Co ty, Alnico ,... lat lemu woda była czysta jak kryształ, nikt nie chorował :wink:
Wersja do druku
Co ty, Alnico ,... lat lemu woda była czysta jak kryształ, nikt nie chorował :wink:
To pewnie te same co moje. Jeszcze żyją. W zeszłym roku byłem w Szczyrku i przewodnik, z którym szliśmy w góry opowiadał czemu las tak wygląda. Ponoć jakieś imbecyle wpadły na to żeby sadzić jakieś sosny czy świerki (nie pamiętam), które normalnie rosną w innym klimacie i drzewa niby rosną, ale nie są tak odporne na robactwo i choroby jak w swoim klimacie i teraz takie efekty po kilkudziesięciu latach. Czy to jest ten sam problem, to nie wiem, ale wygląda podobnie :|
O widzisz.
Jak to dobrze, że są tacy, co to po górkach nie tylko połażą, ale i fajne fotki zrobią. :) Bardzo lubię górki... oglądać. Ale do chodzenia wybieram równiny.
Bogdan, świetna relacja, ślubnemu zapodam, bo on kiedyś po Tatrach łaził. W czasach kawalerskich. ;)
No co Ty? Realiów nie znasz?
"... musisz zrobić to, to, potem to i tamto i jeszcze nie zapomnij o tym i o tamtym... a później masz cały weekend dla siebie i możesz sobie jechać w góry z kolegami..." :lol:
Ty przynajmniej masz wymówkę, że z psem musisz wyjść.
A tak poważnie to Tatry dopiero we wrześniu, październiku i listopadzie. W lecie to nie bardzo są warunki na obcowanie z przyrodą. Nawet jak człowiek się wspina to komfortu nie ma, bo jak załatwiasz potrzeby w ścianie to się okazuje, że zawsze ktoś obserwuje przez lornetę. :|
No tak.
Jedna z moich najgorszych wspinaczek w Tatrach była chyba na Niebieskiej albo Gąsienicowej Turni.
Najpierw któryś z nas przypadkiem nawalił kloca na linę leżącą parę metrów niżej na półce skalnej (później przeciągnęliśmy ją przez ręce jeszcze kilka razy) Oczywiście wody do umycia brak.
Później w paskudnym miejscu, praktycznie idąc bez asekuracji obsiadł nas rój much nie do odgonienia. A na koniec wracaliśmy z buta do domu bo z takim zapachem nie próbowaliśmy nawet wsiąść do busa. Dobrze, że chociaż paparazzich nie było bo droga trochę na uboczu i mało spektakularna bo to tylko 150m samego tarcia, zero chwytów.
Poniżej fotka z analoga z innej drogi 10 lat później.
Stojąc w dwójkę na półce o wymiarach 100x30cm pewnych rzeczy nie ukryjesz... zwłaszcza, gdy wcześniej wypity kefir zagryziony cebulą robi swoje... byle tylko zdążyć się porozpinać... :cool:
Na takim małym czymś, co polankę wielkości 2 x 3 m udawało - stała sobie pani sędzina, która odhaczała przebiegających zawodników.
Tu skręciliśmy na czarny szlak. Krótki odcinek, prowadzący od Potoku Waksmundzkiego do Rusinowej Polany. Trasa łatwa, i zaczynają się widoki. Na razie między "łysymi" drzewami.
https://forum.olympusclub.pl/attachm...5&d=1377191474
https://forum.olympusclub.pl/attachm...8&d=1377192174
https://forum.olympusclub.pl/attachm...9&d=1377192188
https://forum.olympusclub.pl/attachm...0&d=1377192201
https://forum.olympusclub.pl/attachm...1&d=1377192214
https://forum.olympusclub.pl/attachm...6&d=1377191486
https://forum.olympusclub.pl/attachm...7&d=1377192160
38. Załącznik 96268 39. Załącznik 96269 40. Załącznik 96270 41.Załącznik 96271 42. Załącznik 96267
widok na szczyty, drzewo z mchem, no i specjalność szefa wątku czyli potoczek są super.
wymieniłem prawie wszystkie zdjęcia. więc napiszę krótko - wszystkie mi się podobają:grin:
śledzę całą relację wraz z komentarzami :mrgreen: świetny wątek się porobił :)
ja w planach mam we wrześniu Orlą Perć, zaczynamy od wejścia na Czarne Ściany...
Załapałeś się chyba na imprezę biegową http://www.graniatatr.pl/
A lubię te stawy... piękna trasa, warto wejść na Karb, widok jest świetny
Fajne zdjęcia i fajnie opowiadasz.
Cały dowcip tkwi właśnie w tym, że poza klasykami w rodzaju MOka, Kościeliskiej, Giewontu czy Kasprowego są w Tatrach zakątki dużo mniej znane, a warte odwiedzenia. Pozwoliłem sobie zamieścić kilka moich zdjęć z Doliny Jaworzynki, 10 minut drogi z Kużnic, a bardzo urocze miejsce. Niektóre widoki (patrz 2 ostatnie) przypominają wręcz krajobrazy z westernów :wink: przynajmniej takie moje wrażenie.
pozdrawiam
W końcu są wakacje :wink:
Yamada namówił mnie na wejście na Karb. No to skiknąłem na Kościelec. Robert, ja Cię zabije - jak znajdziesz kupę na górze, to moja. Normalnie żeś...lem się ze strachu.
Bogdan, to ja chyba następne wejście na Kościelec odłoże na przyszły rok... Kurde a miałem zamiar w ładną pogodę kolejny raz tam iść we wrześniu.
Gratuluję zdobycia tego jednego z najładniejszych szczytów tatrzańskich, szkoda tylko że chmurki miałeś, ale nic straconego ...
Niecierpliwie czekam na foty :)
Cześć, już jestem :)
Jestem piekielnie zmęczony. Wszystko opowiem po kolei, tylko pozwólcie skończyć pierwszą wyprawę. No nieładnie by było tak ni z gruszki ni z pietruszki olać wszystkich.
A dużo tu zagląda za co mnóstwo dużo dziękuję :mrgreen:
Kościelec. Kupy nie widać :oops: Jak posiedziałem i się przyzwyczaiłem, rzygi mi się cofnęły z powrotem do kiszek to na raczkach wróciłem.
Ten facet na górze to nie ja. On skakał jak kozica po kamieniach. trochę mnie to wkurzało, bo śliskie były.
Najbardziej wkurzona to Marysia. Nie rozmawia ze mną. Mało mnie nie zepchnęła ze złości z Małego Kościelca albo z Karbu.
Przepraszam za wyrażenie - Mały Kościelec jest cały osrany. Zaznaczam że to nie my .
https://forum.olympusclub.pl/attachm...0&d=1377287232
Załącznik 96380
@bodzip lepiej na morze, mniej serce stresujesz i zone ... :-) Dawaj foty.
Nie, oczywiście z tym moim czynem to jaja sobie robię, zresztą Robert od razu załapał.
Mały Kościelec autentycznie okupkany dokładnie.
Mirek ma rację - też nie wiem dlaczego,
Pewnie ludziska srają... ze strachu :mrgreen: