Moja przygoda z morzem Kapitan I , II , V rejsu PBO
Kolejnym etapem naszej drogi przez Sri Lankę była fabryka drewna. Moglismy tam podziwiać tysiące rożnych figurek wykonanych z różnego rodzaju drzewca. Szczególnie ciekawe były te przedstawiające hinduskich bożków. Oczywiście najwięcej było tych przedstawiających Buddę..Po opuszczeniu fabryki drewna udajemy się do Polonnaruwy - pieknie zachowanej średniowiecznej stolicy. W swoich najlepszych czasach miasto było chronione przez 6-kilometrowej długości silne mury obronne. Polonnaruwa miała tak dużą range wojskową, że nadano jej nazwę Kandawuru Nuuwara - czyli miasto obóz. Podobnie jak i inne regiony tak i Polonnurawa miała problem z dostarczeniem dostatecznej ilości wody swoim mieszkańcom. Podobno król Parakramabahu ogłosił, że ani jedna kropla wody nie może spłynąć do oceanu, jeśli wpierw nie posłuży celom człowieka. Zarządził on w tym celu budowę wielkiego sztucznego zbiornika Parakrama Samudra zajmującego powierzchnię 2430ha! Muszę przyznać, iż ogrom zbiornika powoduje, iż nietrudno pomylić go z.. morzem. Będąc w Polonnurawie udało nam się zwiedzić pozostałości po dawnych królewskich pałacach, świątyniach ku czci Buddy, ogrody. Nie będę Was moi drodzy katował nazwami wszystkich obiektów, które udało nam się zobaczyć, bo nie ma to najmniejszego sensu, a tylko bym Was mocniej zanudził...
Na pewno duże wrażenie robią Wihara Gal i skalne rzeźby Buddy. Oczywiście teren niejako święty dla Lankijczyków, więc odpowiedni ubranie i spacer boso stanowią warunek wejścia. Nie napisałem o tym wcześniej, ale praktycznie każde miejsce do którego wchodzimy, bez względu czy jest to świątynia czy też otwarty teren, a które jest poświęcone pamięci Buddy wymaga od nas bosej wędrówki. Ponadto wykluczone jest robienie sobie jakichkolwiek zdjęć na jego tle. Wracając do tematu... Ogromna granitowa ściana, nieznani artyści i.. 3 wyrzeźbione posągi buddy oraz kaplica ze starymi malowidłami oddzielająca monumentalne posągi. Naprawdę spora atrakcja i mimo, iż powoli odczuwaliśmy już lekkie zmęczenie wszechobecnym Buddą, to jednak to miejsce wydało mi się naprawdę ciekawe.![]()
Ostatnim etapem naszej podróży tego dnia był posiłek na farmie. Fajne przeżycie z racji na możliwość spróbowania czegoś, czego już pewnie nigdy nie skosztujemy, a zarazem obcowanie z typową lankijską niestety biedną rodziną. Na farmę dojechaliśmy tuk-tukiem. Trafił nam się chyba nowy model, bo nie nosił jeszcze śladów mocniejszej eksploatacji. Jeśli ktoś z Was kiedyś trafi na Sri Lankę to musi obowiązkowo przejechać się tym śmiesznym pojazdem. Na farmie to czego się spodziewaliśmy czyli - "ogień w ustach".Pierwsze kilka kęsów nie zdradza nadchodzącej "piekielnej" katastrofy. To co jeszcze przed chwilą wydawało się zjadliwe teraz piecze nas od środka - a jak się dowiedzieliśmy potrawy zostay przygotowane specjalnie z myślą o łagodnych europejskich podniebieniach. I tu mała uwaga, nie popełnijcie naszego błędu, za nic nie przepijajcie colą lub innym gazowanym ustrojstwem - to tylko potęguję piekielne uczucie. Najlepsza jest niegazowana woda lub sok z kokosa, którym my się ratowaliśmy. Sambol (na bazie kukurydzy), placuszki, jakaś potrawa bazująca na cebuli, ryba, kulki warzywne, wszystko było niesamowicie ostre (jak zresztą wszystkie potrawy na Sri Lance). Wewnątrz chaty lankijskiej oczywiście obowiązkowy ołtarzy Buddy przyozdobiony plakatami Buddy, z przynajmniej 3 zestawami lampek, których my używamy na choinkę, święcącymi non-stop i jakaś radosna muzyczka w tle
Dla nas Europejczyków to niespotykany kicz ale tam lubują się w tego typu wystroju.. Na koniec powrót sympatycznym autokarem przyozdobionym wieńcami kwiatowymi - uczucie jakbyśmy się nagle przenieśli na Hawaje. Wesoły kierowca, wesoły autokar, wesoła muzyka z piskliwymi głosikami wykonawczyń. Jednym słowem przesympatyczny, wesoły kicz, za którym szczerze tęsknimy. Niestety nie mam zdjęcia tego śmiesznego autokaru bez mojej osoby więc nie miejcie mi za złe...
