Oj to przepraszam, muszę tu częściej zaglądac zatem :(
Wersja do druku
Grafzero, skoro nie zraziłeś się i nadal chcesz to zrobić, wydaje mi się, że trzeba Tobie pomóc.
Helios na ślub nie jest zły. Jedynym jego mankamentem jest mydlenie przy fotografowaniu pod światło. Osłona przeciwsłoneczna i czarna ramka z tyłu obiektywu powinny odrobinę poprawić obraz. Potrzeba też trochę miejsca na kadrowanie. Nie zawsze da się uchwycić wszystkich w kadrze. Helios przyda się do portretowania młodych, rodziców i gości. Do zbliżeń, bo w końcu to ponad 100 mm. Zoom w nogach. Dobrze jest poćwiczyć "natychmiastowe" ostrzenie w punkt i śledzenie ostrości. Preselekcja przysłony w obiektywie bardzo się przydaje.
Do ważnych części ceremonii użyłbym ZD 14-42. Zwykle przydaje się ogniskowa między 14 a 30 mm. Nikłym rozmyciem nie należy się przejmować. Ważne by było ostre wszystko co potrzeba.
Podpowiedź Allega jest dobra. Zwykle ludzie reagują lepiej na księdza, niż na jakiegoś "misia z aparatem". A młodymi się nie przejmują, bo co tam młodzi mogą wiedzieć ;).
_______________________ (automatyczne scalenie)_____________________
Jeszcze dopiszę... Tak z grubsza sprawdza się Helios na ślubie https://forum.olympusclub.pl/showpos...3&postcount=50
Hades - zważywszy na sprzęt jakim robiłeś wbiłeś mnie w podłoże tymi zdjęciami :] Ale jednocześnie porządnie mi namieszałeś w głowie :] Ale nic, kościół ostatnio dobrze sobie przypomniałem - to neoromańszczyzna - więc jasno nie będzie. Ale dodatkowe okrągłe witraże u góry dają pewną nadzieję :)
Alleg_pl - dzięki za radę, zapytam księdza :]
No nic pozostaje mi teraz tylko: zakupić lampę, przemyśleć obiektyw i ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć ;)
Przepraszam ;). Z perspektywy czasu wstydzę się tylko obróbki. Ale Heliosem pracowało się naprawdę super. Gdybym miał teraz robić wymieniłbym go na Zuiko 50 f/1,4.
Helios i generalnie manuale to trudny sprzęt w akcji reporterskiej. Jako fan manuali myślę, że tam gdzie chcemy mieć pewność trafienia, powinniśmy mieć AF. Zwłaszcza, że na co dzień jesteśmy do niego przyzwyczajeni. Ale warto też nawet dla samego siebie poćwiczyć ustawianie ostrości ręcznie, choćby dlatego, że AF czasami "nic nie widzi" bo powierzchnia jest jednolita, mało kontrastowa. Wychodzę z założenia, że na sprzęcie nie można do końca polegać i umiejętności z czasów analogowych przydają się. Zwłaszcza przy użyciu tanich korpusów i szkieł. Trzeba wypracować sobie metody pracy oraz dobrać sprzęt, który daje nam pewność znajomości jego ograniczeń. Innymi słowy musimy dopasować się do sprzętu i sprzęt dopasować do siebie. Gonienie wciąż za nowościami powoduje tylko skołowacenie. Warto wiedzieć jaki obraz dostaniemy patrząc tylko na ustawienia. Nie dlatego, że to takie "profesjonalne" nie patrzeć na ekran podglądu. Zwykle nie ma na to czasu, a poza tym po co tracić energie na 2 sekundowe włączanie ekranu by podejrzeć czy trafiliśmy z ostrością i naświetlaniem. Na to jest czas w trakcie ćwiczeń. Trzeba skupić się na fotografowanym temacie/akcji.
I na koniec warto zainwestować w dobry sprzęt, choć nie koniecznie sugerować się tym co piszą inni. Zawsze jest to ich subiektywna ocena.
Do lampy dokup filtry by nie okazało się, że masz "wymieszane" światło i jest problem z balansem bieli.
Rozważania na temat tradycji weselnych przeniosłem do tego wątku https://forum.olympusclub.pl/showthread.php?t=74256.
