Nie ma to jak rzetelna opinia eksperta.Cytat:
W rawach różnica też pewnie na korzyść sonego (jeszcze nie mialem okazji sprawdzic).
Wersja do druku
Nie ma to jak rzetelna opinia eksperta.Cytat:
W rawach różnica też pewnie na korzyść sonego (jeszcze nie mialem okazji sprawdzic).
Mnie rozkładają ludzie którzy uważają że iso 6400 jest zjadliwe. Panowie wszystko jest zależne od wymagań indywidualnych dla jednego 6400 będzie ok dla innego ta sama pucha będzie zdyskwalifikowana na ISO800. Jak spotkają się na forum internetowym będą mieli dożywotni wątek o swoich racjach.
Podejrzewam, ze 90% ludkow takich aparatow uzywa iso max 400...
Kocham watki o szumach i gladkim iso!
pozdrawiam serdecznie
Janek:)
Kumpel pokazał mi ostatnio jakieś 300 zdjęć zrobiony Nexem, wrażenia ok, na laptopie 13 cali nie było do czego się przyczepić poza tym, że w newralgicznych miejscach na każdym zdjęciu widać było 5 czy 6 ciemnych kropek i jak mu na to zwróciłem uwagę to trochę mięsem rzucił. Myślę, że Sony zarobi trochę na czyszczeniu matryc. Kumpel narzekał również na brak lampy.
Krótki cytat z Tomaszewskiego:
Dla kontrastu opowiem może o swoim doświadczeniu sprzed tygodnia, gdy byłem w Nowym Jorku. Odwiedziłem tam kilkanaście galerii.
To miasto jest tak bardzo obyte z obrazem i tak bardzo skomplikowane intelektualnie, że zdjęcia tylko dlatego, że są technicznie dobrze wykonane, nikogo nie interesują. Tam się często robi wartość z tego, że właśnie coś jest mało szlachetnie wykonane, za to konsekwentnie.
Myślę, że wszyscy, którzy koncentrują się na szumach, analizie ostrości per piksel oraz większej doskonałości jednej matrycy nad drugą, powinni przeczytać powyższe kilka razy, zapamiętać i...wcielać w życie. Jakim aparatem? Zupełnie obojętne!
@TOKIN
Przytoczone słowa p. Tomaszewskiego są jak mantra, ale nie wszyscy to akceptują. Gonią za "gładką pupą" :) Nie uwierzycie ale mnie te słowa podniosły na duchu, naprawdę, a dzięki nim nie mam powodu zmieniać system, jak robią co po niektórzy jak widzę na giełdzie...
Ja tam nie widzę nic o szumach, tyko o tym, że czasem "mało szlachetnie wykonane" (czyt. niedbale, wbrew zasadom), acz ciekawe zdjęcie, bywa bardziej interesujące, niż zdjęcie poprawne, ale nudne, co jest dość oczywiste. Autor nic nie pisze o tym, że bez znaczenia jest, czy aparat oferuje lepsza, czy gorszą jakość obrazu.
Jeśli ktoś powiedziałby, że woli gorszy sprzęt, bo gorsza jakość obrazu robi większą "sztukę", to bym mu nie uwierzył ;-)
Zresztą tak samo jest z dobrym sprzętem, to nie on tworzy "sztukę".
W obróbce jakość zawsze można popsuć specjalnie, a poprawić jest o wiele trudniej.
O szumach nie ma, bo... w analogu na iso 400 szumi...jak powinno:))
"technicznie dobrze wykonane" znaczy zarówno - poprawne kompozycyjnie/kadrowo itp jak i od strony szumów, ostrości i tym podobnych "tematów zastępczych".
Nie dam się przekonać, że te właśnie "tematy zastępcze" powinny zdominować fotografię. Jeśli ma przekaz, to obroni się pomimo szumów, słabszej ostrości i innych technicznych "słabości".
Radą na wiele bolączek tego czy innego systemu jest wywoływanie zdjęć i oglądanie ich na papierze - zbyt rzadko się to robi.
Nawiasem mówiąc jeśłi to się nie zmieni, to za jakiś czas może się okazać, że nie ma po naszych czasach, żadnych zdjęć dokumentalnych, pokazujących jak dziś wyglądamy, jak mieszkamy, jak żyjemy.