Lada dzień dorzucę nowe zdjęcia, których jeszcze nie prezentowałem. Pozdrawiam forumowiczów odwiedzających tę fotorelację.
Jako, że uwielbiam ostre potrawy (łyżeczka tabasco czy niezła porcja papryczki habanero nie stanowią problemu) to zaczyna mnie coraz bardziej kusić "ichnia" kuchniaCzekam na fotki kuchni, potraw i "głębszego" potraktowania tematu (jak u Muminka w wątku z Wietnamem
)
LRU: #472938 | XMPP winnetou@jabster.pl
Hołmpejdż | Galerie | "Twórczość" || Free Image Hosting
E-30 + kilka gratów, brak talentu i światłowstręt
Ja też jestem fanem ostrych potraw i moja kuchnia też jest bogata w tego typu specyfiki, ale uwierz mi, to co się tam je nie można nazwać po prostu ostrym, czy super ostrym![]()
Robisz smaka na dobre żarcieAlbo jeszcze lepiej na wyprawę
O właśnie (być może przeoczyłem, jeśli tak to nie było pytania) jak sprawy ogranizacyjno-finansowe jeśli chodzi o taki wyskok ?
LRU: #472938 | XMPP winnetou@jabster.pl
Hołmpejdż | Galerie | "Twórczość" || Free Image Hosting
E-30 + kilka gratów, brak talentu i światłowstręt
Nam się udało dorwać tę wycieczkę za bardzo fajną cenę (ale kupiliśmy ja pół roku wcześniej i na jakiejś mega promocji). Dawaliśmy 4 tys, zł od osoby za 14 dni w opcji 7 dni objazdu i 7 dni wypoczynku w hotelu 3* z All Inclusive. Dla porównania ta sama wycieczka gdy wylatywaliśmy, czy choćby teraz kosztuje około 6000-6500 zł, także naprawdę nam się udało trafić na świetną cenę. Jeśli już byś się decydował to lepiej dołożyć kilka stówek i lecieć do Tajlandii, na jest jednak bardziej turystycznie nastawiona jest gdzie pójść kawę wypić, świątynie są bogaciej przyozdobione, itp..
Pisałeś, że zbyt dużo tam posągów Buddy. Mnie zainteresował rysunek kamiennych słoi na tych podobiznach i kunszt kamieniarzy którzy wydobywali te podobizny ze skały. Z ostatnich wrzutek zainteresowała mnie ta stolarska. Takich warsztatów w naszej Europie nie uświadczysz, nawet ciupagi przyjeżdżają od Chińczyków. No chyba, że na jakichś warsztatach lub u pasjonatów.
Pozdrawiam AP.
E-M1 Mark II; E-M5 Mark II; E-PM2 IR red+, E-PL5 IR blue; Fuji X-T1; X-M1; garść słoików; Sigma DP2; Hauwei P20 Pro
Ciekawa relacja i zdjęcia. Pozdrawiam.(fajne z pracowni rzeżbiarskiej)