Strona 1 z 5 123 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 48

Wątek: [OlyTest] Przypiekłem OM-D w OlyTosterze ;)

  1. #1
    Zwycięzca OlyRulez| OlyJedi Awatar epicure
    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Poznań
    Posty
    12.566
    Siła reputacji
    217
    Moja galeria

    [OlyTest] Przypiekłem OM-D w OlyTosterze ;)

    Pamiętam, jak 6-7 lat temu, na początku mojej przygody z fotografią, przeróżni domorośli wizjonerzy toczyli na forach dyskusyjnych spory o sens istnienia lustra w "lustrze" i wróżyli pojawienie się na rynku aparatu, który zachowa lustrzankową jakość obrazu i możliwość wymiany obiektywu, ale dzięki pozbyciu się komory lustra zmniejszy swoją wagę i rozmiar, zbliżając się bardziej do standardu wyznaczonego przez kompakty. Dla mnie, wówczas kompletnego źółtodzioba, była to totalna abstrakcja, bo przecież podział na kompakty i lustrzanki był oczywisty i niepodważalny. W 2008 roku, gdy pojawił się pierwszy bezlusterkowiec (a zaraz po nim lawina kolejnych), przekonałem się, jak bardzo się pomyliłem...

    Z zainteresowaniem obserwowałem, co się dzieje na tym bezlusterkowym podwórku. W pewnym momencie nawet postanowiłem zapuścić się dalej i kupiłem jednego takiego "malucha", ale nie spełnił on moich oczekiwań. Nie ta jakość obrazu, nie ten obiektyw, nie ta funkcjonalność - chyba było jeszcze za wcześnie. Sprzedałem więc ten aparat, porzuciłem złudzenia i wróciłem do rzeczywistości, którą rządził podział kompakt-lustrzanka. W zależności od tego, które z rozwiązań wybrałem w danej chwili, albo czułem się ograniczony niewystarczającą jakością kompaktów, albo przytłoczony rozmiarem i ciężarem lustrzanki wraz z kompletem obiektywów. Niedawno coś się jednak zmieniło i producenci bezlusterkowców zaczęli słuchać opinii zaawansowanych użytkowników - może niekonicznie profejonalistów, ale na pewno wymagających entuzjastów i ambitnych amatorów. Zaczęły powstawać bardziej dojrzałe konstrukcje, z wizjerem, łatwiejszym dostępem do ustawień aparatu, lepszą ergonomią. Moja ciekawość odżyła błyskawicznie i wkrótkim czasie doprowadziła mnie do poważnego uszczerbku finansowego : )

    Zawsze Olympus budził moją sympatię za to, że odważnie podchodził do swoich produktów, nie bał się eksperymentować i podejmował czasem dość radykalne kroki, wprowadzając różnego rodzaju innowacje. Swojego czasu używałem lustrzanek Olympusa i chociaż obecnie korzystam z produktów Canona i Fujifilm (to właśnie na bezlusterkowego Fuji wydałem niedawno swoje ostatnie oszczędności), to Olympusowi kibicuję i nadal mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do tej marki wrócę : ) Nie mogłem zatem odpuścić szansy przetestowania topowego bezlusterkowca tej firmy: Olympusa OM-D E-M5. Dzięki pracy Saboora i Jacka (i może jeszcze innych osób, o których nie wiem), trzymających pieczę nad programem OlyTest, miałem okazję przez blisko trzy tygodnie pobawić się tym aparatem. Kończąc ten przydługi wstęp dodam tylko, że nie zamierzam tutaj robić testu porównawczego między Olympusem a Fuji (na to w swoim czasie znajdzie się inne miejsce), chociaż czasem pojawią się krótkie odniesienia do tego drugiego, jako że jest to dobrze mi znany punkt odniesienia. Niemniej jednak postaram się skupić właśnie na wrażeniach z użytkowania OM-D.


