Ech, skoro już o snach mowa, to śni mi się user-oriented nakładka na oprogramowanie obiektywu/aparatu. Taki Oly-Linux. wybieram sobie klocki, układam je sobie w odpowiedniej konfiguracji et voila! - mam wymarzony sprzęt. Tzn. sprzęt ten sam, ale np. ostrzy nie od max-min FD obiektywu, latając od końca do końca, ale biega w ustalonym przeze mnie programowo zakresie i tylko tam szuka ostrości, przez Wi-Fi/Bluetooth/cokolwiek innego łączy się z laptopem i w stanie rzeczywistym pozwala na sterowanie aparatem/obiektywem/lampami. Menu zawiera nie wszystko, co się da, ale tylko to, co w danej wersji aparatu jest potrzebne i w takiej konfiguracji, by było pod ręką. Ekran dotykowy, wizjer optyczny, Zgodziłbym się nawet na podpięcie do body akumulatora samochodowego, aby tylko aparat nie umarł w czasie akcji z braku energii.
Tak, jak w SP-550UZ mam cztery tryby My mode, tak tu sobie ustawiam tryb 'ptaszki', tryb 'makro', tryb 'sport', tryb 'portret', z własnym menu, etc. Co jakiś czas, ot, tak co pół roku, znana mi firma rozpoczynająca się na "O" dorzuca mi kolejne wersje oprogramowania do korpusu, do obiektywów, ba! nawet przecudownie spolszczoną, lightroomopodobną wersję OlympusMistrzemJest.
Uzupełnijmy jeszcze moje zwidy senne o łatwą wymianę/usunięcie filtru antyaliasingowego, wsuwane w obiektyw filtry pasmowe/UV/IR, kartę pamięci rzędu 128GB, no i budzik, by nie zaspać do pracy.
Te sny nie są tak do końca głupie, w technice łączności SDR (Software Defined Radio) daje już takie możliwości, które dostępne były na ekstremalnie drogim sprzęcie, tymczasem realizowane są na jednopłytkowym urządzeniu i laptopie z dobrą kartą dźwiękową. A światło to przecież też fala elektromagnetyczna

.