Koniecznie zapasowa bateria w majty!![]()
Koniecznie zapasowa bateria w majty!![]()
kris70,ja używałem e3 przy -25,trzymałem go na zewnątrz(bez chowania pod kurtkę).Jedynie,słabość okazał 70-300...temu się nie dziwię.
Przed wejściem do pomieszczenia,wkładaj wszystko do plecaka,czy torby i przez +/- trzy godzinki nie wyjmuj.
Ostatnio edytowane przez Adamss68 ; 1.02.12 o 23:09
E-M1 Mark II; E-M5 Mark II; E-PM2 IR red+, E-PL5 IR blue; Fuji X-T1; X-M1; garść słoików; Sigma DP2; Hauwei P20 Pro
Latalem z E3 po mrozie, deszczu, sniegu bez zajakniecia (z zadnym z obiektow nie bylo rowniez problemow).
Ja stosowalem sie do zasad, baterie przed mocnym mrozem zawsze w domu do pelna naladowane (i dodatkowo pelne jeden/dwa zapasowe aku). Aparat wyjety raz, nie chowany przez caly plener, baterie zapasowe, po wewnetrznej stronie kurtki blisko ciala.
Po skonczeniu, pakowanie aparatu do torby, i w domu dopiero po kilku godzinach otwieranie tejze.
Nie mialem nigdy klopotow, a i z obecnym systemem tez jak tak postepuje tez niemam.
Na silnych mrozach moze sie zdazyc nieco inny odglos migawki i troche ciezszza praca mechanizmow (jednak nic na sile, jak nie idzie to nie silowac sie), i to wszystko.
Na mocne mrozy mam takiego "kondoma" na obiektyw, ale to raczej tez gdy sa mocne mrozy (troche chroni obiektyw i AF nie zwalnia), no i w dotyku milszy niz goly metal.
Poki co nie mialem nigdy problemow
A zdazalo sie miec aparat na statywie od rana do wieczora wystawiony, na mrozie ponizej -20 stopni polowac na ogrodowe ptactwo.
pozdro
Ostatnio edytowane przez nyny ; 2.02.12 o 14:44
W tym miejscu ludzie chwala sie sprzetem... Ja nie mam czym
Kanał IRC Olympus Club: http://webchat.freenode.net/?channels=olympusclub
Tylko prawdziwi twardziele nie robia BACKUP'ów
Mały OT, ale myślę że autor wątku mi wybaczy.
Rozmawiałem kiedyś z podróżnikiem Markiem Kamińskim tuż przed wydaniem jego książki i pytałem jakiego sprzętu do fotografowania używa w ekstremalnych warunkach. Jako fotografa bardzo mnie to interesowało.
Otóż w warunkach arktycznych najlepiej spisywał się analogowy Olympus + jakiś stałoogniskowy obiektyw. Niestety nie pamiętam modelu.
Nie przesadzajmy z tymi ekstremalnymi warunkami. Mróz - taki w naszym klimacie to nic wielkiego dla sprzętu, przy umiejętnym obchodzeniu się z nim. Od lat lubię łazić po mrozie bo to dobrze mi robi, często mam ze sobą aparat, różne aparaty i w zasadzie nie pamiętam jakichkolwiek problemów, z zastrzeżeniem uwag jak powyżej. I z reguły nie były to uszczelniane czy pancerne puszki, czasem mniej lub bardziej zaawansowane kompakty. Sądzę, że dużo gorsze dla sprzętu bywają warunki znacznie przyjaźniejsze dla człowieka - np. plaża latem.
---------- Post dodany o 16:21 ---------- Poprzedni post był o 16:19 ----------
Edit - przypomniałem sobie - raz na mrozie odmówił posłuszeństwa teleobiektyw Sigmy - budowy pompki - zastygł, nie dało się zmienić ogniskowej, ale to samonaprawialny szczegół.
Witam.
Melduję że plener zaliczonySprzęt jak na razie cały i sprawował się rewelacyjnie. W terenie spędziłem jakieś 4 h wykonałem około 300 fotek i jedyne co sprawiało kłopoty to głowica mojego statywu (velbon sherpa 750r) która na skutek zgęstnienia smarów stawiała potężny opór
.Co do dziwnego odgłosu z mojej puszki to nie migawka a odgłos stabilizacji przy wyłączaniu stawał się metaliczny.
Aparat nosiłem cały czas na szyi albo zapięty do statywu ,dekielki były ściągnięte
Z mojej strony mogę jeszcze polecić manewr, który pomagał mi uniknąć zaparowania sprzętu otóż przed przyłożeniem wizjera do oka wstrzymywałem oddech .
Zapraszam do wątku: http://forum.olympusclub.pl/threads/...
No to czekamy teraz na zdjęcia![]()