    ESTETYKA i JAKOŚĆ WYKONANIA

    Co tu dużo mówić, OM-D jest po prostu ładny : ) Abstrahując od tego, czy bardziej podoba mi się wizjer na środku, czy z boku, Olympus odwalił kawał dobrej dizajnerskiej roboty. Nawiązanie do legendarnej serii lustrzanek OM jest oczywiste i jestem ostatnią osobą, która krytykowałaby ten retro styl. Właściwie to ma on nawet pewne zalety nie tylko estetyczne, ale i praktyczne, bo dzięki niemu aparat wygląda mniej nowocześnie, trochę przestarzale, a więc nie krzyczy "jestem najnowszym Canonem z Media Marktu i kosztuję X tys. zł!" : ) Ktoś, kto nie zna się na fotografii, ale pamięta stary analogowy aparat z szafy dziadka, patrząc na OM-D pomyśli sobie, że to taki sam stary rupieć nie warty zainteresowania. I o to chodzi.

    Do jakości wykonania nie można się przyczepić. W Fuji gdzieniegdzie da się poczuć plastik, ale nie w Olku - tutaj metal z każdej strony. Wprawdzie nie przykładam do tego wielkiej uwagi, ale lubię konsekwencję - jak plastik, to plastik, a jak metal, to metal - bez oszukiwania ; ) Nic nie skrzypi w ręku, nie trzeszczy, nie ma luzów. Cały korpus jest ponoć uszczelniony, czego sprawdzić nie potrafię, ale nie mam powodów, żeby w to wątpić : ) Szczerze przyznam, że nigdy jeszcze nie fotografowałem w takich warunkach, w których takie uszczelnienia mogłyby się do czegoś przydać, ale ja jestem tylko zwykłym mieszczuchem... Podróżnicy czy ludzie zajmujący się fotografowaniem przyrody mogą docenić tę cechę. W każdym razie nawet jeśli się ona nie przyda, to i tak lepiej ją mieć, niż nie mieć : )




    ERGONOMIA

    Generalnie sprawa wydaje się prosta: mamy aparat z wizjerem, dwoma kółkami, gibanym ekranem, tacz skrinem, przyciskami funkcyjnymi, więc powinno być super. Chciałem, żeby tak było, ale niestety muszę tutaj przestać na chwilę słodzić i napisać kilka gorzkich słów krytyki. Otóż inżynierowie Olympusa chyba trochę za daleko posunęli się we wprowadzaniu w życie idei miniaturyzacji. Stworzyli aparat, który jest dość mały (ale na szczęście nie kieszonkowy) i wstawili do niego ekran zajmujący prawie całą tylną ściankę tak, że brakuje miejsca na inne ważne elementy. Ekran został więc napompowany do granic absurdu, a przyciski zredukowane do minimum - mniejsza jest już chyba tylko główka od szpilki. Żeby było śmieszniej, ok. 1/3 szerokości ekranu to obszar pusty, stanowiący ramkę wyświetlacza i niewykorzystaną część panelu OLED, który ma proporcję 3:2, ale obraz wyświetlany na nim to 4:3, więc pozostają po bokach bezużyteczne czarne pasy. Przyciski nie dość, że są małe, to są ułożone blisko siebie. Jeśli dodamy do tego, że są one w takim miejscu, że najłatwiej dosięgnąć je kciukiem, czyli najgrubszym palcem u ręki, to mamy kłopoty... A jeśli jest zima i mamy na rękach rękawiczki, to kłopoty można podnieść do kwadratu. Nie jest to coś, co uniemożliwia obsługę aparatu, ale po prostu wkurza. Do tego jeszcze tyle kółko jest tak blisko wizjera, że ciągle mazałem sobie palcem po okularach - wygodniej jest je obracać od przodu, palcem wskazującym. Gdyby ta powierzchnia ekranu była normalnej wielkości, na obudowie aparatu znalazłoby się tyle miejsca, że wszystkie przyciski i kółka dałoby się rozmieścić w sposób naprawdę ergonomiczny. Szkoda...

