Jakich trupach?
Jeżeli on rzeczywiście gadał takie cuda o tym zdjęciu, to wtedy macie rację.
Śmieszne.
Choć w sumie nawet i to na inne jego zdjęcia nie wpływa.
(osobą fotografa się nie interesuje)
Wersja do druku
Jakich trupach?
Jeżeli on rzeczywiście gadał takie cuda o tym zdjęciu, to wtedy macie rację.
Śmieszne.
Choć w sumie nawet i to na inne jego zdjęcia nie wpływa.
(osobą fotografa się nie interesuje)
W sumie ja się Irku zgodzę z Grizzem. Chwyt marketingowy będzie chwytem marketingowym, bez względu na to czy jest to w naszej, prywatnej opinii uczciwe czy nie. Pewnie było 100 lepszych ujęć na okładkę, ale tylko jedno zrobiło takie zamieszanie (przynajmniej z tego co teraz widzę), by być rozpoznawalne.
@Irek nie edytuj postów w trakcie dyskusji :/
Przeczytaj jeszcze raz, co napisałem - nie chodziło mi o wykorzystanie tego zdjęcia wraz z "cudownym" wytłumaczeniem - to było by śmieszne. Przy czym podkreślam - czy macie jakieś informacje, że pan Bujak dane słowa powiedział, a nie zostało mu to tylko przypisane? (naprawdę jestem ciekaw czy mógł palnąć takie coś.)
Chodziło mi o to zdjecie samo w sobie, bez żadnych komentarzy - niech odbiorca sam sobie wysnuwa interpretację - w końcu o to w malarstwie/fotografii chodzi ;)
_______________________ (automatyczne scalenie)_____________________
Ciekawy temat, wiec pozwoliłem sobie przenieś do fotograficznych wieczorów, niech nie zginie w hp.
grizz: Ten mój tekst do Ciebie: "po trupach do celu" to miała być żartobliwa przenośnia. Moje zdanie o kłamaniu przez fotografów jest jednoznaczne: Nie szanuję tych co kłamią i nie mam na to usprawiedliwienia ... Wychodzi na to, że jedną z prawdziwszych jest fotografia pozowana w studio itp, bo tu wszyscy wiedzą w co gramy --ot taki paradoks wyszedł :)
Dyskutować warto o wszystkim, ale bez przesady. Swego czasu na kominie jednego z domów w Goleniowie (lub na szybie) ktoś w plamie rozpoznał Matkę Boską. Pisała o tym gazeta lokalna, a pod domem paliły się znicze. Grupa wiernych zaś śpiewała pieśni i modliła się dziękując za objawienie. Możliwe, że Pan fotograf chce widzieć aureolę, to i ją widzi. Więcej na świecie kretynów niż cwaniaków.
Spadam do wątków sprzętowych. IMO bardziej wartościowe ;-)
Pozdrawiam
Jak dla mnie nietrafne porównanie. Brak czynnika wspomagającego - $$$$
Jednego tylko w tym kontekście nie rozumiem - może wierzyć w aureolę, ale czy naprawdę musi wspominać o tym, że nie wie jak ona powstała? Czy nie lepiej po prostu napisać, że "mogła powstać w wyniku... chociaż moim zdaniem"? Tak. Idealizuję. :wink:
Z tym się zgadzam, ale traktuję sprawę bardziej poważnie. Jeśli teksty są prawdziwe (a tu podzielam opinię Radka n/t ich wiarygodności) to facet jest dla mnie normalny inaczej. Jeżeli natomiast z premedytacją wykorzystuje ten efekt (dla kasy) ogłupiając część swoich potencjalnych klientów, to kwalifikuje się chyba pod jakiś paragraf kodeksu karnego...
Teksty są jak najbardziej poważne, a pan już dawał... teksty znacznie wcześniej. Zresztą pieprzył (powiedzmy sobie wprost) na ten temat naprawdę głodne kawałki z premedytacją i świadomie. Raz do roku od kilku lat przez miesiąc czy dwa w lecie ma wystawę na krakowskich Plantach (obok Pałacu Biskupów), ogląda ją... no, z kilkaset tysięcy ludzi (tam cały czas jest tłok). Oczywiście Papa Jarzący Się ów ciąg zdjęć (skądinąd ciekawych) otwiera. Przykre to jest naprawdę, bo bez takich numerów gość i tak miał dobrze. Ot, taki klasyk z Krakówka na miarę Dźwigaja (to ten od techniki Lego w budowaniu pomników Papieża - trzy głowy, trzy korpusy i jedziemy w Polskę), czy całej reszcie ''artystów i działaczy''.
Generalnie temu pokoleniu (w sensie ideologii) już dziękujemy, ale raczej przed zejściem nie zejdą.
