Opacznie zrozumiałeś słowo "sukces". Bo ja to raczej miałem na myśli, niegłupią całkiem maksymę, którą autor wątku ma wpisaną w stopce. Ponieważ decydentem nie jestem to raczej dałem się przekonać jako widz, bardziej zresztą potencjalnie - bo w tym żółtym przypadkowym kształcie to jeno potencję widać i to odległą. Z drugiej strony, gdyby nie "znawcy" to Piotr Rubik albo inny Dustin Biber byliby powszechnie uważani za kompozytorów wszechczasów. Nie mogę też wykluczyć, że na starość Rubik(a prędzej Biber) zaloży sobie jakieś Forum, na którym w tysiącach nieszczęsnych adeptów będzie smak muzyczny wyrabiać. Ja już się zaczynam bać. Mam nadzieję, że przykład jest wystarczająco "ludyczny" - i tym razem skutecznie uniknąłem zarzutów o nadęcie. W każdym razie starałem się bardzo.




Odpowiedz z cytatem
