Mamuniu, się posikalam :lol:
Wersja do druku
Może i śmieszne, ale problem bardzo poważny ;) Tak kombinowałem, żeby tylko raz robić :grin:
Gdyby w bezpośrednim sąsiedztwie czatowni było pole z dyniami w zasadzie problem załatwiania grubszych potrzeb fizjologicznych załatwiony: /obrazek podlinkowany z Demotywatorów/
A co kobieta ma powiedzieć? Chciałam pojechać na organizowane spotkania i tam, gdzie pierwotnie patrzyłam jest problem. Podobno dałam organizatorom do myślenia, bo jeszcze żadna kobieta nie chciała jechać i nie przewidywali takiej sytuacji.
---------- Post dodany o 18:27 ---------- Poprzedni post był o 18:26 ----------
Ale półbiedy, kiedy to Twoja czatowania. I jesteś w niej sam.
Na porzadnych spotkaniach wytrawni przewodnicy bez ogrodek proponuja "pampersy".
Sa sluszne rozmiary, wiec nie widze problemow zadnych:)
pozdro
Powiem tak, butelka nawet jest OK, pod warunkiem ze nie masz na sobie powazniejszych rozwiazanc ociepleniowych (kombinezony itd) i jest miejsce.
Ja nader czesto uzywam papmersow, bo raz ze mam wlasnie taki kombinezon gdzie z czystego lenistwa mi sie nawet nie chcialoby rozbierac przy temp. w okolicach 0, a gdzie tutaj ponizej. Dwa to jak siedze po szyje w wodzie w kombinezonie to butelka z oczytwistych powodow odpada, a w kombinezon jakos niehigienicznie tak "lac" bez opamietania.
Ja kupuje najwieksze, jakie sa, ale markowe, bo niemarkowe to "puszczaja" i jest nieprzyjemnie i zimno;)
pozdro
Ktoś powiedział: trzeba mieć pomysła.
Ludzkie pomysly sa niezbadane.... :-)
Teraz przynajmniej wiadomo skąd się wzięło to powiedzenie "sranie w banie" :mrgreen:
---------- Post dodany o 21:38 ---------- Poprzedni post był o 21:36 ----------
a co jak ktoś spróbuje otworzyć te drzwi w czasie kiedy ktoś tam już siedzi? dochodzi do amputacji nóg? ;)
To ja Wam opowiem autentyczne fakty ode mnie z roboty. To było pewnie ze 20 lat temu. Czasy jak wielu wie były różne. W mojej firmie był tylko jeden kibelek, jak to się nazywa "koedukacyjny". No i siedział sobie szef na tronie i nie zasunął zasuwki. Jedna z koleżanek wróciła z terenu, wpadła do kibla i ... siadła szefowi na kolanach :mrgreen:
Oj, bardzo wesoło było :D
Inny przypadek z drugą koleżanką - na tym samym tronie siedziała i szczur wylazł z rury kanalizacyjnej, prosto między jej nogami. Nikt z Was nigdy takiego wrzasku nie słyszał, ani nie widział kobity bez majtek skaczącej jak sportowiec na biurko :D
Bodzip - dobre :)
Pamiętam, taki postawny kolega, gdzieś na granicy, jak jeszcze auta ciągnęli na potęgę, tak go ścisło, a kolejce nie mógł odpuścić, że jak wpadł do pierwszego lepszego kibla - chwyta za pierwszą klamkę - zamknięte, drugą zamknięte - trzecie drzwi - lekko się odchyliły, - jak szarpnął, to gościa wywalił z kibla prosto na posadzkę :mrgreen: - uszkodzony był zamek od środka, gościu kurczowo trzymał klamkę, no i miał pecha.
Skoro się takie ciekawe opowieści puściły, to ja też się dołożę :)
Jak miałem z 12 lat byłem na Mazurach (w miejscowości Zgon nad jeziorem Mokre, ot takie fajne miejsce) i na polu namiotowym stał cały szpaler wychodków drewnianych. Niby nic dziwnego - niegdysiejsze toy-toy'e. Cały pic polegał na tym, że na 10 kibli, było tylko dwoje drzwi i z reguły każdy sam szedł za potrzebą tylko raz. Do czasu, gdy siedząc na tronie nagle Ci inny wczasowicz drzwi sprzed pyska zabierał i ustawiał wraz z wartą przed swoją "kabiną".
Jakby mi szczur między nogami wyszedł to bez gaci nie tylko na biurko, ale do samej chałupy bym poleciała :mrgreen:
---------- Post dodany o 23:12 ---------- Poprzedni post był o 23:11 ----------
Ten wywalony na posadzkę powinien na kolanach do Częstochowy za to że tylko na posadzkę wyleciał a nie że mu rękę wyrwało :-P
---------- Post dodany o 23:13 ---------- Poprzedni post był o 23:12 ----------
To z pewnością były niezapomniane wakacje :lol:
A na dokładkę najnowszy z namierzonych kibelków, współczesny, ustawiony prawie w centrum Poznania. Była taka piosenka zaczynająca się od słów "pod zielonym jaworem, jaworem stoi lipka zielona" no i tak mi się skojarzyło z tym przybytkiem, chociaż ani to jawor ,ani lipka :mrgreen"
Załącznik 57125
No tematyka ściśle oryginalna
Kenijski kibelek, taki z tych bardziej luksusowych :wink:
Fajnie, że pamietałaś o materiale do watku. Jest wiadro z gąbką do higieny intymnej nawet :lol:
Kibelki ekstra :-)
Zapraszam w Beskid Niski. Tu lud kulturalny. Nikt nic nie zanieczyszcza. Chcesz w lesie - proszę bardzo, dopadnie Cię przy drodze - usługa na miejscu :) Nawet robotnicy mają sławojkę, a nie idą do lasu :-P
Widzę, że dalej ciągniesz temat architektury drewnianej:grin: Cerkwie już były, pora na mniejsze obiekty:wink: Kibelek numer 2 uroczy z czterospadowym dachem, że też się komuś chciało:grin:
U mnie jakoś kibelka w lesie nie widziałem, przy drogach raczej też nie. Mam za to na oku jeden potrójny kibelek na zapleczu zaniedbanej kamienicy, tylko jakoś zawsze zapominam go sfotografować.
Może jutro:grin:
Bodzip kibelki niezle :-)
Mam, zrobiłem. Oto potrójny kibelek :wink:
Załącznik 57832
Porządne, murowane :D
Ja jak jechałem do Radocyny, to po drodze spotkałem ...kibelek. Aż się zatrzymałem i foto. Stoi sobie jedna ścianka w krzaczorach. Reszta padła. Ale w tym miejscu ludzi od wieków nie było. Jak wysiedlili po Akcji Wisła, to czasem można takie "pomniki" spotkać.
Bodzip - taki minimalistyczny można powiedzieć ten kibelek, ale jakąś prywatność daje :)
I jeszcze zadek wiatrem chłodzony. :-D
Najprawdopodobniej najwyżej położony publiczny kibelek - 4920 n.p.m. Jego wysokość tak onieśmiela,że postanowiłem nie kalać swą obecnością :grin:
A ten z "prawie" całym dachem to dla kobiet ?? :mrgreen:
Troche ten kibelek zapomniany :-)
Pełna kultura :)
He, he najlepszy jest ten napis na dachu z tylu za kibielkiem....."centro de investigacion" czyli jakies centrum badawcze....
Niestety nie mozna do konca doczytac, bo nie widac. Nie wiadomo co tam badaja ...:lol::lol: