Szybkostrzelność ma swoje prawa: dwa procesory, mniej megapikseli, port Ethernet (to spory plus dla transferu). Na dodatek AF z mocnym wspomaganiem w osobnym procesorze i funkcją rozpoznawania twarzy, coś co powinno być dawno w aparacie reporterskim. W końcu "cyfrowość" fotografii zaczyna być wykorzystywana.
Podejście do megapikseli też zaczyna się normować. Myślę, że nie chodzi o szumy, które już tak mocno nie bolą nawet największych malkontentów, ale o opłacalność pakowania megapikseli w kwadracik 36x24 mm. Te megapiksele trzeba obrobić nim trafią na kartę pamięci, a to pożera nie tylko zasoby procesorów, ale i energie. Liczyć się wygoda obsługi i ciężar zestawu. Klient wyda pieniądze by skupić się na zadaniu i liczy na niezłą "fabrykę obrazu" pod stopem magnezowym, ale nie można go przygnieść ciężarem. Ten sprzęt będzie w końcu taszczył przez kilka godzin. Moim zdaniem, następna rewolucja będzie wtedy, gdy polepszy się zasilanie.
A czy cena jest wysoka? Obserwując rynek narzędzi dla profesjonalistów ceny przestały mnie dziwić.



Odpowiedz z cytatem