To chyba nie tak działa. To prawda że starsze modele dalej robią dobre zdjęcia, ale jak kogoś stać to bierze najnowsze aparaty. Ot i cała tajemnica
Wersja do druku
Wczoraj zainteresowałem się Sony a7II i tak się zastanawiam mając G1, G5 + szklarnię od 7 do 60 po jakiego grzyba kupiłem e-M5II + 12-40/2,8.
U amatorów może masz rację, ale ja mówię o pasjonatach, amatorach ale nie z pierwszej łapanki. Jeśli mnie stać, to kupię najnowszy, lepszy (teoretycznie) model.
Absolutnie tak to nie działa. Pasjonat już wie czego potrzebuje. Jeśli pstryka landszafty, to nie wyda pieniędzy na model, którego jedyną zaletą jest szybszy AF i więcej fps. Prędzej wyda pieniądze na ciekawy landszaftowo wyjazd. U amatorów kupno nowej puszki działa trochę jak postanowienie noworoczne: kupię najnowszą puszkę i od tej pory będę robił super zdjęcia :)
Prawda też jest taka, że wielu osobom udziela się syndrom GAS (Gear/Gadget Aquisition Syndrome). Pasjonat czy zawodowiec zna swój sprzęt na wylot, zna jego wady i nauczył się je obchodzić. Często jest to cenniejsze niż nowy korpus. Rozmawiałem w zeszłym roku z zawodowcem, który robi zdjęcia w kościołach. Zagadałem go o sprzęt bo zauważyłem że pstryka leciwym Canonem 50D. Stwierdził, że nie myśli o wymianie gdyż nowsze aparaty nic nie wniosą do jego pracy. Po jakimś czasie oglądałem zdjęcia jakie zrobił - byłem pod wrażeniem. Tak jak napisał @fret często lepiej wydać pieniądze na ciekawszy wyjazd plenerowy. No ale cóż tak to już jest, że człowieka kusi nowszy sprzęt. Dotyczy to nie tylko foto ale tez innych dziedzin. Gdyby każdy miał podejście jak fotograf z 50D to sytuacja branży była by jeszcze gorsza.
No właśnie tak to działa.
Mam auto do sprzedania. Jest perfekcyjne, mało pali (4,7) wygodne, nawet ładne. Dla mnie i dla żony jak znalazł. Tyle że to model III a nie IV.
Jak ktoś chce to za 19 000 sprzedaję :mrgreen:
===AUTENTYCZNIE===
jednak sam sprzedajesz, czyli szukasz jelenia większego niz Ty... ;)
Pora kończyć myśl. Jeśli ktoś robi dobre zdjęcia, wie jaki efekt chce uzyskać, to pstryka starym aparatem, a jak juz coś kupuje, to czasem nawet używkę, albo najnowszą nówkę jeśli dojdzie do wniosku, że jest w niej istotna zmiana. Jeśli zdjęcia nie przemawiają, to buduje się prestiż i wlasną samooceną najnowszym sprzętem. Taki lajf. W każdej dziedzinie.
Bo chodzi o to, by gonić króliczka, a nie żeby go złapać.
Lista utopionych systemów Olympus jest dłuższa:
-analogowy Olympus Pen F formatu połówkowego https://en.wikipedia.org/wiki/Olympus_Pen_F -nie przeżył do końca ery fotografii tradycyjnej!
-analogowy Olympus OM z AF.
Trochę klientów kupiło licząc, że z Olympus wejdą w świat lustrzanek AF
...skończyło się na dwóch modelach aparatów ...i ośmiu obiektywach https://en.wikipedia.org/wiki/Olympus_OM_system#Lenses
...i do piachu.