A co to jest ta abberacja sferyczna, rozumiem ze powstaje po przerobce szkla (bo chyba nie photoshop) jezeli tak to w jaki sposob?!?
A co to jest ta abberacja sferyczna, rozumiem ze powstaje po przerobce szkla (bo chyba nie photoshop) jezeli tak to w jaki sposob?!?
Irek50 masz okazję, zrób wykładCo tydzień/miesiąc po jednej lekcji przez n tygodni/miesięcy gdzie n >=1. Każdemu wyjdzie na dobre
Poważnie mówię...
A co do Twojego przykładu z M42... Sam pisałeś, to zupełnie inna fotografia... Do tego trzeba się przekonać, spróboawać dojść do jakichś efektów, a to wymaga czasu, trochę wiedzy zarówno teoretycznej jak i historycznej... No własnie, mówiłem, zrób wykład![]()
Pozdrawiam,
Piotr.
Zacznę od pewnych "oczywistości", które mogą nie być znane osobom nie znającym optyki. Do powstania obrazu przedmiotu nie jest konieczny obiektyw - wystarczy zrobić igłą dziurkę w czarnym papierze (camera obscura)...Wszystkie oświetlone punkty przedmiotu odbijają światło, które krzyżując się w tej dziurce tworzy odwrócony obraz na płaszczyźnie. Obraz byłby idealny, gdyby nie zjawisko dyfrakcji, czyli ugięcia promieni na brzegach otworka---im mniejsza dziurka tym większa dyfrakcja, a powiększanie otworka to znów "z deszczu pod rynnę", bo promienie nie mogą się precyzyjnie krzyżowaćObiektywy soczewkowe są po to, aby powiększyć ten otworek, czyli wpuścić do aparatu grubszą wiązkę światła uzyskując jednakże obraz możliwie ostry...Z faktu użycia soczewek wynikają z kolei inne błędy obrazu (tzw.aberracje),których usuwaniem zajmują się twórcy obiektywów. Opiszę tu w skrócie tylko aberrację sferyczną, gdyż można ją celowo wprowadzić do układu optycznego i następnie kontrolować przymykając odpowiednio przesłonę . (Także inne błędy obiektywu zmniejszają się po zmniejszeniu otworu przesłony, aż zacznie uwidaczniać się efekt dyfrakcji znany z camera obscura...)
Aberracja sferyczna powstaje ze względu na to, iż powierzchnie soczewek mają kształt wycinków kuli (ściśle sfery)---światło odbite od jednego z punktów przedmiotu powinno skupić się dokładnie w jednym punkcie obrazu po przejściu przez wszystkie punkty powierzchni soczewki.
Każdy punkt przedmiotu wysyła jakby stożek światła do obiektywu, a za obiektywem powstaje drugi skupiający się stożek odwzorowujący ten punkt w postaci punktu obrazu. Szkło konkretnej soczewki posiada określony współczynnik załamania i dlatego niemożliwe jest przy pojedyńczej sferycznej soczewce spełnienie warunku skupienia. Aby to stwierdzić wystarczy odręczny rysunek z poprowadzonymi liniami promieni przechodzącymi przez powierzchnię sferyczną (zachowując stały kąt załamania). Praktycznie wygląda to tak, że promienie przechodzące przez środkową część obiektywu tworzą obraz ostry, a na ten obraz nakładają się rozmyte obrazy pochodzące od promieni zewnętrznych. Jest dość trudno ustawić tę właściwą "ostrość", gdyż kręcąc pierścieniem widzimy zmieniający się charakter obrazu, ale pewna ostrość jest ciągle widoczna. Należy nauczyć się praktycznie odróżniać ostrość ze stefy środkowej obiektywu od tej z promieni zewnętrznych, które powinny tworzyć "watę nieostrości". Podkreślam jeszcze ten fakt, że promienie zewnętrzne też mają swoje ostre "stożki skupienia", ale w innej odległości od obrazu!!!
To już koniec uproszczonej teorii---jeśli ktoś mnie zeklnie, to się nie zdziwię!
