Ciekawe, w przeciagu ostatniego roku, trzy razu slyszalem o tym!
Nie w trakcie rozmow z kolegami, ale w trakcie spotkan z ludzmi zajmujacymi sie "F"otografia, nie "robieniem zdjec". Przy okazji otwarcia ich wystaw, albo na ich wykladach.
Kiedys jak redakcja potrzebowala np. zdjecia z drugiej polkuli - wysylala fotoreportera - o ile bylo ja stac, bylo to oplacalne. Dzis robi to najczesciej - gdy ponizsze nie zagra:
- przeszukiwane sa banki zdjec. A nawet jak nie ma szukanego zdjecia, badz serii, sciaga sie surowiec i zatrudnia grafika (czyt. speca od photoszkapy) aby cos z tego zrobil.
I ci ludzie wspomnieni przeze mnie - mniej wiecej w takim tonie sie wypowiadali - kandydat z listy gatunkow na wymarciu, w zasadzie potrzebny jedynie do stworzenia surowki, ktora pozniej sie obrobi w szkapie. Procentowe rozlozenie pracy nad zdjeciem ukazujacym sie w przecietnej gazecie - najczesciej fotograf to ponizej 10%!
(chodzi raczej periodyki inne niz dzienniki)

