W amatorskiej fotografii bawić musi sam proces fotografowania. Bez tego nic nie ma sensu. Nie pomogą obliczeniowe sztuczki, klatki na sekundę, inteligentny AF, megapiksele czy matryce wielkości lotniskowca.
Wersja do druku
W amatorskiej fotografii bawić musi sam proces fotografowania. Bez tego nic nie ma sensu. Nie pomogą obliczeniowe sztuczki, klatki na sekundę, inteligentny AF, megapiksele czy matryce wielkości lotniskowca.
Dokładnie tak było i jest. Problemem jest obecne parcie na internetowe zachwyty. Ta epoka właśnie się kończy.
Masz rację co do zdjęć robionych głownie dla siebie.
Sieć jest pełna różnej "foto-twórczości" zrobionej nie wiadomo przez kogo i w jaki sposób...
Pokazywanie zdjęć na takich forach jak to albo nawet i na "fejsie" ogranicza się do reakcji kilku-kilkunastu osób, które Cię znają.
Tak z innej paczki - byłem ostatnio na imprezie integracyjnej .
Był kolega z gitarą - ale zainteresowanych pośpiewaniem tekstów Kaczmarskiego, Okudżawy, Cohena, Waligórskiego czy Dżemu było raptem kilka osób - tak zazwyczaj bliżej 50-tki.
Większość młodych (tak do 35) wolała "występ" równie młodej koleżanki, która puściła sobie przez telefon podkład z internetu i śpiewała jakieś angielskie pop-disco.
Nikt nie słyszał co śpiewa (chociaż głos miała ładny), zapewne większość nie wiedziała czyje to piosenki - ważne że było ump-ump i można było do tego poskakać.
Kolega z gitarą ze smutkiem "zszedł ze sceny" po kilku piosenkach i już nie wrócił - nie było chętnych by go posłuchać a jeszcze mniej by z nim pośpiewać.
Ale - co mi się wielokrotnie potwierdziło - Polacy nie potrafią śpiewać i bawić się przy śpiewie.
Miałem kiedyś szkolenie z Czechami i podczas wieczornej imprezy powiedzieli, że my Polacy jesteśmy narodem "smutasów" - bo u nich na takiej imprezie wszyscy by śpiewali...
Podkład z netu zastąpił żywego człowieka - podobnie jak AI zastępuje fotografów...
Od paru miesięcy trochę publikuję w grupach fotograficznych na FB i choć czasem to dość frustrujące zajęcie, to na ilość reakcji nie można tam narzekać, jeśli zdjęcie jest dobre (czyt. jest albo wybitne pod względem artystycznym albo przeciętne, ale wpisuje się w popularne trendy). Nie liczę jednak na to, że ktokolwiek tam zastanowi się nad zdjęciem dłużej, niż zajmuje przewinięcie strony i kliknięcie lajka. Komentarze składające się ze słów reprezentujących jakąś treść i sens, a nie tylko z emotek, stanowią może 5% wszystkich reakcji. Ale jest szansa, że kogoś tam się "złowi", kto będzie zaglądał np. na moją stronę.
Fora niestety umierają.
Właśnie też się zastanawiałem czy nie wrócić do wrzucania zdjęć w większej liczbie czy tu, czy na IG, ale jeszcze nie się nie zdecydowałem. Dodam, że amatorsko pstrykam.
Podpowiem. Wrzucaj w oba te miejsca :)
Na szczęście zaliczam się do tych co sobie bazę fotek wyrobić. I jak idę na spacer to z aparatem. Do tego na godzinę wpadnie 50-100 fotek. To się człowiek coś nauczy. To przyfiluje fajnego robala, ptaka, mcha,owada. Same korzyści.
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
Przesycenie informacyjne plus optymalizacja kosztowa lajka/komentarza/emocji.
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
A tak ogólnie to chyba tradycyjny sposób nauczania fotografii odpycha ludzi ery smartfonowej. Kiedyś starczała małpka dla fot okołorodzinnych, dzisiaj smartfon. Do tego ludzie pracują tak dużo, że nie mają czasu i ochoty na jakieś przestarzale hobby. Zresztą mnie do aparatu przyciagnęły jedynie ograniczenia smartfona.
Rola reklamowania AI w wielu produktach jest czesto kolem zamachowym marketingu aby bardziej mieszac czlowiekowi w glowie.
AI nie jest doskonala a wrecz w wielu przypadkach myli sie i szkodzi.
Elekt koncowy jest taki, ze i tak musze wykadrowac i obrobic kazde zdjecie aby bylo to na wyjsciu zgodne z moimi preferencjami.
Jedne zdjecia robie na BW, jeszcze inne na SEPIA a jeszcze inne w kolorze. Nie wspomne o formatach bo to kolejne zmienne.
Zadna AI nie bedzie w stanie tego zrobic bo nie potrafi zajrzec mi do glowy i odczytac moje mysli ;)
Taki jest stan na dziś, zdarzają się modelki wygenerowane z sześcioma palcami. Początki cyfry też były trudne. Pamiętasz pierwsze kompakty cyfrowe i wywody na temat wyższości fotografii analogowej? Minęło kilkanaście lat i...
To samo będzie z AI. W tej zabawie nie chodzi o odczytywanie myśli, tylko o odpowiednie definiowanie zadania dla AI. Po stronie człowieka też będzie potrzebne choćby minimum inteligencji, żeby tą sztuczną maksymalnie wykorzystać.
Na szczęście póki co fotografia (nawet ta niezaangażowana smartfonowa, a może właśnie ona w szczególności) służy ludziom do zapisywania wspomnień. Obraz wygenerowany przez AI z żadnymi wspomnieniami się nie łączy, więc fotografii codziennej nie zastąpi. Ale fotografię stockową i usługi grafików może już mocno nadwerężyć. Śmieciowe publikacje służące do nabijania odsłon (typu "Wsadź palec do bigosu - podziękujesz mi później"), które do tej pory korzystały ze stockowych zdjęć i grafik mających zachęcić do kliknięcia, już teraz jadą na obrazkach wygenerowanych przez AI.