Fotografia spaja te dwa aspekty. Laczy miejsce i czas.
Nawet jak wrocilbys do danego miejsca - to juz nie bedzie to "tamto miejsce".
Fotografia moze byc stopklatka :wink:
Wersja do druku
Ja robię zdjęcia bo lubię... Lubię ustawiać aparat, szukać kadru, sprawdzać światło... Sama czynność fotografowania daje mi dużo przyjemności. A jak wyjdzie z tego jakies coś co spodoba sie innym to jeszcze fajniej. Lubię makro za to ze pokazuje to czego najczęściej sie nie widzi. Ale tu dopiero będę sie przymierzał do tego:) a olka lubię za takie pojechane forum:)
Wyklikane z mobilka
Po co robię zdjęcia? Ano w celu ludycznym!
Największą radość czuję, gdy widzę, że ktoś odbiera dokładnie to, co chciałam przekazać, zwłaszcza gdy dotyczy to zdjęć "uwalniających demony". Zrozumienie - ważna rzecz.
Lubię, gdy uda mi się wyłapać coś ciekawego z pozornie nieciekawego motywu.
Na pytanie "po co?" bez wstydu odpowiadam, że w celu samozaspokojenia :D
Robię - bo lubię. Ot, co!:wink:
Lubię zatrzymać czas , a później wspominać .
Mieszkająć w Strasbourgu, często udawałem się na niemiecką stronę, np kupić niefrancuskie piwo. Kontroli granicznej niby nie było ale od czasu do czasu francuscy nadgorliwcy wyłapywali samochody z obcymi numerami.
Podchodzi do mnie taki typ i pyta: Pouquoi? Czyi Dlaczego (w domyśle przybywam do Francji).
Mając w odwodzie magiczną niebieską kartę stypendysty rządowego, odparłem buńczucznie: Et, pourquoi-pas? Czyli: A czemu nie?
Typa zatakało.
I też mógłbym odpowiedzieć: a czemu mam zdjęć nie robić?
na tyle długie, żeby sięgnąć tam, gdzie wzrok nie sięga
na tyle mocne i niezawodne, żeby działały tam, gdzie inne już dawno działać przestały
na tyle pasjonujące, żeby się z nimi nie rozstawać
i na tyle ciężkie żeby się nabawić dyskoaptii kręgosłupa :)
PS. Ciekawski cholercia! :p
A ja ostatnio w ogóle nie robię zdjęć. Znaczy coś tam sobie pstryknę, ale nic mi nie wychodzi. Jakiś chwilowy (mam nadzieję) brak weny twórczej albo jesienna depresja jakaś.
Robię zdjęcia bo..
..bo jak nie ja to kto?
Próbuję się z samym sobą... To jeden powód. Przekonać siebie samego, że to, co robię ma jakąś wartość. Że widzę świat w ciekawy sposób i będę umiał kiedyś pokazać to innym, właśnie poprzez zdjęcia.
Po drugie - dlatego, że mnóstwo rzeczy mi się podoba, wzrusza, zastanawia. Zatrzymuje moją uwagę i gra na mnie jak na instrumencie. Chcę dobrze zabrzmieć...
Po trzecie - jestem gadżeciarzem i sprawia mi przyjemność to całe pstrykanie, klikanie, kręcenie. Lubię sensualność tego, co robię - zapach drewna i lakieru kontrabasu, lepkość kalafonii i dotyk strun. Tak samo przepadam za chłodem i ciężarem aparatu wyjmowanego z plecaka w jesienny dzień, dźwięk dokręcanej osłony na obiektyw (mam taką dokręcaną:grin:), trzask migawki, klapnięcie.
Świsty-gwizdy mechanizmu czyszczącego filtr przy wyłączaniu aparatu.
-----------------------------------------------------------------------
I lubię być chwalony, jak mi się coś uda...
Nic innego nie wymyślę. Tak jest po prostu:)
Pozdrawiam
Pat
Hmmm zaczęło się od tego, że poszedłem do liceum i jak pewnie większość nie wiedziałem co chcę robić w życiu. Tak się składa, że pochodzę z rodziny uzdolnionej plastycznie, wujek artysta, performer, scenograf itd., ojciec grafik i nauczyciel na wyższych uczelniach, mama uczy plastyki w szkole, siostra skończyła architekturę krajobrazu, a w tej chwili odpowiada za jakieś tam wizualne sprawy w sklepie odzieżowym, a ja nie umiem rysować, malować, zero zdolności manualnych. Pomyślałem sobie to może odziedziczyłem oko i zmysł artystyczny i na najbliższe wakacje w góry wziąłem Zenita z zepsutym światłomierzem ojca. Zdjęcia jak zdjęcia z takiego Zenita z przysłoną dobieraną na oko, ale złapałem bakcyla. Nadszedł czas likwidowania mojej książeczki mieszkaniowej, za pieniądze z niej oczywiście można było co najwyżej kupić dom dla lalek. Odwiedziny na giełdzie w Stodole i Nikon F75. Kolejne wakacje, pierwszy performance wujaszka i pierwsza dokumentacja. I wyszło super i ja byłem mega zadowolony i wujaszek, a później reszta się jakoś potoczyła, pierwszy konkurs, pierwszy większy projekt, pierwsza wystawa.
