Pisz chlopaku, jak ja kocham takie przygody!:)
pozdrawiam serdecznie
Janek
Wersja do druku
Pisz chlopaku, jak ja kocham takie przygody!:)
pozdrawiam serdecznie
Janek
Pisać, pisać. Marcin jestem pod autentycznym wrażeniem opisu i oczarowany fotkami.
Muminek nie zniechecisz :-)
Dawaj! Przeciez, ktos kto jedzie musi wiedziec o Vietnamie wszystko!, jak sie bedziesz czul jak komus cos sie wydarzy?:)
pozdrawiam serdecznie
Janek
PS
I foteczki, foteczki wklejaj!
Dokładnie to miałem na myśli, a tak naprawdę to nie pamiętam czy u nas też była aż taka bieda, tylko w miastach i to największych widać ogromny rozwój a poza miastami na wsi, zero mechanizacji, wszystko robią ręcznie, nie mają nawet konkretnej siekiery tylko maczety. Na polach ryżowych jadąć przez Wietnam spotkaliśmy tylko 4 małe ręcznie robione ciągniczki, ciężarówki ledwo się toczą. I tutaj też sprawdziło się powiedzenie że zwinęli asfalt. Pozdrawiam
Napisz jak wygląda sprawa komuny. Skoro w ogóle da się tam wjechać/wlecieć to chyba nie są tak hermetyczni jak Koreańczycy? No i w jakim języku się tam porozumiewaliście z ludnością tubylczą.
Na 17 zdjęciu coś smutne to młode dziewczę.
Ogólnie dawali się łatwo przekonać do pozowania? Dzieciaków tyle nastrzelałeś, u nas to byś już o pedofilstwo był posądzony i tłumaczył się 'władzy' po co właściwie zdjęcia robisz.
Pisz o każdej stronie Wietnamu, bo ja się tam nie wybieram a ciekawym.
P.
Pisz i dawaj fotki, bo my tu sr .. ki z nerw dostaniemy.
Pozdrawiam. romeq
Zacznę od sprawy komunizmu, jeszcze przed wyjazdem postanowiliśmy nie odwiedzać muzeów związanych z wujkiem Ho (Ho Chi Minhem) i muzeów poświęconych wojnie, wystarczająco dużo się naczytaliśmy i nasłuchaliśmy od przewodników.
Komunizmu jak na moje oko to już prawie nie widać, oczywiście symbole są, nie zniszczyli pomników radzieckich, w miastach i miasteczkach wiszą ogromne plakaty o tematyce ' przyjaźni wietnamsko-radzieckiej', na budynkach urzędów, szkół, pseudo szpitali nawet banków wiszą flagi wietnamskie i rosyjskie. Spotkać można ale tylko w miastach wielu dziwnych mundurowych, po prostu siedzą sobie i obserwują.
Policję widzieliśmy tylko przy wypakach drogowych a było ich niewiele, była też drogówka kierującą ruchem drogowym, tak naprawdę to i takt nikt z użytkowników dróg nie zwracał na nich uwagi, pomagali nam czasami przedostać się na drugą stronę jezdni.
Od czasu jak władza zezwoliła Wietnamczykom na prowadzenie własnej działalności bo nie byli już w stanie ich wyżywić następuje intensywny rozwój prywatnej przedsiębiorczości. Przed każdym domem ktoś coś sprzedaje w Hanoi są ulice przykładowo z pasmanterią inna ulica z przyprawami, jeszcze inna z herbatą. Co kilkanaście metrów ktoś coś gotuje i można się posilić siedząc praktycznie na drodze. Chodniki tętnią handlem i gastronomią, dlatego do przemieszczania się pieszo służy jezdnia i tak jest w Sajgonie i Hanoi i w większych miastach.
Jedynie z opowiadań przewodników wynika że są jakieś antagonizmy między ludźmi mieszkającymi na północy i południu.
Na lotnisku po przylocie i przed wylotem są bardzo dokładnie i długo sprawdzane paszporty, również jest obowiązek meldowania się na policji z paszportem w miejscu nocowania.
Wietnamczycy bardzo słabo mówią po angielsku i należy do nich mówić prostym angielskim jest wtedy szansa na zrozumienie. Nasz obowiązkowy przewodnik przy wejściu na Fansipan też znał angielski ale nikt nie był w stanie się z nim porozumieć. Starsze osoby rozumiały troszkę po rosyjsku.