Co do fotografowania na weselu i doboru fotografa to są, moim zdaniem, dwa główne kryteria: cena i gust. Jedni wybiorą dobrego fotografa bo ich stać inni muszą zadowolić się gorszym bo ich po prostu nie stać. Gorzej jeśli ktoś płaci dużo za coś co jest marnej jakości. Co do drugiego kryterium to część ludzi będzie zachwycona w miarę ostrymi zdjęciami i oklepanymi kadrami. Dlatego wybiorą pierwszego z brzegu "pstrykacza" i będą szczęśliwi z efektów jego pracy. Sam po sobie wiem jak patrzyłem na zdjęcia ze swojego ślubu i jaki był ich odbiór wtedy i teraz gdy bardziej zainteresowałem się fotografią. Pamiętam jak wszystkim podobało się (10 lat temu) ujęcie gdzie "trzymam" pannę młodą na otwartej dłoni ;) Teraz zakrawa mi to o kicz. Ale cóż takie były czasy i taki mój wybór. Tego już nie cofnę. Może dlatego teraz myślę nad rodzinną sesją u dobrego fotografa.
hej
wydaje mi się że większość ludzi chciałoby widzieć na zdjęciach jak wyglądali tego dnia, jak byli ubrani, jak się uśmiechali, jak dobrze bawił się "wujek Edek". Przed weselem każdy fotograf pokazuje jakie robi zdjęcia wybór należy do młodych im ma to się podobać.
pozdrawiam was wszystkich gorąco
Odkurzam wątek. Tak się porobiło, że dostałem dziś propozycję nie do odrzucenia, bycia jedynym fotografem na ślubie u dobrych znajomych. Stres - nie muszę chyba pisać, mam ogromny bo to pierwsza taka próba.
Żeby całkowicie nie dać plamy, liczę na waszą pomoc, doświadczenie i dobre rady.
1. Przygotowanie - tu chyba podołam. Prawdopodobnie zdjęcia będą tylko robione w domu, krótko przed ceremonią.
2. Kościół (mój największy stres)
Samego kościoła jeszcze nie widziałem (ale planuję sprawdzić przed co i jak). Słyszałem, że jest średniej wielkości i nie za jasny co mnie trochę martwi. Z mojego mizernego doświadczenia i jakichś tam prób planuję focić w trybie M, mała przesłona, czas min 160, ISO w granicach 640 no i metz 58 lekko w górę w trybie TTL.
Pytanie do Was czy takie ustawienia są ok. Jak to jest w praktyce? Co jeżeli kościół będzie bardzo wysoki i nie będzie od czego odbić światła? Jeżeli macie jakieś wypracowane metody, to będę mega wdzięczny za podpowiedzi.
3. Plener - chyba zorganizujemy dzień później. Planuję zabrać parasolkę, może pentacona 50mm bo daje fajny bokeh no i dokupię radiowy wyzwalacz (astra). Może jakoś pójdzie. Mam w głowię foto-historyjkę, więc jeżeli się to uda zrealizować to może nie będzie katastrofy.
4. Zabawa - tu kompletnie jestem zielony. Oglądałem masę fajnych zdjęć z sali ale zupełnie nie wiem jak dostosować ustawienia. Gdzieś słyszałem, że wyzwalanie lampy dobrze jest ustawić na drugą kurtynę - czy to prawda? Nie chciałbym do końca zamrozić ludzi podczas tańczenia, ale wiem też że nie można przesadzić w drugą stronę...
Aha, sprzęt jaki wezmę to oczywiście swój Oly E3, 12-60, 50, 8 i metz 58AF-1.
Wszelkie wskazówki naprawdę mile widziane. Odwdzięczę się dobrym piwem na najbliższym zlocie, o ile młodzi mnie wcześniej nie ukatrupią za zdjęcia ;/
pzdr.
T.
Idź na całość. Przygotowania to makijaź panny młodej (najczęściej w domu), ubieranie, stres, emocje, śmieszne sytuacje. Skup się na pannie młodej, ale nie zaniedbuj nadmiernie pozostałych członków rodziny, z nich może powstać naprawdę fajny materiał.
