Witam
Posiadam C-765 . Wkrótce wybieram się na koncert, pora wieczorna więc będzie tylko oswietlona scena. Chciałbym prosic o kilka porad jak zrobić w miarę dobre zdjęcia tym aparatem, będę blisko sceny.
Wersja do druku
Witam
Posiadam C-765 . Wkrótce wybieram się na koncert, pora wieczorna więc będzie tylko oswietlona scena. Chciałbym prosic o kilka porad jak zrobić w miarę dobre zdjęcia tym aparatem, będę blisko sceny.
Ja ostatnio robiłem C-770 z odległości ok 70m od sceny na ustawieniach:
1/50 - 1/10s przy f/3.5 i wychodziło całkiem przyzwoicie, tylko albo statyw albo stabline ręce... :wink:
hmmm chyba wiele zalezy takze od ruchliwosci osob na scenie - nie tylko od statywu i rączek własnych ;)
Niedawno robiłem fotki na uroczystosci w bardzo ciemnym kosciele (słabe swiatło z lamp). Pomogło ISO 400 a czasy przy f2,8 i tak miałem rzedu 1/30-1/50 sek. Szumy były zaskakująco małe :) Pozdr.
Koncerty mają to do siebie, że wykonawcy są bardzo mocno oświetleni i nie trzeba ustawiać czasu na b długie. Kiedyś byłem na koncercie i pstryknąłem fotkę 1/60sek i 2,8 i pomimo że światłomierz pokazał niedoświetlenie to osoby na scenie wyszły bardzo dobrze.
Ja bym tak nie generalizował. Ostatnio byłem na koncercie gdzie światła były na przemian czerwone, zielone, białe i niebieskie. Efekt przejścia polegał na "przejechaniu" światła od przodu do tyłu i zanim wchodził kolejny kolor, to scena była mocno ciemna. Myczek polegałna wyłapaniu momentu największego doświetlenia sceny i wtedy cyknięcia fotki.Cytat:
Zamieszczone przez marekfe
Generalnie jest to trudny obiekt do fotografowania, zwłaszcza jak zespół mocno pląsa po scenie :wink:
Ja robię dużo zdjęć na koncertach Olympusem 770. Zawsze ustawiam tryb sportowy i przeważnie wychodzą ładne zdjęcia. Zgadzam się z przedmówcami, że trzeba wykorzystać moment dobrego oświetlenia sceny.
Najłatwiej fotografuje się "obiekt " grający solówki, bo mi wtedy nie ucieka.
A jak nie ma warunków na robiemie zdjęć albo po prostu nie mam ochotę poskakać na koncercie zamiast bawić się aparatem, to kręcę filmik na 1 lub 2 dobrze oświetlonych kawałkach. Następnie oglądam je na stop-klatce i zapisuję ciekawsze klatki . Zdarza się, że takie zapisane klatki wychodzą lepiej niż zdjęcia. :D
Witam, nie mam zbyt dużego doświadczenia w zdjęciach koncertowych ale ostatnio na U2 w Chorzowie cyknąłem kilkadziesiąt udanych fotek z odległosci około 30-40 metrów od sceny - nawet przy maxymalnym 15 krotnym zoomie zdjęcia wyszły całkiem, całkiem - robione oczywiście z ręki, w rozjuszonym tłumie (ale była jazda, myślałem że mi aparat zdemolują;-). Ustawiłem na tryb sportowy+włączyłem lampę i efekt gotowy. Na prawdę byłem pozytywnie zaskoczony. Mogę podesłać na maila. Tak więc w zupełności zgadzam się z Anka. Co innego jak ma się statyw, wtedy można kombinować. Pozdrawiam
Nie rozumiem po co lampa? Co to da na 30-40 m?
Też nie rozumiem. Dodatkowo oszuka automatykę aparatu.
A jednak lampa nie oszukała automatyki i zdjęcia wyszły dobre. Bez lampy wszystko było rozmyte. Jak to działa nie ma pojęcia ale zrobiłem kilka fotek bez lampy i wszystkie były poruszone szczególnie te robione z zoomem. Jak na mnie laika, to wydaje mi się, że lampa "zamrażała" ten jedyny moment do uchwycenia i wówczas nie było rozmycia. Dla mnie to jedyne - póki co rozsądne wytłumaczenie. Nie udało mi się wnieść statywu bo i nie miałem i chyba bym nie próbował ;-) ale przy tak dynamicznej sceneri jaka była na U2 nie wiem czy statyw z tej odległości bez lampy coś by zdziałał. Były momenty, że nikt mnie nie szturał a zdjęcia bez lampy jak z Marsa w czasie neuronowej burzy :roll: . Niech ktoś bardziej doświadczony rozwiąże ten problem. Będę wdzięczny a i przy tym odrobinę mądrzejszy. Pozdrawiam
PS. Dla zainteresowanych mogę przesłać fotki mailem dla porównania