---------- Post dodany o 22:51 ---------- Poprzedni post był o 22:33 ----------
Z tym pozowaniem to różnie było, najczęściej od modeli trzeba było po prostu coś kupić, nikomu za zrobienie zdjęcia nie dawałem pieniędzy i nich ich nie chciał, ewentualnie jakieś słodycze. Dzieci kadrowałem do połowy bo w większości chodzą ubrane tylko do pasa.
Świetne te portreciki - wszystkie.
Pozdrawiam.
A o kuchni nie zapomnij napisać :)
Nie wiem czy nie pomyliłeś z 19 zdjęciem, ta dziewczynka jest smutna, była w ciąży, szła z nami z 8 km, na czole miała trzy okrągłe siniaki, okazało się że stawiają sobie bańki na czole by zlikwidować ból głowy. Dziewczyny w górach wychodzą za mąż w wieku 13-15 lat, nie wiem ile ma dziewczyna ze zdjęcia nr 19, nie wypadało pytać. Pani ze zdjęcia nr 17 ma koło 80 lat, urodziła 18 dzieci z czego 5 nie żyje.
Snuj swoją opowieść dalej , przeczytałem z zainteresowaniem. co wziąłeś z fotowyposażenia? i jak oceniacz swoje przedwyprawowe wybory.
Zainteresowany i zaciekawiony AP.
Kapitalna podroz i swietna relacja. Achhh, tylko pozazdroscic.
Na pewno nabyta tu wiedza przyda sie bardzo, kiedy wreszcie uda mi sie tez tam wybrac.
Pozdrawiam.
O kuchni to można książkę napisać, jedno jest pewne jedzą wszystko co rośnie i co się rusza.
Wydaje się że mają bardzo zdrową dietę, jedzą ogromne ilości warzyw najczęściej zielonych, pędy bambusa, lotosy, owoce morza dokładnie wszystkie jakie są w encyklopedii, ryby, na kolejnym miejscu drób, jajka, oczywiście też te z niewyklutymi pisklakami, owady, mniej wołowiny i wieprzowiny, najmniej koty i psy, te ostatnie uznają za dziczyznę tak na nasz język tłumacząc. Im bardziej na południe tym więcej psów zjadają niestety, z wywiadu wiem że mięso jest słodkawe. Przed wyjazdem nie mogłem się z tym pogodzić ale teraz już ich zrozumiałem że jedzą wszystko. Jedzą dużo owoców a rośnie ich tam ogromna ilość.
Podstawa diety to oczywiście ryż, makaron ryżowy, wódka ryżowa, tofu i sos sojowy, te proukty najczęściej spotkamy na targowiskach.
Wszystko co jedzą jest pierwszej świeżości, nie mają lodówek więc przed każdym posiłkiem udają się na targ czy ulicę i kupują świeże warzywa czy mięso. Dla mnie jeżeli chodzi o jedzenie to raj, jestem wegetarianinem od 20 lat i w tym kraju mogłem zaszaleć z jedzeniem.
Takim podstawowym posiłkiem jaki jedzą kilka razy dziennie to słynna zupka pho na wiele sposobów, z ryżem bądź makaronem ryżowym. Większość potraw robią na ostro do tego dostajesz jeszcze sosik ekstra ostry, często nie do zjedzenia.
W restauracjach do jedzenia jest wszystko, żywe żółwie, węże, żaby, owoce morza wszelakie, kiedyś myślałem że nie je się meduzy a tutaj z tego robią sałatkę z warzywami, było nawet mięso z jeżozwierza itd.
---------- Post dodany 21-12-11 o 00:25 ---------- Poprzedni post był 20-12-11 o 23:42 ----------
Witaj!
Ze sprzętu zabrałem E-3, 12-60mm, 50-200mm, 8mm, telekonwerter1,4, EX-25, 2 karty 16-stki, 3 akumulatory, ładowarka, filtry polaryzacyjne i 3 połówkowe Softy Hitecha, E-pl2 z 9-18mm, wizjer i przejciówka na 4/3, 1 karta 8-ka, 2 akumulatory, ładowarka.
Nie przydał się wizjerek do Pena, na początku martwiłem się czy jeszcze jest, kiedyś się odczepił i porysował mi mocno wyświetlacz już kolejny raz:mrgreen: zresztą (Romek coś o tym wie), zabrakło mi pamięci, te 8 GB to było za mało bo kręciłem nim głównie filmiki ale udało mi się za milionstosześćdziesiąt tysięcy Dongów kupić kartę 32 GB i ta już starczyła do końca, filmy jednak zajmują dużo miejsca:).
Bardzo przydała się przejciówka na 4/3 bo bardzo często zakładałem 12-60mm. Szkoda że Pen nie mauszczelnień bo były fajne motywy pod wielkim wodospadem a woda lała się na nas zewsząd.
