Ja rozumiem, ten konkretny sklep i jego pracownicy mogą być naprawdę gites :) Napisałam raczej o ogólnej regule panującej na dzisiejszym rynku.
Wersja do druku
Ja rozumiem, ten konkretny sklep i jego pracownicy mogą być naprawdę gites :) Napisałam raczej o ogólnej regule panującej na dzisiejszym rynku.
Wiesz co, w tym naszym kraju dzikiego kapitalizmu i permanentnego schamienia powyższa sytuacja jest z gatunku baśni i mitów. Może nie w temacie foto (chociaż aparat miałem z sobą:)), ale jakiś czas temu, w pewniej szczecińskiej restauracji znanego lokalnego biznesmena, klientka przez nieuwagę podpaliła kurtkę. Problem polegał na tym, że to była moja kurtka . Ot, szkoda na kilkaset zł. Całości zdarzenia nie będę opisywał ale ciągnęło się miesiącami i obejmowało pisma do ubezpieczyciela, etc etc... Skończyło się telefonem do mnie, że wartość szkody niestety nie podlega ubezpieczeniu ale w ramach rekompensaty postawią mi obiad dla dwóch osób. Rozmowę z jakimś managerem zakończyłem opisaniem sytuacji co by było, gdyby to był cywilizowany kraj i ludzie i że nie zamierzam więcej chodzić do przybytków w których panuje siermiężny kapitalizm i prymitywna wizja prowadzenia biznesu. Po godzinie dostałem pełną kwotę odszkodowania i właśnie taki mamy biznes lokalny.
Z takich powodów, jak opisaliście, większość zakupów foto robię na ebay.de
Skończy się tak, że inni zachęceni jakością obsługi i lepszymi cenami (u nas VAT 23%) pójdą kupować na zachód. Tutaj zostanie siermiężny kapitalizm, który zje swoją własną głowę.
Już tak nie narzekajcie. Ja dużo kupuje i nigdy mnie nie spotkało takie coś. Raz tylko chcąc kupić netbooka na prezent pojechałem do MM na Szwajcarskiej w Poznaniu. Patrzę na stoisku - jest ten model i kolor jaki miał być. Ide do sprzedawcy z zamiarem zakupu. On mi mówi ,że ten wystawiony to ostatni egzemplarz. Porysowany, folia na wyswieltaczu ma ośle uszy a cena taka jak za nie macany. Wiec podziekowałem i zamówiłem w firmie gdzie przy odbiorze z Paczkomatu koszty dostawy wyniosły 0 zł. Sam towar tez miał niższą cene niż w MM i to o 100 zł. Sprawuje sie bardzo dobrze do dzis.
To nie chodzi o to, że takie sytuacje zdarzają się często, tylko jak zachowują się sprzedawcy, jeśli już coś pójdzie nie tak. Obsługa klienta i kultura handlu leży u nas i kwiczy.
Napiszę coś od siebie, może zabrzmieć dość kontrowersyjnie, ale... my również, za ten stan rzeczy, jesteśmy po części odpowiedzialni.
My, konsumenci, wiecznie mamy postawy roszczeniowe, chcemy kupować jak najtaniej... A jakość obsługi również ma związek z ceną.
Tak więc, wg mnie, wina leży po obu stronach.
Cenię sobie możliwość odbioru osobistego. Jeśli mogę kupić coś za 1050zł z przesyłką z drugiego końca polski i tą samą rzecz 50-70zł drożej z odbiorem osobistym to wybieram zazwyczaj to drugie. Po pierwsze zazwyczaj szybciej, po drugie łatwiej załatwia się takie sytuacje. Tak więc nie wszyscy lecą na co tańsze.
W trochę innej branży (komputery) spotkałem się z problemem przepływu informacji. Pracownicy boją się przyznać komukolwiek, że awaryjna sytuacja wystąpiła i że sobie z nią nie radzą. A w firmie nie ma procedur co w takich wypadkach robić. Wszyscy zakładają, że jakoś to będzie i problemów nie ma.
Nie do końca się zgodzę, że ma to związek z niskimi cenami. Konsumenci wszędzie chcą kupować jak najtaniej, a nie wszędzie są traktowani jak gorsza kategoria. Weźmy takie Chiny, Hongkong konkretnie - tam ceny są naprawdę niskie, a z doświadczenia wiem, że obsługa klienta stoi na najwyższym poziomie (sprawdzone na własnej skórze).