PS czy ktoś z Was widział w zasobach znanych fotografików albo w albumach rodziców czy dziadków tak karykaturalnie wyostrzone i wygładzone obrazki jakie ogląda się we współczesnych mediach? Ja nie. Ale może rodzina miała kiepskie aparaty? Pewnie tak...
zgadzam się czytając różne fora fotograficzne chyba często z nazwy, mam nieodparte wrażenie że trafiłem tam przez przypadek tak naprawdę na dyskusję programistów albo informatyków ale na pewno nie osób związanych z fotografią teraz można mieć sprzęt za tysiące $$$ ale jak nie potrafisz obsługiwać PS to d..a z ciebie nie fotograf a z drugiej strony każde zdjęcie czarno/białe na NK czy innym "fejsbuku" już jest artystyczne - takie czasy:(
ciekawy tekst http://www.stevehuffphoto.com/2011/01/19/13899/
Nie do końca. Szumy to coś, co wynika ze stosowania danej technologii. Dostajesz je razem z aparatem i nie możesz tego faktu zmienić. Zalicza się je do aspektów technicznych fotografii, ale jeszcze w żadnym podręczniku nie spotkałem się z twierdzeniem, że zdjęcie, które ma więcej szumu jest bardziej poprawne technicznie.
Nasze czasy, jak żadne inne dotąd, zostały już tak gęsto udokumentowane przy pomocy obrazu, dźwięku i słowa, że nie ma szans, aby ktokolwiek o nich zapomniał. Fotograficznej apokalipsy raczej nie będzie, chociaż pewnie papier odejdzie kiedyś do lamusa.
Dokładnie, mieli taką, a nie inną technologię do dyspozycji, więc tak, a nie inaczej wyglądają ich zdjęcia.
Panowie i panie, więcej dystansu, do szumów, gładzi, ale i fotografii, a nawet Fotografii. Im dłużej w tym siedzę, tym bardziej widzę, że cały ten dym i lans z wiązany z fotografią jest cieniutki. Traktujmy to jak miłą zabawę, dokumenty chwili łapane na pamiątkę, ot - środek wyrazu może jeszcze. Angażować się cokolwiek poważniej nie jest dobrym pomysłem, z fotografią jako sztuką jest jak z... miłością do chomika zamiast psa :)
Problem polega na tym, że nie każdy jest zadowolony ze zdjęć które robi, więc musi się przynajmniej poczuć się lepiej jeśli zakupi sprzęt, który teoretycznie pozwala na wykonanie lepszych zdjęć niż sąsiad z naprzeciwka....
No właśnie! Szumy na pewno nie są poprawne technicznie! Tylko owa "poprawność techniczna" już dawno powinna przestać być celem samym w sobie. Zdjęcia poprawne technicznie nie robią wrażenia i nie poprawnośc decyduje o tym czy foto jest dobre czy niedobre. O tym jest cytat.
Tak. Gęsto od obrazu, zapisanego najczęściej na cyfrowych nośnikach, których za kilka lat może już nie być czym odczytać, lub też same nośniki (niedoskonałe) ulegną zniszczeniu a dokumentacja wraz z nimi.
Dokładnie! A w zabawie, rejestracji chwili i wyrażaniu siebie szumy oraz inne "poprawności techniczne" odgrywają zupełnie marginalną rolę, o ile jakąkolwiek.
One nie mają nic wspólnego z poprawnością czy niepoprawnością techniczną. Są jedynie cechą danej technologii. Kiedyś samochody głośno hałasowały i zostawiały za sobą obłoki smrodliwego dymu, co wcale nie oznacza, że działaby niepoprawnie. Tak właśnie miały działać, na tyle pozwalała technologia i było to coś zupełnie normalnego. A to, że dzisiaj samochody, jak i aparaty fotograficzne, zachowują się nieco inaczej, niż kiedyś, to inna sprawa.