    Kolejna sprawa, to gumowa okładzina zastosowana w czarnej wersji OM-D. Jest śliska jak teflon na patelni, na której smażę jajecznicę - i piszę to całkiem serio, bez cienia przesady. Kiedyś przez krótką chwilę miałem do czynienia z tym aparatem i zauważyłem, że okładzina w srebrnej wersji ma lepszą przyczepność, ale nie sądziłem wtedy, że w praktyce ta różnica będzie tak dokuczliwa. Uchwyt sam w sobie jest też obły, bez żadnej wyczuwalnej krawędzi, na której można by oprzeć palce. Muszę przyznać, że E-P3 jest pod tym względem dużo lepszy. Problem rozwiązuje podpięcie gripa HLD-6. Nie chciałem go wypożyczać, bo sądziłem, że nie będzie mi potrzebny. Mimo to i tak go dostałem i była to rzecz, która po czasie sprawiła mi największą radość : ) Doczepiałem tylko połowę gripa, tę bez baterii. Komfort użytkowania poprawia się z nią niewiarygodnie, a rozmiary wcale nie zwiększają się jakoś mocno. Rewelacja, polecam!

    A co pozytywnego mogę napisać o ergonomii tego aparatu? Hmm... Podoba mi się osobny slot z boku na kartę pamięci. Nie trzeba zdejmować gripa, żeby ją wymienić. Mocowanie statywu też jest w odpowiednim miejscu, więc nie dostęp do komory baterii nie jest zablokowany szybkozłączką. No i oczywiście sam odchylany ekran jest dużą zaletą tego aparatu. Nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego ; )


    STEROWANIE

    Tutaj napiszę o guzikologii i menu. Tym razem może zacznę od zalet. Sposób wyboru punktu AF jest najprostszy i najskuteczniejszy, jaki tylko może być - bezpośredni dostęp poprzez czterokierunkowy wybierak, bez konieczności wciskania żadnych dodatkowych przycisków, odrywania lewej ręki od obiektywu czy oka od wizjera. Można też użyć do tego dotykowego ekranu, ale szkoda go brudzić tłustym paluchem, skoro guziki sprawdzają się świetnie : ) Kolejna rzecz to panel szybkiego sterowania, wywoływany przyciskiem OK. Trzeba się trochę namęczyć, żeby uaktywnić go w menu, a instrukcja obsługi w tym nie pomaga, ale gdy już się raz uda, to mamy spokój na resztę życia ; ) W tym panelu jest prawie wszystko, co potrzebne do sterowania aparatem i można się przełączać pomiędzy poszczególnymi parametrami za pomocą dotykowego ekranu i/lub kółek. Menu jest bardzo obszerne, co uznaję za zaletę, bowiem oznacza to, że aparat ma dużo funkcji i możliwości ustawień.

    A wady? No cóż, brakuje mi trochę przycisków. Co prawda są trzy przyciski funkcyjne (jednym z nich jest przycisk nagrywania video, do którego można przypisać inną funkcję), ale z rzeczy mi potrzebnych mogę ustawić pod nie tylko iso i blokadę ekspozycji. A gdzie przycisk drive, przełącznik stabilizacji, światłomierza, ustawień użytkownika itp? Nie ma. Oprócz tego ostatniego wszystko jest w panelu sterowania, ale wspomniane już wcześniej małe guziki nie ułatwiają roboty. Poza tym trzeba świecić ekranem, a czasem zależy nam na dyskrecji. Ustawienia użytkownika z klei znajdują się w menu, niezbyt głęboko na szczęście, ale jednak trochę trzeba poklikać. Brakuje mi też szybkiego sposobu włączania i wyłączania lampki wspomagającej AF. To akurat dla mnie dość istotne, bo robię dużo streetowych zdjęć nocą i nie chcę świecić diodą, więc domyślnie mam wyłączone wspomaganie, ale czasem jest tak ciemno, że jednak trzeba go użyć i to najlepiej szybko, bo np. ciemna brama kamienicy w najgorszej dzielnicy miasta nie jest miejscem, w którym chciałbym bawić się menu aparatu : ) Co do samego menu, to zastrzeżenia mam tylko do tego, że nie zapamiętuje ostatniej wybranej pozycji i za każdym razem jak coś ustawimy i za chwilę chcemy to przestawić znowu, to musimy szukać tej pozycji od nowa. A przebierać jest w czym...



