Z HongKongu jeszcze mi nigdy nic nie oclili i nie ovatowali. Za to z USA notorycznie. Ostatnio DHL z automatu mi przywalił bo kosztowało powyżej 200zł.
Z HongKongu ostatnio (no parę miesięcy temu) kupowałem pierścienie makro. Na przesyłece była wartość 10$ i napis GIFT.
Chyba nie zawsze jest otwierana paczka.
Na zewnątrz jest napisana deklaracja wartości i to czasem celnikom wystarcza.
Jeśli otworzą i mają wątpliwości co do wartości przysyłają polecony z prośbą o dostarczenie dowodu zakupu np w postaci zrzutu ekranu z ebay.
"Bez muzyki życie byłoby pomyłką." ~ Wilhelm Friedrich Nietzsche
E-M5 + Pen E-P3 + Lumix 20/1.7 + Oly 12-40/2.8 + 45/1.8 + 40-150 + manualne macro +7.5/3.5
moja galeria: http://nightelf.org Prawa Ręka Egzekutora-Skarbnika TWA
Nie wiem jak teraz ale była duża różnica pomiędzy UC chyba w Bytomiu dla południa polski i UC w Warszawie. W skrócie Bytom był bardzo upierdliwy i nie wchodząc w szczegóły doświadczeń z Warszawy nie można przenieść na resztę kraju.
Ja za ten gift zapłaciłem 165$. Oni po prostu mieli już opanowane co i jak wysyłać. Na paczce było jeszcze kilka napisów. Nie pamiętam czy dało się to zidentyfikować jako przesyłkę od firmy.
Myślę, że również wielkość paczki ma znaczenie.
---------- Post dodany o 23:06 ---------- Poprzedni post był o 23:03 ----------
Fakt. Ale przy zakupach z USA od razu mam doliczone wszystkie koszty przez DHL. Napisy na przesyłce też są jednoznaczne.
To wysyłający musi odpowiednio zadbać o zaniżenie wartości.
Trzeba jednak pamiętać, że każdy kij ma dwa końce. Jeśli zginie taka paczka o zaniżonej wartości, to dostaniesz te 10 dolców odszkodowania, a nie 165.
Z tego, co czytałam i trochę z doświadczenia wiem, że przy mniejszych przesyłkach UC wystarczy deklaracja, ale przy tych większych zawsze chcą dokumentów potwierdzających wartość. Kiedyś byli mniej upierdliwi, ale teraz już mało co im umknie. Może dziurę budżetową łatają...
OK, kwestia opłat to jedno, ale jak wyglądają takie zakupy ze Wschodu pod kątem oryginalności produktu? Nie mam żadnego doświadczenia w kupowaniu w tamtych stronach, ale czyta się często, że produkty takie wykazują spore podobieństwo do oryginałów, którymi nie zawsze muszą okazać się w rzeczywistości.
Moczarom... mówimy zdecydowane NIE!!!