To, żebyś wiedział co po czym:
http://www.kuria.gliwice.pl/czytelni...numer=05&art=7
To, żebyś wiedział co i jak:
http://www.kuria.gliwice.pl/czytelni...numer=05&art=1
http://www.kuria.gliwice.pl/czytelni...numer=05&art=2
http://www.kuria.gliwice.pl/czytelni...numer=05&art=3
Ustawienia, masz E-3, więc się nie krępuj. Stabilizacja, ISO do 1250, czas 1/50 + lampa.
W kościele musisz być wcześniej, kwadrans przed przyjazdem młodych wystarczy. Zrób pomiar światła zastanego. Gdy młodzi będą zajmować swoje miejsca przed ołtarzem możesz strzelić kilka próbnych zdjęć, żeby dostosować ustawienia lampy i aparatu. Te pierwsze strzały najczęściej są bez znaczenia, chyba że młody stanie młodej na wlekącej się po podłodze sukni, wtedy... wiadomo ;) Jeśli naprawdę nie będziesz miał od czego odbić (przy odbijaniu lampa ustawiona minimum na +1), choć najczęściej zawsze coś się znajduje, ustawienia aparatu tak aby maksymalnie wycisnąć ze światła zastanego (czas nawet do 1/30+stabilizacja, chyba że biegają po kościele, wtedy krócej ;) nie przekraczaj ISO1600!!! najlepiej iść nie dalej niż 1250), ustawienie lampy na TTL - dostosować siłę błysku.
Robienie zdjęć w trybie M jest jak najbardziej rozsądne.
Ogólnie rzecz biorąc, każdy przypadek jest inny, trzeba więc poświęcić kilka sekund na dostosowanie sprzętu do warunków.
Pamiętaj o jednym, młodzi szybko się męczą. Jak ich za mocno po terenie przegonisz, to zaczną marudzić. No stres i full zabawa, niech przynajmniej mają wrażenie, że to wszystko fraszka, jednak trzymaj ich w ryzach. Nie bój się dyrygować, przestawiać, ustawiać, gdy to konieczne. Mają mieć piękną pamiątkę, a Ty musisz ją wykonać, dlatego czasami trzeba trzepnąć młodego w ucho, żeby się nie marszczył ;)Cytat:
3. Plener - chyba zorganizujemy dzień później. Planuję zabrać parasolkę, może pentacona 50mm bo daje fajny bokeh no i dokupię radiowy wyzwalacz (astra). Może jakoś pójdzie. Mam w głowię foto-historyjkę, więc jeżeli się to uda zrealizować to może nie będzie katastrofy.
Poważniej, staraj się wypracować swobodną atmosferę. Utrzymuj stały kontakt, niech wiedzą co chcesz zrobić i czego od nich oczekujesz, żartuj i baw się dobrze, żeby i oni mogli przy tym dobrze się bawić, pamiętaj jednak po co tam jesteś. Zastanów się, czy bawienie się parasolkami i wyzwalaczami nie zabierze Ci nadmiernie czasu, który mógłbyś lepiej spożytkować. Musisz wiedzieć co robisz, to przede wszystkim, eksperymenty w drugiej kolejności, a może nawet trzeciej.
Lampa na drugą kurtynę, tak. Czułość matrycy dostosuj do warunków na sali, pamiętaj jednak, że nie zawsze jest potrzebne korzystanie z maksymalnego dostępnego ISO. Baw się razem z tańczącymi, obserwuj, szalej z kadrami. Skosy dobrze robią dynamice, pamiętaj. Lampa w sufit, reguluj jednak nachylenie palnika na bieżąco, żebyś potem niespodzianek nie miał. Oczywiście, gdy masz ciekawe światło na sali, kolorki itd, kombinuj z tym dostosowując aparat pod kątem zachowania tych walorów, lampa służy tylko do doświetlenia postaci - od sufitu i ścian, bo na wprost to obciach ;)Cytat:
4. Zabawa - tu kompletnie jestem zielony. Oglądałem masę fajnych zdjęć z sali ale zupełnie nie wiem jak dostosować ustawienia. Gdzieś słyszałem, że wyzwalanie lampy dobrze jest ustawić na drugą kurtynę - czy to prawda? Nie chciałbym do końca zamrozić ludzi podczas tańczenia, ale wiem też że nie można przesadzić w drugą stronę...