Realizacja praktyczna polega na kupieniu odpowiedniej nasadki szerokokątnej. Moja nasadka Olympus IS-A28 (za 300zł z allegro) była obliczona dla ogniskowej 35mm (zmieniając ją na 28mm bez wprowadzenia aberracji). Przy obiektywie 50mm i F2 daje bardzo wyraźną watę. Przy dłuższych ogniskowych obraz prawie znika za watą przy otwartej przesłonie... Do Heliosów wstawiłem w płaszczyźnie przesłony odpowiednie krążki z czarnego papieru odpowiednio je dziurkując i otrzymałem efekty podobne do Mamiya Soft Focus 150/4, który używałem często w epoce analogowej. Stąd moja znajomość tematu, gdyż powyższy obiektyw zbudowany jest właśnie z wykorzystaniem aberracji sferycznej i posiada krążki dziurkowanych przesłon do ręcznego umieszczania wewnątrz konstrukcji. Koncentrycznie rozmieszczone dziurki służą do "dawkowania aberracji" nie wnosząc raczej efektu dyfrakcji przy wielkości ok.2-3mm.
Moim odkryciem nie stosowanym (jeszcze) przez Japończyków jest użycie przezroczystej szarej folii zmniejszającej światło (o 3 przesłony) z wybitym otworem za pomocą dziurkacza biurowego. Taki krążek włożony do środka Heliosa 50mm przy otwartej przesłonie przepuszcza jak F-5,6 i bardzo ładnie dawkuje aberrację z układu nasadki szerokokątnej plus Helios. Folię z otworem daje się włożyć bezkolizyjnie, a przesłona Heliosa pracuje normalnie ślizgając się po powierzchni krążka. Także niezły jest efekt bez nasadki, gdyż przyciemniona folią strefa zewnętrzna o minimalnej GO nakłada się na ostrzejszy obraz ze "stefy dziurkacza"!!!...Na koniec dodam, że Heliosy 2/58mm można bez obawy i łatwo rozkręcić palcami bez narzędzi. Rozkręcanie obiektywu to zabawa dla cierpliwych---można poprzestać na układzie obiektyw plus nasadka i regulować aberrację wyłącznie wielkością otworu normalnej przesłony---pozdrawiam
http://www.fototok.tkb.pl/pt/photo.php?p=80472
http://arturo.serv01.net/olympus/upload/pliki/prob2.jpg
jacek2004: nie używam w Canonie KITowych szkiełale jeśli chodzi o te co mam na M42 są względnie dobre, np do portretu, owszem aberrują czasem, ale ostrość mają nienaganną, jasność 1,4 to już rarytas.
A ja po prostu lubię ten klimat zdjęć na M42, ostrośc sobie zrobię na sigmie 70-300APO, albo canon 70-200/2,8 lub sigma 10-20/4-5,6, a tu jest niepowtarzalny klimat, technicznie sa gorsze (parametrami), ale te liczby nie decydują o jakości i odbiorze zdjęcia.
Olek C-5060WZ, Canon EOS 400D, olek SP-320 i C-765
GG 3520341, TLEN: nimizt1@tlen.pl
www.michalmilde.pl
Macie rację co do inności zdięć robionych szkłami M42 czy OM, ale ja pozostanę przy swoim zdaniu z kilku powodów.
1. Wolę zrobić portret ZD 50mmf2 i mieć super materiał do późniejszych "zabaw" w programie typu PS, który "psuje" doskonałośc techniczną zdięcia w celu uzyskania tzw. "klimatów". Zdecydowanie PS lepiej się nadaje do "psucia" niż "poprawania" wad obiektywów.
2. Nawet jeśli od razu w aparacie chcę uzyskać "klimatyczne" zdięcia to wolę posługiwać się ZD 50mm i "psuć" obraz filtrami efektowymi, niż męczyć się manualnymi szkłami.
3. Jeśli ktoś nie ma ZD 50mm to faktycznie 50mm M42 lub OM jest wyjściem jedynym w celu uzyskania ekstremalnie małych GO. A jeśli ktoś nie potrzebuje ich (tych małych GO) to spokojnie poradzi sobie 14-54 lub 40-150. Przy f2.8 i mniejszej GO jest naprawdę tak malutka, że należy bezwzględnie nakazać obiektowi nie ruszać się (w szczególności głową). Często robiąc portrety niepozowane z dużym zbliżeniem (i nie tylko) mam sytuację, ze po wyostrzeniu na oko i lekkim przekadrowaniu obiekt rusza głową 1 cm do przodu lub do tyłu i zamiast ostrego oka wychodzi ostre ucho lub nos.