Ale to jest tak: jego albumy to przede wszystkim prezenty imieninowe i zakładowe, pokolenia powiedzmy 50+ i tam niestety jak się nawet w cuda nie wierzy, to przewały tego typu nie bolą. Oczywiście generalizuję, ale tak jest w większości wypadków. Współpracuję zawodowo (zupełnie nie foto) z pewną komórką w strukturach energetycznych i oni Bujaków na prezenty za wysługę dla pracowników biorą z kilkadziesiąt rocznie. Tzn. 100% albumów jakie są wręczane.
aaaaaaaa
wiem co miałem napisać i co sobie przypomniałem
swego czasu w jakiejś książce o fotoreporterach czytałem o sprytnym zabiegu jednego z fotografów który zawsze w bagażniku samochodu miał pewne akcesoria
- połamany rowerek dziecięcy,
- lalkę szmacianą
itp itd
i ponoć gdy trafiał na jakis wypadek samochodowy rzucał tę lalke alibo ten rowerek i robił zdjęcie. Wychodząc ze słusznego założenia że efekt będzie większy
pewnie nie był to wielki fotograf ale nalezy miec dystans do rzetelności reporterów...
Żeby nie wspominać Pana Skórnickiego z AG który sklonował gołębie na przystanku a potem o tym zapomniał...
też reporter i to z bądź co bądź jakiejś znanej agencji foto....
Zawsze zamin coś napiszę to ktos mnie dziś ubiegnie :) Mysi - Piotr Skórnicki i dostał nagrodę Grand Press Photo
drugą w kategorii przyroda oraz trzecią w kategorii sport (obie za zdjęcia pojedyncze).
http://www.press.pl/lewa_strona/pokaz.php?id=685
To że zosta zwolniony to tez pic na wodę bo swego czasu po tym zwolnieniu pracował w tejżesamej agencji ale jako fotoedytor :)
A ta fota jest wypasiona i powiewa mi, czy stemplowana. Tylko brakło tego słówka o manipulacji.
no no zdecydowanie brakło
bo jeden gołąb już by nie robił takiego wrażenia :)
to tez prawda.
"nikt nie jest winny dopóki nie udowodni mu się winy"
:)
i tu się kółko zamyka - krążymy dookoła "wierzę że Capa to oszust" i "nie wierze że Capa to oszust"
może oszust to za mocne słowo. że Capa upozorował to zdjęcie....
Nikt tu nie wyda werdyktu mozna przedstawiac dowody, pokazywac zdjęcia
ale nie moim zdaniem krążymy w przypadku Capy dookoła wiary w zdolność tego człowieka do takiego czynu alnbo jego krystalicznej postawy i brzydzenia się takimi zabiegami :)
Marcin, tam były jakieś wały z regulaminem, nie? Gość się bronił, że nigdzie nie pisało o niemożności manipulacji. Czy coś mi się miesza?
Efekt fajny, aż szkoda, że nieprawdziwy.
Ze zwierzakami tak w ogóle jest trudniej. Każdy człowiek może zapozować tak, że się nie zorientujemy. A tresowany wilk? Jaki odsetek fotografów stać na numer z tresowanym wilkiem. Ptaszory se można wkleić, co nie zmienia faktu, że w większości po prostu ciężko coś sfingować. Najłatwiej jest tam, gdzie jest człowiek. A paradoksalnie osobiście nigdy nie patrzyłam przez pryzmat zdjęć tego typu jako ustawianych. Chyba po lekturze tego wątku zacznę. :mrgreen:
Nieee chyba nie. Był punkt od zawsze w GPP że
ja tylko pamiętam ze się tłumaczył że obrobił i zapomniał że to było modyfikowane a potem nieswiiadom łamania regulaminu wysłał to na konkursCytat:
Obróbka zdjęć przesłanych na konkurs może polegać jedynie na działaniach odpowiadających
zabiegom stosowanym w ciemni fotograficznej, polegających na rozjaśnianiu,
kontrastowaniu, redukcji koloru, wypalaniu. Wszelkie inne zmiany, a zwłaszcza fotomontaż
są niedopuszczalne.
dla ciekawych tutaj linkiCytat:
Skórnicki przyznał, że wyróżnione zdjęcie posiada ślady niedozwolonej ingerencji edytorskiej. -
Nagrodzone zdjęcie zrobiłem w październiku 2006 r. Wtedy też prawdopodobnie wprowadziłem w
zdjęciu zmiany, choć tego nie pamiętam. Niestety, zdjęcie w pierwotnej wersji nie zostało
zarchiwizowane - poinformował w oświadczeniu. - W wyniku zbiegu okoliczności
“inkryminowane” zdjęcie kilka miesięcy później wysłałem w wersji, która nie jest zgodna z
regulaminem konkursu Grand Press Photo. Z całą odpowiedzialnością zaznaczam jednak, że
zmiana ta nie została wykonana na potrzeby konkursu - zapewnił Skórnicki.