Czas naświetlania dostosujesz, po to masz LCD w E-3 ;)
Wesele jest w zasadzie najprostszym zadaniem, masz mnóstwo czasu i pełną swobodę, skorzystaj z tego.
Eddie - bardzo ale to bardzo dziękuję. Dokładnie takiego info szukałem :)
Mam tylko jedno pytanie - dlaczego w kościele tak długie czasy? Przy 1/50 łatwo chyba o poruszone zdjęcie. Jest jakiś powód, dlaczego czasy stosujesz poniżej 1/100?
Domyślam się, że tak długi czas pozwala na pracę z mniejszym ISO co w Olku ważne, no i może przy mniejszym użyciu lampy, żeby złapać więcej światła zastanego?
Bo ślub, to pomijając wejście/wyjście z kościoła, jest mało dynamiczny. Młodzi stoją, klęczą albo siedzą -ruchu jest niewiele.
Jest spora szansa, że nie będziesz musiał w ogóle używać lampy w kościele. Jakim szkłem będziesz focił ? Na upartego możesz nawet jakiejś jasnej manualnej stałki użyć.
Wejście/wyjście jest bardziej problematyczne, bo młodzi czasem są tak podekscytowani, że prawie biegną -warto przed ślubem im o tym przypomnieć (tzn. powoli kochani, bez biegu...).
Powiedz też wcześniej młodym, żeby poprosili gości o to aby nie rzucali w nich monetami -pod nich, owszem, ale nie w nich (zmniejszysz szansę, że sam dostaniesz np. w obiektyw dwu-złotówką).
Na sali weselnej zazwyczaj jest dosyć ciemno -iso 640, palnik w górę/bok (nad prawe ramię), walisz błyskiem z odbicia (mydelniczkę zdejmij wtedy), czas 1/125 lub 1/160 -dla zamrożenia ruchu. Jak chcesz zrobić efektowne rozmycie w ruchu to czasy dłuższe i błysk na drugą kurtynę (możesz sobie podczas tego pozoomować, fajne efekty wychodzą).
Podstawa to spokój -im mniej się zestresujesz, tym więcej dobrych fot zrobisz. Nie jesteś zawodowym fotografem ślubnym, młodzi to wiedzą (wiedzą prawda ?) więc jak coś Ci nie wyjdzie, to nie będzie koniec świata -nie umiera się od tego.
Powodzenia :-)
Hej Rafale,
W kościele planuję głównie używać zd 12-60 czyli światło 2.8 - 4. Mam jeszcze zd 50 ze światłem 2 i manualnego pentacona 50mm 1.8... ale raczej ich nie użyję, robię to pierwszy raz więc nie mam wprawy i rozplanowanej akcji. Jedynie co, to mam nadzieję, że rybą zrobię klika fotek obejmujących kościół i młodych przed ołtarzem.
Z monetami - dobry tip :) dzięki
Sala - ok. Zapamiętam/zapiszę :)
Młodzi wiedzą żem amator. Była rozmowa, jednak są zdecydowani na 100%
Dzięki i pozdrawiam.
P.S. Mimo, że nie raz już to robiłem, to pozwolę sobie jeszcze raz przestudiować dokładanie twoje folio. Może mi utkwią w głowie jakieś fajne kadry :)
Przed samym ślubem, warto odwiedzić prowadzącego ceremonię księdza -poprosić o pozwolenie na fotografowanie i zapytać czy ma jakieś uwagi co do samego fotografowania.
Większość kapłanów niezbyt lubi (hmmmm.... potrafią nieźle opitolić nawet ;-) ), jak np. pstryka się podczas kazania (możesz się wtedy dyskretnie i powoli udać na organy, gdzie bezstresowo fisha użyjesz) lub nie daj Boże stanie się tyłem do ołtarza....
Aaaaa co jeszcze istotne -powiedz młodym, żeby podczas ceremonii co jakiś czas na siebie spojrzeli, uśmiechnęli się do siebie (w ogóle uśmiech/radość to podstawa przy takich zdjęciach moim zdaniem). Na Ciebie niech nie spoglądają lepiej (może na 2-3 zdjęcia max) bo będzie dosyć sztucznie.
Zapytaj czy nie mają jakiś mega ważnych gości, których warto by uwiecznić na fotografii....
Tommy, dokładnie tak jak Fatman napisał, ślub jest statyczny, więc możesz sobie pozwolić na wyciąganie czasów.
Do fotografowania na sali dodam, że czasy rzędu 1/40-1/60 + lampa na drugą kurtynę dają bardzo fajny efekt w postaci delikatnych (naprawdę delikatnych) smużek i/lub obramówek wokół postaci (w ruchu, rzecz jasna). Podczas zabawy możesz też sprawdzić w jakim trybie AF pracuje Ci się lepiej, AF-C czy jednorazowym. Od siebie powiem, że pierwsze wesele zrobiłem na AF-C i było mi dobrze. Tutaj pomaga obserwacja kropki w wizjerze, która podpowie Ci moment złapania ostrości. Zerkaj też na kontrolkę lampy błyskowej, żeby Cię szlag nie trafiał przy 15 z rzędu zdjęciu bez błysku. Odnośnie E-3 w takiej akcji, wyłącz opcje uniemożliwiające zrobienie zdjęcia bez złapania ostrości lub przy nie naładowanej lampie. Strasznie irytuje taka blokada. W tańcu nie bój się zdjęć seryjnych, ale trzymaj w kieszeni akumulatory do lampy na zmianę. Dodatkową kartę pamięci również, tak swoją drogą :)
Co do zabawy to się nie martw. Jeśli jesteś czujny kadry same się napatoczą. Duszki nie każdy lubi. Ja najczęściej walę 2kurtynę na zabawę z cyklu "jedzie pociąg z daleka", a reszta na auto. Najtrudniejszy jest ślub ze względu na warunki i statyczność (trzeba pogłówkować by zdjęcia nie były takie same) oraz składanie życzeń (chaos). Łatwo przepalić suknię panny młodej podczas wychodzenia z kościoła (rozpiętość tonalna brrrr...).
Wykorzystaj czas i zrób fotkę obrączek , bucików młodej , podwiązki , zgrupowe młodzi z rodzicami .Cytat:
1. Przygotowanie - tu chyba podołam. Prawdopodobnie zdjęcia będą tylko robione w domu, krótko przed ceremonią.
iso 800 czas 1/60 spokojnie oblecisz ciemny kościół, szybka akcja 1/125 iso 1000 :wink: , jasny kościół na zastanym świetle dasz rade 800 iso 1/40 . tryb tylko M.Cytat:
2. Kościół (mój największy stres)
weż w dniu ślubu nawet na 1,5h sesje jak potem dorwiesz światków :roll: Potem ustalisz z młodymi 3h sesje w innym terminie każdy będzie zadowolony :wink:Cytat:
3. Plener - chyba zorganizujemy dzień później.
ale to tylko moje marudzenie pozdrawiam ).
Witam
Mam troszkę inne pytanko, co według was lepiej się sprawdza na ślubie, weselu itd. e-420 czy e-510? modele podobne, ale co moglibyście dodać od siebie oprócz takich informacji, że np. 510 ma stabilizację? Czy jest różnica w szumach np. itp.?
Mam oba modele, ale 510 mam krótko i w sumie trochę przez przypadek :wink:, do tej pory przetestowałam go raz na ślubie znajomej...
pytanie zadaję bo doświadczenie ślubne mam znikome :cool:, a w sierpniu kroją się 2 kolejne imprezy :)
Z 2 złego E510 lepiej - stabilizacja pozwoli używać dłuższych czasów.
O ile się orientuję poziom szumów podobny w tych modelach jest.
witam...
A co sądzicie o czymś takim na ślub? [duży rozmiar]
http://allegro.pl/item1103124312_sof...fl_50r_36.html
boje się, że nie bede miał od czego odbić lampy, dlatego szukam dyfuzora który pozwoli walić na wprost bez dużych cieni...
albo coś takiego jak 'LIGHTSPHERE II' choć to efektów nie ma powalających... co sądzicie?
mam coś takiego - rozprasza swiatło, ale jednak troche cieni widać na twarzach i postaciach
najwyżej podkręce metz'a 58kę i damy radę... odbije od księdza :D
dzięki :)
@Pieciek - masz może jakieś przykładowe zdjęcia żeby zobaczyć jak wygląda efekt?