    WIZJER i EKRAN

    Zastanawiam się, przy pomocy jakich parametrów można opisać jakość obrazu wyświetlanego w wizjerze elektronicznym. Przychodzą mi do głowy następującego cechy: wielkość, rozdzielczość, opóźnienia, płynność, kolorystyka, szumy, widoczność w słabym świetle i odwzorowanie scen o wysokim kontraście. Po wizjerze w OM-D spodziewałem się, że będzie killerem dla Fuji, w którym o wizjerze można powiedzieć tyle, że jest użyteczny, ale daleki od ideału. W rezultacie okazało się, że pewne rzeczy w Olku są lepsze, a inne gorsze. Można powiedzieć, że wady i zalety tych wizjerów zamieniły się miejscami : ) Jeśli chodzi o wielkość i rozdzielczość, to Olek jest trochę słabszy, ale żeby dostrzec różnicę trzeba przykładać do oka oba aparaty na zmianę i mocno wytężyć wzrok, więc tym bym się w ogóle nie przejmował. Opóźnień nie ma praktycznie żadnych, podobnie jak w Fuji. Za to płynność obrazu, czyli częstotliwość odświeżania i obrazowanie ruchu jest w OM-D wyraźnie lepsza, nawet jeśli nie mamy włączonej wyższej częstotliwości w menu. Wszystko działa płynnie, a ruch nie jest rozmazany, podczas gdy w Fuji wygląda to trochę tak, jakbyśmy grali w grę komputerową, a karta graficzna nie wyrabiała się z wyświetlaniem wystarczająco dużej ilości klatek na sekundę (zjawisko jest mniej lub bardziej wyraźnie w zależności od oświetlenia i użytego obiektywu). Niestety jeśli chodzi o kolory, to tutaj Olek wypada blado, dosłownie. Balans bieli jest w porządku, ale kolory są słabo nasycone i im słabsze warunki oświetleniowe, tym z nimi gorzej. W nocy, na ulicy, niektóre kolory po prostu znikają, a obraz wygląda tak, jakby potraktowano go filtrem bleech bypass w Photoshopie : ) Aby w wizjerze dało się cokolwiek zobaczyć w słabym świetle, to trzeba włączyć funkcję "nocne kadry" w menu - w przeciwnym razie będzie czarna plama. Funkcja ta powoduje jednak zwiększenie zaszumienia, a i tak nawet przy jej zastosowaniu widoczność detali w ciemnych miejscach nie jest tak dobra, jak w X-E1. No i odwzorowanie mocno kontrastowych scen też trochę kuleje, np. gdy w pogodny dzień stoimy po zacienionej stronie budynku i chcemy zrobić zdjęcie, na którym połowę kadru zajmuje ten budynek, a drugą połowę jasne niebo, najlepiej z białymi chmurami (inna sytuacja: okno w mieszkaniu). Wizjer zaczyna robić dyskotekę, rozjaśnia się i ściemnia gwałtownie, w zależności od tego, czy w kadrze znajdzie się więcej cienia, czy światła. No i zawsze albo światła, albo cienie będą zbyt głębokie, żeby cokolwiek w nich dostrzec. Trochę pomaga włączenie "nocnych kadrów" (w ogóle radzę uruchomić tę funkcję na stałe), ale nie rozwiązuje problemu całkowicie. Mogę więc powiedzieć, że wizjer w OM-D jest użyteczny, ale do daleki od ideału ; )

    Ekran za to jest w porządku. Można się co prawda przyczepić do tego, że wystarczy niewielka zmiana kąta patrzenia, a obraz już nabiera zielonkawego zafarbu, ale to drobiazg. I tak bym nie polegał na takim ekranie jeśli chodzi o ocenę kolorystyki zdjęcia. Ostrość jest dobra, powłoka antyrefleksyjna działa średnio (ale i tak lepiej, niż w Fuji). Po prostu ekran... Nie ma czym się tutaj ekscytować : )



    SZYBKOŚĆ i SPRAWNOŚĆ DZIAŁANIA

    Pod tym względem generalnie wszystko jest w porządku, czyli nie odbiega od normy w tego typu aparatach. Nie miałem tutaj żadnych szczególnych oczekiwań, oprócz tego, żeby aparat nie zamulał się już przy szybkich zdjęciach pojedynczych. No i nie zamula się : ) Reakcja na przyciski i kręcenie kółkami jest szybka, opóźnienie migawki poniżej zdolności mojej percepcji, włączanie i wyłączanie bez żadnych irytujących opóźnień, podobnie wybudzanie z uśpienia (czego nie można powiedzieć o Fuji). Bufor jest mniejszy niż w lustrzance, której używam, więc zapycha się szybciej i dłużej zapisuje na kartę, ale podobnie jest w Fuji. Zresztą to ostatnia rzecz, która by mnie interesowała, bo zdjęć seryjnych raczej nie robię (a jeśli już, to nie takim aparatem). Jedyny problem, na jaki się natknąłem, to czarny wizjer tuż po zrobieniu zdjęcia. Wciskasz migawkę, robisz zdjęcie, zrobiłeś już zdjęcie, czekasz na jego szybki podgląd w wizjerze lub na ekranie a tu... ciemność. I tak przez niecałe dwie sekundy (w trybie raw+jpeg). Po prostu stoisz i czekasz, aż pojawi się podgląd zdjęcia i w tym czasie nic nie można zrobić. Gdyby to była kieszonkowa małpka, to bym nie marudził, ale aparatowi niemal profesjonalnego coś takiego nie przystoi.

    Jeśli chodzi o szybkość AF, to interesowało mnie głównie jego działanie w słabym oświetleniu. W dobrym oświetleniu nawet aparaty z kiepskim AFem nie sprawiały mi żadnych problemów (pod warunkiem, że trafiały). Zresztą nie robi mi różnicy, czy aparat ustawi ostrość w 0,1 s, czy w 0,25 s. Ważne jest za to, czy aparat potrzebuje 0,7 s, czy 2 s w warunkach, kiedy światła brakuje. OM-D jest szybki jak błyskawica w dobrym i średnim świetle, zostawia w tyle zarówno X-E1, jak i 5DII. Trudno jednak znaleźć praktyczną jego przewagę w czymkolwiek, oprócz fotografii sportu, do której i tak się nie nadaje nie ze względu na szybkość, tylko niedoskonałe śledzenie AF (trzeba jednak przyznać, że jako tako czasami ono działa, w przeciwieństwie do Fuji, w którym nie działa w ogóle). W słabym świetle AF jednak bardzo wyraźnie zwalnia, zrównując się do poziomu aparatów, których używam. Warto jednak mieć na uwadze, że Olympusa testowałem z dwoma dość ciemnymi zoomami: m.ZD 14-42 i m.ZD 12-50. Logika pozwala sądzić, że w przypadku zastosowania jaśniejszego obiektywu szybkość AF w słabym świetle pewnie się poprawi i być może prześcignie konkurentów. Żałuję, że nie miałem możliwości tego sprawdzić. Ogólnie AF w OM-D oceniam dobrze, a jeśli moje przypuszczenia co do jego pracy z jaśniejszymi obiektywami okażą się słuszne, to nawet bardzo dobrze : )





