
Zamieszczone przez
Thomasso
Może sobie pomyślicie "głupek z tego Thomasso", ale.. myślę, że mówienie o plastyce zdjęcia jest jak najbardziej zasadne.
Tyle, że jest to IMHO pojęcie tak szerokie, i takoż szeroko i różnorodnie rozumiane przez różnych ludzi, że trudno wyznaczyć tu konkretne granice, a także o niej dyskutować.
Myślę, że jedynie ignoranci i ludzie pozbawieni zmysłu estetyki mówią "plastyka" myśląc li jedynie o głębi ostrości.
Pojęcie plastyki składa się z wielu aspektów. Na pewno GO jest jedną z ważniejszych kwestii, ale można tu wskazać też np. sposób oddawania rozmycia nieostrości (niech będzie to ten nieszczęsny bokeh), samą ostrość obiektywu, wpływ powłok antyodblaskowych, ich rodzaju, bądź ich brak, sama konstrukcja obiektywu - ilość soczewek, powstawanie wewnętrznych blików, transmisja barw, oddanie mikrokontrastów, rodzaj matrycy aparat, jej wielkość, konstrukcja, itp., itd. Myślę też, że w epoce fotografii analogowej dużą rolę odgrywał też rodzaj nośnika - negatywu i pozytywu, a także warsztat jaki towarzyszył obróbce filmu - sam proces. Te ostatnie w technice cyfrowej straciły na znaczeniu, choć z drugiej strony twórcy dostali fantastyczne narzędzie, które ogranicza w zasadzie proces twórczy powstawania fotografi tylko do wyobraźni i znajomości tego co można uzyskać za pomocą oprogramowania. A można wiele, baaardzo wiele jak sami zapewne wiecie.
Zatem w sensie ogólnym, gadki o plastyce zdjęcia są jak najbardziej na miejscu, bo jest to cos po prostu, co sprawia, że nad jednym zdjęciem zatrzymujemy się na dłużej i zapada nam w pamięć, a nad innymi szybko przechodzimy do porządku dziennego. I nie mówię tu o treści, a o samej prezentacji, sposobie przekazania tej treści. Może samo określenie nie jest idealne, ba, bawet mylące, ale jest jak najbardziej na miejscu.
Tomek