nie mam doświadczenia, ale czy nie lepiej lightsphere założyć":?:" (tylko sugeruję, bo nie siedze w temacie)
wątek od :nikonbe:iarzy : http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=64980
:wink:
dzięki, czytałem już....
w małym pomieszczeniu - ok, ale w kościele oświetla zbędnie wszystko wokół.... i jak napisano na forum nikoniarzy - "szału nie ma"
racja, po co oślepiać ciotkę, czy wujka stojących za plecami :grin: (a swoją drogą nie da się wyciągną wizytówki kiedy ma się to na lampie? lub założyć jakiś kartonik z tyłu? - wyobraźnia mnie ponosi :cool: :wink:)
...napisali "szału nie ma" a ja znów gdzieś przeczytałam, że jeden z lepszych dyfuzorów, tylko ludzie się na ciebie mogą dziwnie patrzeć jak go założysz :wink:
Zgodzę się, że efekt końcowy jest najważniejszy.Najczęściej jednak jest od czego odbić światło lampy.Jeśli jednak nie ma to proponuję jakieś stofeny sztuczne sufity ale nie takie wielkie "pudła".Osobiście nie zdecydowałbym się na użycie tego w takich okolicznościach.
Widzę że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, trudno... tacy też się zdażają.Napisałem że z praktycznego punktu widzenia taki wynalazek może i ma zastosowanie czyli pomoże osiągnąć lepszy efekt jednak nie prezentuje się takie ustrojstwo najlepiej np. w kościele - dla osób które nie zajmują się fotografią może wyglądać conajmniej zabawnie. Dlatego właśnie sugeruję żeby odbić od ściany czy sufitu (bo to jest największa dostępna powierzchnia) a dopiero jeśli nie będzie takiej możliwości szukać innych rozwiązań.Co do stofenów to raczej dziwne że połowa zawodowych fotoreporterów ich używa i jakoś są zadowoleni - może jednak coś w tym jest?
Tak przy okazji myślałem, że te ustrojstwo ma pomóc w zrobieniu zdjęć a nie się prezentować.
Natomiast tak na poważnie polecam "te ustrojstwo". Ładnie rozprasza światło (porównuję z dyfuzorem tzw. skarpetą naciąganą na lampę którą też mam).
Wadą są spore straty światła ( w większych pomieszczeniach z słabą lampą może być problem) ale coś za coś.
Na jakim forum był test najpopularniejszych dyfuzorów, jak sobie przypomną gdzie to podam linka - najlepiej właśnie tam wypadł lightsphere II.
Teoria teorią, ale używałem kiedyś Lighsphere i różnicy między tym cudem a zwykłymi Stofenami "danonkami" nie widziałem żadnej - dlatego się pozbyłem Lighstpera bo to duże, cięzkie, niewygodne i niesamowicie zwraca uwagę, a obecnie z powodzeniem używam "danonków" no name po 30 zł z allegro (często gubię :-))
Jasność i wielkość kościoła ma z reguły niewielkie znaczenie, dużo większe ma "jakość" światła (wynikające z kolorystyki kościoła) i sposób w jaki światło jest rozmieszczone w kościele. Praktycznie w każdym kościele działa się inaczej i uniwersalnych rad nie da się określić. Proponuję przeznaczyć pierwsze minuty na próbę "opanowania" światła - jeśli nie dasz rady, to świeć potem lampą na wprost, bo to mniejsze zło niż niedoświetlone zdjęcia będące efektem eksperymentów.
Impreza (a w zasadzie - zrobienie fajnych, dynamicznych i ładnych zdjęć) może być najtrudniejsza, na szczęście jest dużo czasu i małe ciśnienie. Chyba że chodzi o statyczne pozowane pozy, jakie przyjmują niektóre pary na widok fotografa :-)
Generalnie - i tak najważniejsza jest lampa, a raczej jej umiejętne użycie.
Widzę, że z fotografowaniem z lampą błyskową masz tyle wspólnego co ja z mercedesami. Ci dziwni goście (którzy tak Cię zdumiewają) z pudłami nałożonymi na lampy wiedzą co robią. Robiłeś kiedykolwiek zdjęcia ze stofenem (retoryczne pytanie)?
