-
Z tym podwójnym odpalaniem to naprawdę dobra rzecz, bo tylko od sufitu daje czasami niekorzystny rozkład światła i cienie na dole. Mnie dobija inna rzecz... FL-36 za długo ładuje się po pełnym strzale, a na imprezce, od sufitu to prawie kazdy taki... Parę fotek już straciłem. Gdyby tak miała zdublowany kondensator i przetwornice, aby mogła ładowac się "w tle"...
-
Jak do E1 to fl50 doskonale to współgra lepszy zasięg, nawet po odbiciu szybko się ładuje i jest nieco wyżej nad obiektywem nigdy nie wyszły mi na zdjęciu czerwone oczy nawet bez redukcji przedbłyskami. Ja znalazłem na allegro za 1400.
-
Po kolejnych kilku dniach zabawy z FL-36 skłaniam się ku FL-50. Brakuje mi mocy nawet w niezbyt wielkich pomieszczeniach pokój 4,5x6x2,5m. Aby dobrze rozproszyć swiatło i uzyskać miękkie oświetlenie muszę wskakiwać z czułocią na 200 lub nawet 400ISO albo otwierać przysłonę więcej niż 5,6. Ani jedno ani drugie mi nie pasi.
Na nastepną gwiazdkę kupię sobie FL-50.
-
Podstawowa sprawa to poznać aparat! Nawet najlepszy aparat nie zrobi super fotki jeśli go nie znasz. Może masz źle nastawione pramatry - pomiaru światła, odapliłeś lapę w trybie szybkiego flesh'a. Często moją Fl-36 z pozycji aparatu ustawiam z korektą +1 a nawet +2 - jeśli świałto jest odbijane od sufit i jest git. Jak dla mnie super. Miałem rózne cyfry, różne lustrzanki, a do nich mocne lampy Sunpak'a. Teraz jak potrzebuje trzasnąć szybką fotke na allegro to jest moment i mam. Mogę ci podesłać fotki - nawet makro wykonywane przy świetle tylko odbitym od sufitu (który od fotografowanego obiektu był ok 2 m! )
-
Wiem co piszę. Manual, 1/30, ISO200, przysłona 5,6, sufit biały, 2,5m wysokości pomieszczenia. Flash pionowo a z doczepionym reflektorem z wizytówki itp. Rozprasza pięknie, można sobie dowolnie kształtować swiatło ale przy ponad 4-5 metrach odległości już zaczyna niedoswietlać. Na ISO 100 w ogóle można zapomnieć o doświetlaniu przy takich odległościach. ISO400 wystarcza, ale w cieniach wyłażą szumy... Przy 4,5 też można się ratować, ale głębia ostrości niesatysfakcjonująco maleje. Po prostu brakuje mi mocy. Ja wiem, że można założyć dyfuzor, strzelać na wprost, albo doświetlać wbudowaną lampą. Tylko wtedy wyłążą czerwone oczy no i światło nie jest takie miękkie.
-
flash pionowo to kiepski pomysl. oswietlasz sobie glowe... powinno byl pod katem jednak...
-
:) łapiesz mnie za słówka , dokładnie palnik do góry z kątem 15-35 st (w zależonści od warunków) odchylony od pionu w stronę fotografowanego obiektu, ale nawet jeśli go dam nie tylko pionowo a nawet obrócony 180 st. i z lekkim kątem w przeciwną stronę do fotografowanego obiektu to i tak nie dotyka mojej glowy.
chyba ,że ty zapodajesz fl do jakiejs malpki
-
nie lapie za slowka... pomyslalem ze po prostu zle robisz i nie wiesz...
a flke faktycznie podczepaim pod malpke, malpka biega po pokoju a lampe wyzwalam bezprzewodowo. ciekawe efekty sie uzyskuje ;-)
-
a ile ciebie kosztuje jej utrzymanie czy wynajmujesz ja z zoo ?
ciekawe ...
wprawdzie nie jest tak super jak kiedys w moim analogowym Z1p (stopka lampy nie byla centralnie tylko pod prawym kciukiem ), jednak nie dotykam glowa bowiem palnik lampy jest ponad moja glowa !
-
Witam ponownie.
Aby nie być gołosłownym:
Manual 1/30s. f5,6, flash na manual maksymalna moc. wysunięty dyfuzor i doczepiony reflektor o szerokości flash-a z białego papieru kredowego przypiety od tyłu, tak aby dawał odbłysk do przodu. Wystaje 7 cm. To i tak bardzo dużo i nie daje już tak zmiękczonego błysku. W SB-800, oryginalny wystaje najwyżej połowę a wydaje mi się, że nawet mniej. Pomieszczenie o wysokości 2,56m. Najdalszy punkt oddalony o 5m.
ISO100:
ISO200:
ISO400:
Flash w pionie, tzn. w pionie flash-a, czyli w praktyce kilkanascie st. do dołu/przodu. Przy tylko nieco większych pomieszczeniach pozostaje jedynie strzelać na wprost. Mi zależy na miękkim świetle, bez cieni, czerwonych oczu i z widocznymi tęczówkami. Do tego potrzebuję więcej mocy.