E-3 spisała się na medal, uszczelnienia bardzo się przydały, masa pyłu wszędzie w Wietnamie i deszcze co chwilę i w górach częściej. Nie przydał się tylko ex-25, nie miałem nerwów na robienie makro, zresztą owady, przykładowo gąsienice, czy motyle to takie z 10 razy większe niż nasze krajowe. Zasmuciło mnie tylko że na początku przygody rozwarstwił mi się ekranik w E-3 a prawie wcale go nie obracałem, musiałem go obkleić taśmą klejącą, wytrzymało to do dzisiaj, nawet kilka godzin w deszczu.
Pozdrawiam.
Jestem pod dużym wrażeniem wyprawy i czytam z ogromnym zaiteresowaniem.
Muszę przyznać, że Twoje opisy są nie mniej interesujące niż zdjęcia. Rewelacja :grin:
Teraz akcent handlowy.
W centrum Sa Pa mamy małe, kryte targowisko na którym można kupić wszystko do jedzenia. Handel widać nawet na uliczkach prowadzących do targowiska. Sprzedażą zajmują się tutaj wyłącznie kobiety i to one kupując towary powinny negocjować cenę, dotyczy to również turystów. Cen oczywiście nie znajdziemy nigdzie, cena jest ustalana indywidualnie dla każdego, dla turysty zagranicznego najczęściej 4 razy wyższa.
Targowisko ma swój specyficzny klimat, jest tam bardzo głośno, wszyscy się przekrzykują negocjując cenę. Mieszanina różnych produktów spożywczych powoduje unoszenie się w powietrzu niezbyt przyjemnego zapachu, powoduje to u niektórych odruch wymiotny, co potwierdzam. Pewnego razu zrobiliśmy dochodzenie co śmierdzi najbardziej i po durianie, najgorszy jest zapach rozlanej serwatki z sera tofu. No i trzeba się oswoić z widokiem dużej ilości much które w całym Wietnamie wysiadują głównie na poćwiartowanych kawałkach świeżego mięsa.
W centralnej części każdego targowiska, nie tylko w Sa Pa, znajduje się pewnego rodzaju jadalnia, można tam zjeść wyłącznie regionalne posiłki, jest to dla turysty pewnego rodzaju wyzwanie w warunkach o jakich pisałem wcześniej.
Do zapachu przyzwyczajaliśmy się kilka dni, po tym czasie wszystko zaczęło smakować lepiej.
Za towary płacimy najczęściej w dongach, w obrocie są tylko banknoty, monet nie należy przyjmować jako reszty bo nikt ich nie przyjmie z powrotem. Banknoty do nominału 5 000 są papierowe i najczęściej bardzo zniszczone, te większe do 500 000 są foliowe w bardzo dobrym stanie, na wszystkich widnieje wizerunek wujka Ho.
Przykładowa cena to 1 kg mango 40 000 dongów, 2 metry trzciny cukrowej 20 000 dongów, bułka 8 000, woda mineralna 1,5 litra 15 000 są to ceny dla turystów. Aktualnie 1 dolar to 22 000 dongów. Dolarami i w euro płacimy raczej tylko w hotelach.
Jeszcze przykładowa różnica w cenie np. puszka cocacoli dla turysty 15- 20 000 dongów a w sklepie 6 500 dongów.
22. Sa Pa, ulica przy targowisku.
23. Sa Pa, góralka sprzedaje imbir, ziemniaki, regionalne nalewki i śpiewające ptaki złapane w lesie.
24. Sa Pa, zielenina na targu.
25. Sa Pa, owoce morza, w tym regionie niestety skromny wybór.
26.Sa Pa, handel uliczny.
27.Sa Pa, zielone smakołyki.
Raj dla wegetarianina ;) Rozumiem że programowo much nie fotografowałeś :mrgreen:
Plodow rolny ogrom...ceny jak u nas w czasach tworzenia sie gospodarki rynkowej w latach 90 :-)
Zaraz wstawię dział mięsny, tylko trochę to potrwa.
---------- Post dodany o 23:12 ---------- Poprzedni post był o 22:17 ----------
28. Sa Pa, targ, część mięsna.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/281.JPG
29.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/291.JPG
30.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/302.JPG
31.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/314.JPG
32.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/322.JPG
33.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/331.JPG
Dobrze że fotki zapachu nie przenoszą. Te specjały na 31 mną wstrząsnęły.
Asortyment zroznicowany jak widac... Caly ten towar wystawiony znika z koncem dnia targowego?