_______________________ (automatyczne scalenie)_____________________
Danonki guzik dają. Wielu fotografów używa ich przy ustawieniu głowicy lampy 45 st., ale wykorzystując odbicie od sufitu i od ścian. Wtedy to daje dobre rezultaty, ale właśnie dzięki odbiciu od wielkich powierzchni. Goły stofen g...no daje.
Stofen to bezsensowne urządzenie, bo przy odbijaniu od dużych powierzchni wystarczy wizytówka na gumce recepturce (w niektórych lampach wysuwana biała plastikowa "karteczka") do delikatnego doświetlenia pierwszego planu. Stofen tylko zabiera światło i nic więcej.
_______________________ (automatyczne scalenie)_____________________
Jeśli jako fotograf idziesz robić ślub po to, żeby się dobrze prezentować z aparatem, a nie robić dobre zdjęcia, to współczuję Twoim ewentualnym klientom.
_______________________ (automatyczne scalenie)_____________________
Nie widziałeś, bo różnicy nie ma. Tak samo jak nie ma różnicy między błyskaniem (mądrym) między gołą lampą, a stofenen (czy innym małym dyfuzorem). Powierzchnia świecenia jest najważniejsza. Jeśli mała to masz smoliste cienie. Im większa, tym mniejsze cienie. I tego niestety nie da się przeskoczyć.
Wyobraź sobie ,że z lampą jednak fotografuję choć najczęściej niczego na nią nie zakładam, sporadycznie "wizytówkę" - efekty mnie najczęściej zadowalają choc inni w tym Ty oczywiście mógłbys mieć odmienne zdanie - nieważne.Podkreślę jeszcze raz to co napisałem wcześniej.Efekt zbliżony lub lepszy można osiągnąć w sposób prostszy tj. odbijając od ścian czy sufitu -chyba najefektywniejsza metoda, można użyć stofena (choć Ty uważasz go za niewypał) lub sztucznego sufitu (wizytówki) i nie ma raczej potrzeby w reportażu ślubnym kręcić się po kościele z takim dużym dyfuzorem.
Jeśli nie muszę wyglądać smiesznie i przyciągać niepotrzebnie uwagi to jednak wolę pozostac niezaóważony (na ile to możliwe)
Piszesz głupstwa Kolego. Nie masz zielonego pojęcia o fotografowaniu z lampą błyskową.
W jaki sposób chcesz odbić światło w kościele, który ma strop 10-15-20 metrów nad Tobą, w dodatku pokryty malowidłami, płaskorzeźbami, polichromiami itp? A najbliższa ściana od ołtarze znajduje się daleko?
Nie masz pojęcia do czego służy karteczka - wizytówka "sztuczny sufit". Jej zadanie to tylko i wyłącznie doświetlenie pierwszego plany przy odbijaniu od dużych powierzchni. W dużym kościele "sztuczny sufit" w postaci karteczki - wizytówki pomoże Ci tyle, co umarłemu kadzidło. Stofen ma mniej więcej taką powierzchnię świecenia jak karteczka lub goły palnik, czyli guzik daje (nie rozprasza światła w odpowiednim stopniu).
Pamiętaj, że forum czytają inni ludzie, bierz zatem odpowiedzialność za słowa. Jeśli się na czymś nie znasz, to lepiej zamilcz, bo wprowadzasz innych w błąd.
ps. Kolega Irek z naszego forum pokazywał nie raz i nie dwa sztuczny sufit jego własnej konstrukcji. "Karteczka" ma powierzchnię kartki A4 i to dopiero ma jakiś sens. To jest IMHO rozsądny kompromis - nie wygląda to kuriozalnie, a już zaczyna świecić sensownie (choć to też za mała powierzchnia, żeby piać z zachwytu).
Przestań opowiadać że ci światła nie wystarczy.Nie mówię że byłem wszędzie i wszystko widziałem ale zazwyczaj jakaś ściana znajduje sie w zasięgu.Nawet jeśli sufit jest wysoko to jednak trochę tego światła doleci wizytówka dołoży swoje i wystarczy.Lampa nie ma być głównym zródłem światła!
W błąd to Ty ludzi wprowadzasz bo sugerujesz dyfuzor i lampę na wprost a chyba można lepiej?
Poszukaj jeszcze większego dyfuzora tak koło 40x60 efekt będzie jeszcze lepszy prawda?