Dla większości nigdy nie była celem samym w sobie. Poprawność techniczna ma zapewnić jedynie uzyskanie ładnego obrazka. Często ładny obrazek pozwala przykuć uwagę do tego, co chcemy pokazać na zdjęciu. Czasami wręcz przeciwnie - "brzydki" obrazek może potęgować jakieś emocje. Byłbym też daleki od mówienia, co powinno się robić, a czego nie. Wszelkie ograniczenia w formie, wynikające z panującego kanonu czy podyktowane jakimś anty-kanonem, nic dobrego raczej nie przynoszą.
Nie, nie o tym. Cytat jest o tym, że zdjęcia, które nie są ciekaw, nie zrobią wrażenia nawet wówczas, gdy będą poprawne technicznie. To nie znaczy, że zdjęcia poprawne technicznie są nieciekawe.
Przez ostatnie lata używało się różnych cyfrowych nośników, które już wyszły z użycia, choćby karty xD. Nie oznacza to, że zdjęcia znajdujące się na tych nośnikach bezpowrotnie zniknęły. Mimo, że dawno już pozbyłem się wszystkich kart xD, ciągle mam zdjęcia, które na nich przechowywałem - po prostu znajdują się teraz na innych nośnikach. Jeśli i te kiedyś wyjdą z użycia, przekopiuję te dane na nowsze media. Cywilizacja z tego powodu nie upadnie ani nie utraci wspomnień.
Każdy się bawi tak, jak mu się podoba. Równie dobrze można twierdzić, że w zabawie klockami LEGO nie chodzi o to, aby budowane konstrukcje były proste i trzymały się kupy, a jedynie o to, żeby było kolorowo i był fun, jak się wszystko porozrzuca, a mama potem posprząta.
Moim zdaniem miejsce dla "rejestracji chwili i wyrażania siebie" bez żadnej dbałości o to, jak to będzie wyglądać, znajduje się na YouTubie i Facebooku.
Nie zgadzam się, mam inne zdanie.
Kiedyś istniały dyskietki, na nich zapisywano też dane. Dziś w praktyce są nie do odczytania przez zwykłego zjadacza chleba. Ty kopiujesz na nowsze nośniki - dobrze. Wielu raczej nie kopiuje wcale.
Poprawność techniczna zdjęcia jeśli pomaga w odbiorze głównego przesłania/tematu, to nie jest oczywiście niczym nagannym, wręcz przeciwnie. Szkoda tylko, że w bardzo wielu przypadkach ten temat zastępuje. Wtedy jest szkodliwa.
Cytat mówi jasno - poprawność techniczna to za mało. To już nie robi wrażenia. A dziś jakże często owa poprawność to jedyny atut zdjęcia!
Oczywiście w drugą stronę to już nie jest tak łatwo - bo oczywiście nie każde niepoprawne technicznie zdjęcie jest dobre. To oczywista oczywistość.
Nigdzie nie twierdzę, że rejestracja chwili ma być bez dbałości o efekt końcowy, twierdzę jednak, że owa dbałość to coś innego jednak niz tylko zawartość szumu w szumie i analiza rozpiętości tonalnej.
Zdjecie to dla mnie przede wszystkim tresc/ujecie chwili, jesli idzie z poprawnoscia techniczna, to jeszcze lepiej ale czasem sa sytuacje kiedy nie da sie tego zrobic (kadry przypadkowe) a i tak fotki np sa szanowane i podziwiane.
pozdrawiam serdecznie
Janek
No nie wiem, czy przypadkowo zrobione zdjęcie może wzbudzić podziw. Teoretycznie jeśli aparat upadnie tysiąc razy na ziemie i za każdym razem w momencie upadku pstryknie, to może jakieś zdjęcie się uda. Gdyby dać ten aparat szympansowi, to może udałyby się ze dwa zdjęcia. Ja chyba jednak nie mam tyle szczęścia, co szympansy, bo zdjęć zrobiłem kilkanaście tysięcy, ale za każdym razem gdy nie przykładałem jak trzeba (czyli w przypadku większości zdjęć, nie będę się oszukiwał), to nic fajnego z nich nie wychodziło. Chyba jeszcze muszę poćwiczyć z tymi przypadkowymi kadrami...
Jasne, że nie każde przypadkowe foto jest dobre, ale takie się zdarzają.