Wątek zasubskrybowany. Fotki świetne (a dział mięsny jakoś mnie osobiście nie odstrasza). Relacja pisana równie ciekawa i wciągająca. Z niecierpliwością czekam na kolejne porcje ;)
Mną bardziej mięso na 30. Owady są bardzo drogie, często droższe od mięsa.
---------- Post dodany o 23:46 ---------- Poprzedni post był o 23:42 ----------
Wieczorem stoły były prawie puste, wszystko sprzedają w całości, jedynie owoce leżą cały czas i nigdy ich nie brakuje.
Na 31 to chyba te larwy z palmy sagowca. Podobno przysmak. Tylko głowa ze szczękami jest twarda i trzeba "odgryźć" :)
Muminek,
a ja wlasnie do sniadania zasiadam uuyeeee:)
pozdrawiam serdecznie
Janek
Bardzo dobre zdjęcia a opisy jeszcze lepsze. Dzięki - A jak ze zdrowiem po tej eskapadzie ?
Dla chcących ogarnąć wszystkie zdjęcia dodano na początku wątku galerie. Dostępna jest też przez portal https://forum.olympusclub.pl/content...elacja-Muminka.
czytam, czytam i nie mogę się oderwać! bardzo fajna opowieść, wcześniej padła propozycja wątku podróżniczego / outdoorowego?/ relacja + zdjęcia + porady = (dla mnie) bezcenne:) jest parę osób na forum, które są często w "drodze" i np parę wskazowek praktycznych nie tylko fotograficznych np. Dobasa, czy teraz Mumikna dla mnie super, jeszcze raz gratulacje czekam na więcej!
PS
no i się spóźniłem się do pracy, ale było warto doczytać do końca:)
Bardzo się cieszę Muminku, że od czasu do czasu trafiają się takie wątki jak Twój. Coś, na co warto zwrócić (dłuższą) uwagę, cedząc forum z tematów o fantastyczności małego fuji i zawartości perspektywy w perspektywie. Świetnie, że oprócz zdjęć można tu przeczytać fajny opis waszej podróży. Kibicuję wam mocno i czekam na dalszą relację! :D Pozdrawiam
A ja muszę poczekać na powrót do pracy by obejrzeć ostatnią wrzutę.
W domu mi się nie otwierają :(
Nie wiem skąd linkujsz ale same czerwone krzyżyki mam... A ja jestem tak ciekawa relacji.
No trudno, muszę uzbroić się w ciepliwość:roll:
Kolejne zdjęcia pokazujące jak pracują dorośli i dzieci.
Często spotykaliśmy kobiety wyszywające ciekawe wzory na tkaninach.
34.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/341.JPG
Bambus na tym terenie to bardzo ważny materiał do budowy domów i nie tylko. Bambus rośnie wszędzie na terenie tego kraju, są gatunki niskie do 1metra i bardzo wysokie około 10 metrów. Budują z niego domy, ogrodzenia, narzędzia. Rośnie w dolinach i wysoko na szczytach gór.
35. Maczeta to podstawowe narzędzie, ma ją przy sobie każdy mężczyzna.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/351.JPG
A tak wygląda transport drewna z lasu.
36.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/361.JPG
Ubłocone kłody myją dokładnie w rzece.
37.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/371.JPG
Dzieci nie mają lekko.
38.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/381.JPG
Kobiety w plecionych koszach transportują wszelkiego rodzaju materiały.
39.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/391.JPG
Krótka przerwa na poprawienie ładunku.
40.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/401.JPG
A tak wyglądają spracowane dłonie kobiet.
41.
https://forum.olympusclub.pl/konkursy/data/691/411.JPG
Fantastyczne zdjęcia :)
Pomyśl o galerii dla zdjęcia 41
Nie spodziewałem się takiej reakcji na wątek. Cieszy mnie to że mogłem Was tym zainteresować i może kogoś to zainspiruje do podróżowania w odleglejsze zakątki. Szczerze, nawet nie wiedziałem że będę w stanie coś napisać. Zdjęcia też mają różną jakość, pogoda nas nie rozpieszczała, do tego nie zawsze był czas by przyłożyć się odpowiednio do zdjęć. Pozdrawiam
Tu nie ma co myśleć. Do galerii.
Fantazja! Dla ducha, dla serca i żołądka! :mrgreen:
Ogoniasty! Zdjęcia miodek, reportaż wspaniały a i kuchnia wietnamska jest ok. warunek: nie pytaj-jedz!
Widzę, widzęęęęęęęęęęęę :mrgreen:
Rewlacja Muminku, gratuluję wyprawy i zdjęć :roll:
Muminek, już zazdroszczę wyjazdu w ten rejon:wink: