W OMD jest lepszy
Wersja do druku
W OMD jest lepszy
niestety, Olympus tej funkcji nie implementuje w swoich aparatach. Co więcej, sam tryb robienia zdjęć do panoramy trochę odstaje na niekorzyść od konkurencji - owszem na ekraniku masz zaznaczone marginesy na zakładki ale przesuwając kadr sam musisz zapamiętać co w zakładce było. W kompakcie Canona którego kiedyś oglądałem było to tak że w zakładce, po zrobieniu zdjęcia był umieszczany jego fragment co ułatwiało dopasowanie kolejnego kadru. Podobało mi się to rozwiązanie - w tym olympusowym często się zdarza że kolejne zdjęcia są poprzesuwane góra-dół co ogranicza pole wynikowe panoramy.
szkoda.
chciałbym mieć tę funkcję. mało tego nie potrzeba mi rozwiązania pro wystarczy amatorskie z widocznym łączeniem np nieba.
dziękuję Wam za odpowiedź.
Wracając do wyboru wizjera... ani jeden, ani drugi, ani nawet trzeci;) nie jest i być nie może tak samo funkcjonalny jak wizjer optyczny w lustrzance.
Ten fakt trzeba zaakceptować na wstępie, inaczej czeka nas rozczarowanie;)
Natomiast jeśli wizjer zewnętrzny jest potrzebny na wypadek... ostrego światła, mocnego słońca za plecami itp - czyli stricte do kadrowania i "czytania" parametrów, to moim zdaniem wystarczy ten tańszy (słabszy), zawsze kilka złotówek zostanie w kieszeni, a do kadrowania nic więcej nie potrzeba.
Dodatkowo EPL5 ma odchylany ekran i dotykowy AF, a te funkcje same w sobie załatwiają kilka problemów, które dla starszych penów leczył tylko zewnętrzny wizjer.
No chyba, że chodzi o ostrzenie manualne... wtedy inna historia, ale jeśli ktoś jest przyzwyczajony do dużego, jasnego, optycznego... i takiej jakości oczekuje, będzie zawiedziony, niestety.
Rzekłbym, że jest dokładnie odwrotnie. Po przesiadce na wizjer elektroniczny powrót do wizjera klasycznego oferuje wyłącznie ładniejszy widok, a zabiera mnóstwo istotnych informacji - od histogramu, po ocenę dynamiczną kadru i porównawczą, a szczególnie jest to istotne w wideo, gdzie nie ma rawów.
Wizjer nie służy do oglądania świata tylko do wykonywania zdjęć.
Nie zgadzam się, skoro piszemy o funkcjonalności to IMHO przy robieniu zdjęć lepiej patrzeć na świat przefiltrowany przez ustawienia aparatu, w sposób zbliżony to tego co wyjdzie na zdjęciu, niż "naturalny" odbity w jakimś lusterku. Wizjer aparatu to nie judasz w drzwiach ;-).
Dokładnie, trzeba wiedzieć czego się chce. Wizjer bywa przydatny, czasami pozwala np. nieco wydłużyć czas, ale nie demonizowałbym konieczności jego posiadania. Mnie idea dopinanego wizjera raczej nie przekonuje, zakupiłem więc Pena z pełną świadomością i konsekwencjami jego braku i nie odczuwam wielkiego dyskomfortu z tego powodu. W E-PL5 tym bardziej brak wizjera nie powinien uwierać - jak przeszkadza światło padające na LCD to można go odchylić...
---------- Post dodany o 17:29 ---------- Poprzedni post był o 17:28 ----------
Edit - JM ładnie opisał zalety elektronicznego wizjera przede mną.
Mam 2 i pare razy uratowal mi dupe, w ostrym sloncu albo jak nie dalo rady odchylic w trawie na tyle ekranu cobym widzial cokolwiek, wizjerem dostalem dobry kat i pare centymetrow wiecej od gruntu, zrobila sie szansa zobaczyc co i jak kadruje.
pozdro
Wybieranie palcem punktu AF przez pacanie ekranu jest fajne, ale ma kilka wad.
Tzn chodzi mi o to, że w momencie kiedy wybieram punkt AF, znikają wszystkie inne informacje, czy to histogram, czy informacje o prześwietleniu, czy też poziomice. Przynajmniej tak jest w E-P3.
Faktycznie informacje o ekspozycji które widzę przez elektroniczny wizjer są nie do przecenienia.