    OBIEKTYWY

    Jak już wspomniałem, do dyspozycji miałem obiektyw m.ZD 14-42 i m.ZD 12-50. Żaden z tych zoomów nie interesuje mnie za bardzo, ale niestety spośród trzech jasnych stałek, na które ostrzyłem sobie zęby, jedna była jeszcze niedostępna, do drugiej była kolejka, a trzecią musiałbym pożyczać od Panasonika, a nie Olympusa : ) Postawiłem zatem na uniwersalność, wypożyczyłem dwa najbardziej popularne zoomy i wziąłem je na warsztat. Zrobiłem oczywiście testy porównawcze rozdzielczości, ale wyszło tyle materiału, że już po pobieżnym przejrzeniu go miałem dosyć grzebania w samplach. O ostrości powiem tylko tyle, że w obu przypadkach wcale nie jest ona zła. Sądzę nawet, że jest lepsza, niż należałoby się spodziewać po takich obiektywach. O m.ZD 14-42 nie będę się rozpisywał - ot, taka plastikowa popierdółka, ale przystępna cenowo i nie najgorsza optycznie : ) Ciekawsze okazał się m.ZD 12-50, który jest uszczelniony, nie zmienia rozmiarów wraz ze zmianą ogniskowych, których zakres jest bardzo praktyczny. Zastanawiam się tylko, po co w nim te okienko ze wskaźnikiem trybu pracy zooma. Przecież już po samym ustawieniu pierścienia zooma widać, jaki tryb jest wybrany. W tym okienku powinna być skala odległości, której niestety zabrakło (i nie jest wyświetlana na ekranie).



    JAKOŚĆ ZDJĘĆ

    Zacznę od tego, że raczej nie używam jpegów i głównie fotografuję w rawach, które później psuję dość mocną obróbką. Nie zwracam uwagi na odwzorowanie kolorów, balans bieli itp, bo i tak je modyfikuję wedle własnego widzimisię. Na potrzeby testu robiłem jednak zdjęcia w trybie raw+jpeg, więc jakby ktoś był ciekawy, jak wyglądają przedstawione tu zdjęcia "prosto z puszki", to chętnie je udostępnię. Z tego, co zauważyłem, aby uzyskać możliwie najbardziej naturalne jpegi, najlepiej jest zrobić kilka rzeczy: 1) wyłączyć w "ciepłe kadry", "ciepłe kolory" czy jakoś tak - wówczas automatyczny balans bieli będzie pracował w miarę dobrze i unikniemy zażółconych zdjęć; 2) zmniejszyć odrobinę kontrast i wyostrzanie; 3) zmienić na stałe krzywą highlights na wartość -7; 4) w przypadku kontrastowych scen można pokusić się o zmianę krzywej shadows na +3 lub +4, ale trzeba pamiętać o zmniejszeniu tej wartości po wkroczeniu na wyższe czułości iso.




    Powyżej zamieściłem przykład obrazujący użyteczną dynamikę matrycy w OM-D. Kadr nie powala na kolana, ale spełnia swoje zadanie. Jak widać, nowa matryca zastosowana w OM-D i najnowszej linii PENów radzi sobie pod tym względem całkiem nieźle. Z cieni wyszedł co prawda szum, ale można sobie z nim poradzić. Najważniejsze jest jednak to, że szum jest dość spójny, ziarnisty, a nie paćkowaty, bez śladów bandingu czy jakichś kolorowych zafarbów. Drobny przepał w chmurach pozostał, ale nie ma co oczekiwać cudów. W aparatach cyfrowych ze standardowymi matrycami bayerowskimi DRu należy szukać w cieniach, a nie w światłach. Jeśli miałby porównać te rezultaty do tego, co oferuje 5DII i X-E1, to Canon zostaje w tyle, a Fuji radzi sobie odrobinę lepiej w cieniach.