4. Fotki kaczek Nimnula z CF robionych M42 200mmf4 są o niebo gorsze niż gdyby je robił 40-150mm (o zaletach AF nawet nie wspomnę). Nawet jeśli ogniskowa za mała, to juz naprawdę lepiej szarpnąć się na EC14 i tracąć na świetle dalej focić 40-150. Ale marząc o fotkach przyrodniczych niestety zakup co najmniej 50-200mm jest koniecznocią.
Zgadzam się, że M42 jest alternatywą jeśli nie stać nas na ZD50mm czy ZD50-200mm, nie wspomijając o stałkach 150mm, 300mm czy ultra jasnym zoomie 35-100mm. Jeśli już kupimy któryś z powyższych (czego z całego serca życzę wszystkim olimpusowcom), to M42 czy OM idą w zapomnienie. Poza tym nie zapominajmy że naprawdę dobre manuale w doskonałym stanie też kosztują sporo pieniążków.
PS
1. Zwróćcie uwagę na ostati test w Chip FV 11/2005. Są tam zamieszczone wykresy kontrastu w funkcji rozdielczości. ZD50mm pięknie "kosi" wszystkie inne stałki i 50mmf1.8 Canona, i f1.4 Minolty i f1.8 Nikona, a reprezentują one b. dobry poziom nowoczesnych analogowych stałek.
2. Jedynie testy Pentaxa zrobili z jakimś badziewnym zoomem, a jedynie stałka tej firmy mogła by zagrozić Zuiko![]()
No ja też bym wziął sobie Canonowską 50/1,4, ale 1500 zł narazie jakoś pieszo mi nie chodzidopiero co wziąłem sigme 10-20, lampe i inne duperele i poszlo 3500, dlatego ratuję się M42, co nie ukrywam podoba mi się
![]()
Olek C-5060WZ, Canon EOS 400D, olek SP-320 i C-765
GG 3520341, TLEN: nimizt1@tlen.pl
www.michalmilde.pl
łomatko o czym tu sie pisze... dla mnie M42 to duza alternatywa zeby zobaczyc wogle jak sie foci takim jasnym szkielkiem (ja mam tylko f 3,5) - przewidywany koszt to ok. 80zl za adapter + drugie tyle za jakies szkielko.
List ten dedykuje wszystkim tym, którym jest dany przywilej służenia innym pomocą w osiągnięciu celu i tym, którzy ucząc się wzbogacają wszystko przez podjęcie wyzwania do postępu i stawania się tym wszystkim, czym mogą się stać
Jeronimo tylko przy szkłach M42 za kilkadziesiąt zł unikaj robienia fotek pod światło, bo wtedy to i tak nienajlepszy kontrast siada już totalnie.
M42 z lepszymi powłokami, które pozbawione są takiej niemiłej przypadłości kosztują już kilka setek.
ja potrzebuje tylko do mojego smiesznego studia (gdzie mam biedna lampe halogenowa ktora daje malo swiatla) zeby robic tego typu fotki http://plfoto.com/zdjecie.php?picture=666264 lub poprostu w domku cosik takiego http://plfoto.com/zdjecie.php?picture=330426
![]()
List ten dedykuje wszystkim tym, którym jest dany przywilej służenia innym pomocą w osiągnięciu celu i tym, którzy ucząc się wzbogacają wszystko przez podjęcie wyzwania do postępu i stawania się tym wszystkim, czym mogą się stać
Jeronimo właśnie miałem dopisać, że prawdopodobnie w studio problemów z kontrastem pod światło nie powinno być![]()
Fotki Ramzy nie są całkowicie miarodajne, bowiem on ostro używa PS i efekty GO niekoniecznie pochodzą z obiektywuA fotka z Twojego linku jest szczególnie podejrzana pod tym względem.