-
Witam.
Ja uważam (jak większość), że spośród zdjęć kwiatków to 2. jest najlepsza. Jest najbardziej "wyważona" kolorystycznie, najspokojniejsza w odbiorze i nic nie rozprasza mnie gdy kontempluję urodę kwiatów. Pozostałe jakoś wymagają dłuższego (o sekundę, ale zawsze) przyglądania się, aby ją (urodę) dostrzec...
A zdjęcie pająka podziwiam - nie raz próbowałem uzyskać jakiś sensowny efekt fotografując te zwierzątka, ale bez takich rezultatów. Tu światło (zważywszy, że to nie modelka) jest rewelacyjne. A pajęczyny, moim zdaniem, wystarczy (jak więcej, to tylko ciut, ciut)...
Pozdrawiam
-
A mnie podoba sie fotka 1.Emanuje z niej spokój a ogladana na czarnym tle wcale nie robi wrazenia niedoswietlonej......ale ja sie słabo znam :D
-
PioRo,
Dziękuję za opinię. Spośród trzech fotek kwiatków wyróżniasz drugą ze względu na spokojne oświetlenie i zestaw kolorów. W tej fotce oświetlenie jest tylko "odbite od płatków", a w dwóch pozostałych - także przechodzące przez płatki, co niejako zmusza do dłuższego przyjrzenia się.
Pajączki jeszcze mają to do siebie, że autofokus bardzo rzadko chce je dostrzec w oświetleniach intensywnych, ponieważ przy takim oświetleniu najczęściej tło jest również bardzo jasno i kontrastowo oświetlone i układ automatycznego ogniskowania bardzo często głupieje i wybiera tło, ponieważ preferuje on często wyższy kontrast, a nie najmniejszą odległość.
W forografowaniu makro w plenerze to jest jedna z podstawowych przyczyn nieudanych fotek - nietrafienie z ostrościa w obiekt, tylko w tło. Przynajmniej w aparatach (FujiFilm, Canon, Olympus), którymi sie posługiwałem, zdarzało sie to nagminnie. Obserwując takie objawy na początku ery cyfrówek miałem zawsze naprzemian zapotrzebowanie dzwonić do Japonii i im nawtykać (nie wiem tylko w jakim języku) lub walnąć aparatem z dobrym zamachem w pierwszy napotkany pień. To było bardzo stresujące - czytać piękne marketingowe zwroty o AF dostosowanym do każdej sytuacji i aparacie wykonanym "dla Ciebie", pozwalającym zarejestrować najszczęśliwsze chwile życia, a po przystawieniu aparatu do kwiatka, czy pajączka wczuwać się w nieskoczenie trwające rzężenie autofokusa, by na końcu z ulgą usłyszeć piękny elektroniczny klik migawki i stwierdzić... że to kolejna skucha.
Z czasem człowiek się uspokaja, luzuje, odpuszcza pewne sprawy. Przecież nie ma rzeczy idealnych na tym świecie. Tylko w reklamach.
voovoo2,
Dziękuję za ocenę, a za uzasadnienie dwa razy dziękuję.
Pzdr, TJ
-
Tadeuszu,
przyjrzałem się jeszcze raz kwiatkom i zmieniam zdanie. Za drugim "oglądem" jednak najlepsza wydaje mi się fotografia nr 3, ale to widać lepiej w większym formacie, a może po przyzwyczajeniu się oka. Jest o wiele bardziej "przestrzenna" i naturalna, widać na niej - pozwól, że zacytuję Ciebie, ale lepszego określenia nie spotkałem - powietrze. Druga jednak trochę za "płaska" (pewnie przez brak tego światła przenikającego przez płatki)...
Co do pajączków, to masz absolutną rację...
Pozdrawiam
-
Pioro,
Moje patrzenie jest takie, jak Twoje, jakbys czytał moje myśli.
Pzdr, TJ