Tak, kup lampkę błyskową do błyskania w sufit. Np. YN460II za ok. 200zł. W ten prosty sposób rozwiążesz problem ilości i jakości światła oraz czasu ekspozycji.
Wersja do druku
Wnioskując z ceny podejrzewam, że lampa w pełni manualna ? Także nieco bym polemizował czy w "prosty sposób" (zwłaszcza dla początkującego) rozwiąże się problem ilości i jakości światła oraz czasu ekspozycji. Ogólnie to jestem za. Metodą prób i błędów:) w końcu uzyska się zadowalające efekty, tak sądzę.
Przy odbijaniu od sufitu prób i błedów będzie mniej niż z korygowaniem lamki w automacie. Stawiam na trzy próby i w danym pomieszczeniu spokój do końca zycia. Później w nowych pomieszczeniech jedna-dwie próby :)
Zamiast kupowac lampe, zrob sobie stol do zdjec. Przyda sie do wszystkiego - zaczynajac od kota, na drobnej fotografii produktowej konczac :)
Pozniej tylko kwestia dogadania sie z modelem i prosz.... ;)
Albo zmień kota na szarego, będzie łatwiej... Zaczyna się zlot forumowych...elit? ;)
Moim zdaniem kot na białym tle wygląda bardzo źle (sztucznie, nienaturalnie) i nie idź tą drogą:). Najlepiej byłoby pupila wyprowadzić na dwór (bądź na pole:) ) i wtedy mu fotkę pstryknąć. Wiadomo nie z każdym tak się da, ale pomysł k@czego odrzuć od razu. To jest dobre do tzw. fotografii produktowej ale nie do żywego stworzenia. Podejrzewam też, że łatwiej będzie przy naturalnym oświetleniu niż w takim "studio" zrobić zdjęcie kota.
k@czy musi mieć jakiegoś super spokojnego kota, bo mój to jak tylko aparat do ręki wezmę to już zmienia pozycje... Taki stół odpada, opcja na dwór - niewykonalna bo poza faktem, że mieszkam w bloku to mój kot na dworze wpada w panikę...
Zaczęłam się nad tą lampą bardziej zastanawiać, zwłaszcza, że czasem chodzę pofocić do innych domów tymczasowych... Niech no tylko dozbieram w skarbonce :)
A nie wiem, nie znam Was jeszcze na tyle :)