- Jestem świadomy, że odpowiedzialność za powstałą sytuację spada na mnie. W związku z tym
przepraszam wszystkie osoby - kolegów fotoreportów, jury, organizatora konkursu oraz
czytelników - za to, co się stało i proszę o przyjęcie mojej rezygnacji z tak prestiżowej nagrody -
napisał.
http://www.press.pl/~wwwadd/gpp_www/...g_wydarzen.pdf
a tu artykulik z Pressu
http://www.press.pl/press/pokaz.php?id=1364
Tylko to nie wielki fotograf i legenda fotografii tylko fotograf z XX/XXI wieku gdzie powszechność i łatwość manipulowania obrazem jest większa.
Co nie zmienia faktu że za czasów Capy też była duża i mozliwość i powszechność
_______________________ (automatyczne scalenie)_____________________
Zapozować ciężko niby ale o oszustwa też nie trudno
polecam ten art z Pressu podlinkowany wcześniej
to z niego
Cytat:
Sęk w tym, że podobne przypadki zdarzają się na polskim podwórku codziennie. Mało kto pamięta, że zdjęcie będące fotomontażem nagrodzono też w Konkursie Polskiej Fotografii Prasowej w 1995 roku (nieistniejącym już). Fotografia zatytułowana „Gęsi lot” Wojciecha Szweja zdobyła drugą nagrodę w kategorii przyroda. Powstała jako kolaż dwóch innych zdjęć: jedno przedstawiało klucz ptaków, drugie – drzewo. Manipulację wykryto już po tym, jak wszystkie nagrodzone zdjęcia zesłano do drukarni, by wydrukować je w katalogu z wystawy. Zastanawiano się, czy w miejscu fotografii Szweja pozostawić białą kartkę, ale ostatecznie zdjęcie zostało. „Gęsi lot” nadal oglądać można w albumie „Polska Fotografia Prasowa 1995”. Przy fotografii brak adnotacji o przyznanych nagrodach. Nagrody Szwejowi ostatecznie nie wręczono.
Warto podsumować ten ciekawy wątek jasnym określeniem sytuacji, kiedy manipulacja w obrazie jest dozwolona, a kiedy zabroniona. Ostatecznie będące w sprzedaży tablety nie są nigdzie traktowane jako typowe narzędzia przekrętu :) Także fotomontaż jest szacowną dziedziną fotografii, a powyżej (słusznie) określamy go jako oszustwo. Należałoby to wyjaśnić dokładniej, może w innym wątku za tydzień --pozdrówka dla Wszystkich.
Sprawa chyba jest prosta, kręcić nie wolno. Czyli można sobie wystawiać wszystko, ale wypada powiedzieć, że coś się tam jednak poprzesuwało jeśli tylko się poprzesuwało. Sam nieraz wywalam słupy i inne śmieci, żeby kadr był ciekawszy. Skoro i tak kolor na moich zdjęciach zwykle ma mało wspólnego z rzeczywistością... Ale nie śmiem powiedzieć, że tak było naprawdę.
[QUOTE=Mysikrolik;592360], ,, A tresowany wilk? Jaki odsetek fotografów stać na numer z tresowanym wilkiem. "
Nie uwieżysz. Zawodowych - 100%!! Amatorów mniej, ale podejrzewam, że wiąże się to z brakiem dojścia przeciętnego fotografa przyrody do tresowanych wilków i innych dzikich stworzeń. A tak - grunt byle zagroda miała ,, naturalny" wygląd np. leśny. Wydawnictwa nie pytają czy zwierz dziki czy nie. Wystarczy, że odpowiednio dziko się prezentuje.
tu macie następne pozowane zdjęcie, które niesamowicie działa na zmysły. Teraz pytanie, czy gdyby nie było pozowane działało by tak samo.
Matka kąpiąca Tomoko, Eugene Smith
W pewnych przypadkach dopuszczalna jest manipulacja, ale to tylko wtedy kiedy kierują ku niej wyższe cele (w przypadku zdjecia powyżej ukazanie zniszczeń jakich dokonało sąsiedztwo fabryki chemicznej i braku jakichkolwiek zabezpieczeń). W innych przypadkach (ptaszory na wiacie) to zwyczajne oszustwo dla uzyskania wymiernych korzyści. Swoja drogą powyższe zdjęcie jest zakazane, rodzina Tomoko nie pozwolila na jego publikowanie.