyscy się przekrzykują negocjując cenę. Mieszanina różnych produktów spożywczych powoduje unoszenie się w powietrzu niezbyt przyjemnego zapachu, powoduje to u niektórych odruch wymiotny, co potwierdzam. Pewnego razu zrobiliśmy dochodzenie co śmierdzi najbardziej i po durianie, najgorszy jest zapach rozlanej serwatki z sera tofu. No i trzeba się oswoić z widokiem dużej ilości much które w całym Wietnamie wysiadują głównie na poćwiartowanych kawałkach świeżego mięsa.
W centralnej części każdego targowiska, nie tylko w Sa Pa, znajduje się pewnego rodzaju jadalnia, można tam zjeść wyłącznie regionalne posiłki, jest to dla turysty pewnego rodzaju wyzwanie w warunkach o jakich pisałem wcześniej.
Do zapachu przyzwyczajaliśmy się kilka dni, po tym czasie wszystko zaczęło smakować lepiej.
Za towary płacimy najczęściej w dongach, w obrocie są tylko banknoty, monet nie należy przyjmować jako reszty bo nikt ich nie przyjmie z powrotem. Banknoty do nominału 5 000 są papierowe i najczęściej bardzo zniszczone, te większe do 500 000 są foliowe w bardzo dobrym stanie, na wszystkich widnieje wizerunek wujka Ho.
Przykładowa cena to 1 kg mango 40 000 dongów, 2 metry trzciny cukrowej 20 000 dongów, bułka 8 000, woda mineralna 1,5 litra 15 000 są to ceny dla turystów. Aktualnie 1 dolar to 22 000 dongów. Dolarami i w euro płacimy raczej tylko w hotelach.
Jeszcze przykładowa różnica w cenie np. puszka cocacoli dla turysty 15- 20 000 dongów a w sklepie 6 500 dongów.
22. Sa Pa, ulica przy targowisku.
23. Sa Pa, góralka sprzedaje imbir, ziemniaki, regionalne nalewki i śpiewające ptaki złapane w lesie.
24. Sa Pa, zielenina na targu.
25. Sa Pa, owoce morza, w tym regionie niestety skromny wybór.
26.Sa Pa, handel uliczny.
27.Sa Pa, zielone smakołyki.
Raj dla wegetarianina ;) Rozumiem że programowo much nie fotografowałeś :mrgreen:
Plodow rolny ogrom...ceny jak u nas w czasach tworzenia sie gospodarki rynkowej w latach 90 :-)
Zaraz wstawię dział mięsny, tylko trochę to potrwa.
---------- Post dodany o 23:12 ---------- Poprzedni post był o 22:17 ----------
28. Sa Pa, targ, część mięsna.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/281.JPG
29.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/291.JPG
30.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/302.JPG
31.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/314.JPG
32.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/322.JPG
33.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/331.JPG