Najlepiej jest, kiedy wychodzimy z domu robić zdjęcia i wiemy jakie foto chcemy zrobić i nam się to właśnie udaje - sytuacja idealna.
Jednak życie trochę to modyfikuje i często całkiem niezłe kadry powstają, bo kadr sie nam przytrafia nieplanowany - skąd możemy wiedzieć kogo i w jakiej sytuacji spotkamy po drodze, całkiem niewykluczone, że będzie to jakaś bardzo "fotogeniczna" sytuacja z przekazem, choć nie zawsze niestety...
PS fajnie, że zamiast toczyc boje o analizę sygnału na przetworniku skierowaliśmy dyskusję w nieco inną stronę:)
epicure,
Mialem na mysli np zdjecie reporterskie, gdzie nie wiesz co sie wydarzy i czasem poprawne naswietlenie itp jest niemozliwe, bo masz wybor albo pstryknac albo przestawic ustawienia i raczej zapomniec o kadrze, pomimo nie do konca poprawnie technicznego zdjecia, tresc uchwycona pozwala nam sie cieszyc momentem, czesto kluczowym.
pozdrawiam serdecznie
Janek
Zdjęcia reporterskie nie są zdjęciami artystycznymi. Co nie znaczy ze nie mogą być interesujące i dobre technicznie.
To, że znaleźliśmy się w przypadkowej sytuacji, nie oznacza, że kadry mają być przypadkowe.
Facet z seriouscompacts.com kupił NEX5, ale oddał do sklepu i zamienił na E-PL2. Bardzo zadowolony ze zmiany sprzętu.
a to nowy bojzbend?
Porównanie
Sigma DP2s - NEX5
Zapomniałem dopiać
- sigma raw wołany w automacie w SPP
- sony raw wołany w LR3
wywołanie z sigmy bardziej mi odpowiada
Bojomirze,
Wg mnie nie za bardzo trafione porownanie, zrob te same ogniskowe i te same rozdzielczosci, taki sam kadr i ustawienia i kropa z jakiejs czesci, nie wolaj w auto tylko jak potrafisz najlepiej, wtedy bedziemy cos wiedziec
pozdrawiam serdecznie
Janek
Nex'owi nic nie pomoże, nawet przeskalowanie do rozdzielczości Sigmy. Sigma go po prostu rozwala.
Czytałem, ze w Nexach łuszczy się powłoka na LCD :roll:
Dokladnie, nic nie pomoze. Dostalem od Bojomira RAW'y na maila. Pokazuja dokladnie to samo co ja zauwazylem jesli chodzi o matryce NEX'a.
Wszystko jest wieksze, rozdmuchane, ale NEX z podpietym dobrym szklem manualnym nie da wiecej szczegolow niz G1 rowniez z podpietym dobrym szklem.
RAW z SIGMY - o dziwo nawet otwarty w LR (normalnie to grzech, jedynie soft SIGMY pozwala wykorzystac potencjal, niestety!) - przypomina obrazek z analoga. Jak z M9.
RAW z Sony - cyfrowy material zrodlowy, szumiacy nawet na ISO 200... Ta sama sciezka co GH2 - mniej szumi na 1600, za to juz szumi na 200...
Obrazek z matrycy NEX wymaga duzo wiecej obrabiania, zeby byl zjadliwy, przyjemny. Zapisanie z nizsza rozdzielczoscia nie przysporzy mu szczegolow.
Zgadza sie Epicure. Mamy na rynku wiecej "maluchow" z APS-C, ktore bija matryce NEX'a. Chociazby X1.
Tym bardziej ciekawy jestem co pokaze X100. Patrzac na rezultaty NEX (ktorego uzywam glownie do video i od czasu do czasu podepne jakies szklo od M9) - a dokladniej: albo mocnego filtra AA, albo mechanizmu odszumiania - zaczynam sie bac.
Oby Fuji poszlo inna droga ;-)
Ja też mam nadzieję, że X100 nie pójdzie drogą nexopodobnych.
A na dzisiaj zostaję z DP2s, nex do serwisu na złażącą powłokę z LCD ( zobaczę czy da się wyrwać od nich kasę - jak by nie było wada konstrukcyjna aparatu, a wymiana lcd nie spowoduje usunięcia w/w usterki)