    W sieci można znaleźć mnóstwo przykładów pokazujących szumy, więc nie będę zanudzał smutnymi samplami z pluszowym misiem na tle meblościanki. Stosunkowo mało jest jednak przykładów obrazujących wzrost szumów wraz ze wzrostem czułości w warunkach, które wymuszają stosowanie wysokich iso, czyli nocą. A w OM-D wygląda to tak:


    iso 200

    iso 400

    iso 800

    iso 1600

    iso 3200

    iso 6400

    Wszystko wołane z rawów, bez odszumiania i wyostrzania. Moim zdaniem wyniki są przyzwoite. Do iso 1600 włącznie w ogóle nie przejmowałbym się szumem. Ten, który widać w pełnej rozdzielczości, będzie ledwo niewidoczny i zupełnie nieszkodliwy nawet na dużych wydrukach, a na mniejszych czy w rozdzielczości HD kompletnie zniknie. Iso 3200 może już wymagać odszumiania, ale po obróbce jakość powinna być wystarczająca do wydruków, powiedzmy, w formacie A4. Problem może pojawić dopiero wtedy, gdy zaczniemy takie zdjęcie mocno męczyć w Lightroomie, korygować ekspozycję, cienie itp. Ale i z tym można sobie poradzić, o czym świadczy kilka zdjęć, jakie tu pokazałem. Jeśli chodzi o iso 6400, to tutaj występuje największe załamanie jakości. Taka czułość nadaje się już tylko na małe wydruki lub do netu, ewentualnie do konwersji na B&W, jeśli chcemy uzyskać ziarnisty, analogowy wygląd. Dla mnie oznacza to tyle, że mogę wziąć OM-D, podpiąć jasne szkło, wyjść w nocy do miasta i robić streetowe zdjęcia bez błyskania lampą. Jeśli o mnie chodzi, to wszystko, co mi jest potrzebne do szczęścia : )

    PODSUMOWANIE

    Tutaj już się nie będę tak rozwlekał. Każdy, kto dotarł do tego miejsca, już i tak może sobie pogratulować cierpliwości i wytrwałości : ) Napiszę tylko, że OM-D okazał się bardzo udanym aparatem. Z pewnością jest to najlepszy Olympus, z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia, a kilka z nich przez moje ręce już przeszło. Co najważniejsze, to pierwszy Olympus, który nie ma się czego wstydzić jeśli chodzi o wszystkie aspekty tzw. jakości obrazowania, nawet w porównaniu do konkurentów z większymi matrycami. Wytknąłem w tym teście kilka rzeczy, które mi się nie podobały, ale zwróćcie uwagę, że większość z nich jest zupełnie subiektywnych, wynikających z pewnej koncepcji czy trendów stylistycznych, które równie dobrze mogą się podobać, co nie podobać. Nie są to wady poważne, w żadnym razie dyskwalifikujące.

    Przyznam, że z żalem rozstawałem się dziś z OM-D, kiedy przyjechał po niego kurier. Do takich aparatów człowiek łatwo się przyzwyczaja : ) Ocieram więc łzy i ustawiam się w kolejce do testowania kolejnych modeli ; )
    www.epicure.pl | najlepszy aparat to ten, który zostawiłeś w domu | daj lajka

  2. #2
    | OlyJedi
    Dołączył
    Aug 2011
    Posty
    4.770
    Siła reputacji
    111
    Moja galeria

    Odp: Przypiekłem OM-D w OlyTosterze ;)

    Ha, fotkami mnie zastrzeliłeś - bardzo fajne kadry
    Szukam linka do "Autobana"
    ---
    "Do Zobaczenia"

  3. #3
    Moderator | OlyJedi Awatar apz
    Dołączył
    Mar 2009
    Mieszka w
    Beskid Mały; Andrychów
    Posty
    18.225
    Siła reputacji
    335
    Moja galeria

    Odp: Przypiekłem OM-D w OlyTosterze ;)

    Dodałem do opisu E-M5.
    Szkoda,ze nie miałeś radochy pobawienia się stałkami. Dużo fajniejsza zabawa jak z tym ciemno-zoomem.
    E-M1 Mark II; E-M5 Mark II; E-PM2 IR red+, E-PL5 IR blue; Fuji X-T1; X-M1; garść słoików; Sigma DP2; Hauwei P20 Pro

  4. #4
    | OlyJedi Awatar Maciek_WM
    Dołączył
    Feb 2013
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    303
    Siła reputacji
    13
    Moja galeria

    Odp: Przypiekłem OM-D w OlyTosterze ;)

    Fotki testowe super, widać że omd służy do robienia zdjęć. Dla nich samych warto przeczytać recenzję

  5. #5
    Moderator Konto PREMIUM | OlyJedi Awatar nightelf
    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    Olsztyn/Warszawa
    Posty
    5.752
    Siła reputacji
    181
    Moja galeria

    Odp: Przypiekłem OM-D w OlyTosterze ;)

    Recenzję przeczytałem z przyjemnością
    "Bez muzyki życie byłoby pomyłką." ~ Wilhelm Friedrich Nietzsche
    E-M5 + Pen E-P3 + Lumix 20/1.7 + Oly 12-40/2.8 + 45/1.8 + 40-150 + manualne macro +7.5/3.5
    moja galeria: http://nightelf.org Prawa Ręka Egzekutora-Skarbnika TWA

  6. #6
    | OlyJedi Awatar nyny
    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Bydgoszcz
    Posty
    5.144
    Siła reputacji
    198
    Moja galeria

    Odp: Przypiekłem OM-D w OlyTosterze ;)

    Poczytalem
    THX

    pozdro
    W tym miejscu ludzie chwala sie sprzetem... Ja nie mam czym
    Kanał IRC Olympus Club: http://webchat.freenode.net/?channels=olympusclub
    Tylko prawdziwi twardziele nie robia BACKUP'ów

  7. #7
    | OlyJedi Awatar Karampuk
    Dołączył
    Nov 2010
    Mieszka w
    Włocławek - miasto nad Wisłą
    Posty
    538
    Siła reputacji
    31
    Moja galeria

    Odp: Przypiekłem OM-D w OlyTosterze ;)

    uff dobrnęłem do końca. Przez Ciebie bym się spóźnił do roboty
    Wyszło Ci "cacy". Very cacy
    XZ-2|D800E|moje 500px

  8. #8
    Zwycięzca OlyRulez| OlyJedi Awatar staryman
    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    387
    Siła reputacji
    61
    Moja galeria
    świetnie opisane, czegoś takiego oczekuję gdy zastanawiam się co kupić

  9. #9
    | OlyJedi Awatar Ziootek1971
    Dołączył
    Nov 2007
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    462
    Siła reputacji
    24
    Moja galeria
    Właśnie tak powinien wyglądać test aparatu! Świetny tekst!

  10. #10
    | OlyJedi Awatar hadan
    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    pomorskie
    Posty
    1.239
    Siła reputacji
    62
    Moja galeria

    Odp: Przypiekłem OM-D w OlyTosterze ;)

    Zgadzam się z przedmówcą. Przeczytałem z przyjemnością.

    Pozdrawiam

Podobne wątki

  1. [OlyTest] Zuiko Digital ED 12-60 mm f/2.8-4.0 SWD
    By ahutta in forum Obiektywy 4/3
    Odpowiedzi: 40
    Ostatni post / autor: 24.06.15, 22:56
  2. [OlyTest] 12mm mZD w moich rekach
    By strOOs in forum Obiektywy micro 4/3
    Odpowiedzi: 14
    Ostatni post / autor: 22.03.13, 13:25
  3. [OLYTEST] EP3, dekielek i inne szkiełka.
    By wulf in forum Korpusy micro 4/3
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 22.02.13, 09:34

Tagi dla tego wątku

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  
 
Właściciel: FOMAG Sp. z o.o., Gdansk, 80-137 ul. Starodworska 1, KRS 0000341593, www.fomag.pl

Serwis wykorzystuje pliki cookies w celach reklamowych, statystycznych i do personalizacji stron. Możesz wyłączyć używanie plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej jednak może to utrudnić korzystanie z serwisu! Więcej informacji w Polityce prywatności.