W fotografii lubię tą chwilę zapomnienia kiedy jestem ja wizjer i kadry których szukam, wtedy nic oprócz tych rzeczy dla mnie nie istnieje.
Oczywiście to co powiedział Rafał, super uczuciem jest kiedy ktoś docenia twoją pracę, wtedy rosną skrzydła i chce się więcej.:cool:
Trochę dużo, ale jak to konwersacje wieczorne:wink: nie mogą być krótkie:roll:
Proponuję jako nastepny temat- ile jest klasycznie rozumianej fotografii a ile postprocessingu (czyli PSucia) w obecnej fotografii.
jeśli to ne to miejsc- adminie przenieś.
Czemu? Bo już zanim dostałem w łapska aparat, uwielbiałem obserwować rzeczywistość, przyglądać się ludziom. Bo aparat daje mi możliwość wyrażenia siebie, bo uwielbiam zatrzymywać chwile. Bo podnieca mnie naciskanie na spust. Bo daje mi radość dobry kadr. I nawet nie chodzi tu o zdjęcia, jako wynik - wolę gonienie króliczka. Świetne są te próby. Ktoś napisał, że po zrobieniu najlepszego swojego zdjęcia - zdjęcia życia - skończyłby fotografować - przychylam się do tego.
Mam czasem dziwne, ale miłe uczucie - kiedy popołudniowe światło wydobywa z rzeczy najpiękniejsze kolory, reagują moje kubki smakowe... Normalnie jadłbym to światło jak lody, albo pierwszą wiosenną zupę szparagową:roll::oops:
Staram się mieć ze sobą aparat, żeby trochę tego złapać, ale - póki co - nie udaje mi się to tak, jakbym chciał...
Lubię, kiedy zdjęcia pachną, wieją chłodem albo wilgocią deszczu. Kiedy obrazy na nich zawarte dotykają zmysłów - to nawet bardziej mi odpowiada, niż zawarta w niektórych genialnych fotografiach refleksja intelektualna.
Pozdrawiam
Pat
Córkę mam, przez nią to wszystko, to ona mnie zmusiła!
I tak mi już zostało.
Tak bardziej serio, zawsze mnie ciągnęło, ale nigdy nie umiałem albo nie było czym, nie było też od kogo się nauczyć. Wtedy do akcji moja córka wkroczyła...
Czy wiążesz z tym swoją przyszłość zawodową,nie więc udoskonalasz technikę?człowiek całe życie się uczy a jeszcze..umrze:wink:
Czy chcesz ładnie uwiecznić rodzinę? coś koło tego:wink:
Czy czujesz nieodpartą potrzebę uwieczniania otaczającej Cię przyrody? w wydaniu "album rodzinny"
Chcesz pokazać to, czego być może nie widzą inni? na co nie mają czasu i chęci znajomi
A może próbujesz uwolnić siedzące w Tobie demony? mogę pominąć:wink:
Kupiłeś aparat bo taki jest trynd i a nuż coś z tego wyjdzie? nie dotyczy:grin:
pozdrawiam
Witam serdecznie.
Fotografuję bo nie umiem malować, a ogromną przyjemność sprawia mi przelewanie na medium (w tym wypadku fotografię) swoich wizji ludzi, świata. Pokazanie tego co jest tylko w wyobraźni i nie istnieje w rzeczywistości.
Pozdrawiam.
Witam !
37 lat temu jako 6-letnie dziecko przesiadywalem z wujem
w prowizorycznej ciemni fotograficznej (lazience) i
obserwowalem jak sie na papierze naswietlaly i wywolywaly i utrwalaly
czarno-biale obrazki.
Wsrod czerwonego swiatla wygladalo
to bardzo magicznie i gdzies mi to w glowie wtedy
sie zakodowalo, ze to sie cos z niczego pojawialo na papierze.
Nie rozumialem co to swiatlo ale wiedzialem, ze cos tam
wpada do szkielka i cos sie pojawia pozniej na tasmie i papierze
a moja babcia na tych odbitkach wygladala znacznie gorzej niz w rzeczywistosci.
Pozniej dziadkowi rozwalilem DRUH-a bo chcialem zobaczyc co sie po drugiej
stronie szkielka pojawia i gdzie te obrazy i babcia murzynka sie schowala.
Mysle, ze to wtedy jak narozrabialem to zaczelo mnie ciagnac do
rejestrowania obrazow czyli lapania odbitego swiatla do srodka aparatu.
Z czasem sporo rysowalem i przy okazji... Biegalem po piwo panom malarzom sztalugowym
i obserwowalem jak tworzyli swoje artystyczne dziela.
Czesto nie podobal mi sie efekt koncowy bo te obrazy wygladaly jak bochomazy a nie zdjecia
u wuja... gdzie geba to byla geba a nie podziargane klocki.
Pewien wplyw mial tez na mnie sasiad Jerzy Puciata, ktory wokól
emanowal swoim artystycznym duchem co raz mialem przyjemnosc
poczuc przy sloiku z ogorkami i flaszka czystej na lepka i
stwierdzeniu, ze to jednak normalny facet jest i... artysta.
Po ilus tam latach dalej rysowalem i wzialem sie za malowanie obrazow ale
jednostkowy czas ich realizacji byl zbyt uciazliwy a mnie stopniowo
technika elektoniczna zaczela interesowac i cos co samo
sie robi.
Po jakims czasie aparat zaczal mi lepiej pasowac i moglem latwo powielac zdjecia wlacznie ze zmiana ich formatu do wlasnych potrzeb.
Tak jest do dzisiaj... tylko, ze analog jest w szafie.
Jakis czas temu przegladalem zdjecia z kolega i stwierdzilismy, ze
te analogowe foty sa jakies inne... Jakby fajniejsze ;)
Pozdrawiam.
Ja robię zdjęcia, bo jestem nerwowy i muszę czymś zająć ręce.
bo wątroba musi mieć czas na regenerację...
Samiec posiada instynkt łowiecki - overprint kulturowy zakazuje mi szwendanie się z gazrurką względnie "kijem bilboardowym" w poszukiwaniu wrażeń, znacznie bezpieczniejsze jest polowanie na temat za pomocą aparatu. A że od czasu do czasu ktoś za coś zapłaci ... no cóż, ta plastytucja nie jest naganna moralnie
;)
Mam nadzieję,ze kiedyś moje fotografie będzie można nabyć na aukcjach np.Sotheby's i co za tym idzie,moje wnuki będą czerpać z tego kolosalne korzyści i przez to pamięć o dziadku vel e-510 pozostanie wieczna. Dlatego. :P
"Po co robisz zdjęcia?"
Czy wiążesz z tym swoją przyszłość zawodową, więc udoskonalasz technikę? Mam nadzieje ze kiedys bede mial ten zaszczyt brac pod uwage fotografi jako "pracy" a wiec robic to co sie lubi, sadze ze jedyne co teraz musze robic to sie uczyc, uczyc i jeszcze raz uczyc.
Czy chcesz ładnie uwiecznić rodzinę? Ostatnio mnie wzielo na zdjecia rodziny... Np. czuje co raz bardziej ze mojej kochanej babci co raz to blizej do smierci, chcialbym sobie kiedys popatrzec na jej zdjecia, pokazac dzieciom, a jak tam na gorze pozwoli to moze i nawet wnukom.
Czy czujesz nieodpartą potrzebę uwieczniania otaczającej Cię przyrody? Jakby zamienic przyrody na ulicy/zycia to sie zgodze, uwielbiam te momenty jak widze ze jest cos warte aby zatrzymac czas ["sfocic"]
Chcesz pokazać to, czego być może nie widzą inni? nawet to czego ja czesto nie dostrzegam a tylko przez wizjer mi sie udaje dojrzec to COS
A może próbujesz uwolnić siedzące w Tobie demony? No mozna tak powiedziec, fotografowanie zuzla wyzwala ze mnie wiele emocji ;)
Kupiłeś aparat bo taki jest trynd i a nuż coś z tego wyjdzie? Pozostawie bez komentarza...
Pozdrowka
Bo zaraził mnie tym kolega i daje mi to odskocznię od pracy, a jeszcze bo to fajne jest .
PS. I jeszcze po trosze dla wszystkiego tego o czym Poprzednicy napisali.
"..." Bo lubię ;) Sprawia mi to przyjemność i odpręża ;)
Żeby się migawka w aparatach nie zastała.
A poważnie - trochę bym zmienił pytanie, nie "po co" ale "dlaczego". Po co zakłada moim zdaniem istnienie jakiegoś celu, którego u wielu po prostu nie ma. Ja na ten dany przykład jestem kompletnie nieartystycznym pstrykaczem okazjonalno-podróżniczym.
A do tego "dlaczego" można dodać "a dlaczego nie?".
Robię bo lubię, lubię bo robię.
Robię zdjęcia bo to lubię a dzięki właśnie fotografowaniu mogę wyrazić swoje emocje. Mimo, że jeszcze jestem młoda już myślę nad zawodem fotografa ::wink: