Ale co jest złego w B/W?
Brak koloru intensyfikuje nasz odbiór tematyki zdjęcia (msz). Nie wgapiamy się w kolorowy, podany na tacy plan wydarzeń, lecz uruchamiamy szczątkową (w naszych czasach) wyobraźnię. Brzmi to banalnie, ale ta książkowa definicja wydaje mi się słuszna. Dążenie do maksymalnego realizmu w fotografii odbiera widzowi po jakimś czasie zdolność empatii, przyzwyczaja do widoków, itp. Zobaczcie w galerii forumowej, ile fajnych fot przechodzi bez echa. Za dużo, bo już było, za każdym razem to samo.
Nie twierdzę tym samym, że kolor to zło. Jednak z szacunkiem trzeba się czasem zastanowić nad wpływem b/w na formę przekazu, zwrócenie uwagi widza na inne szczegóły, inny punkt widzenia, próbę uruchomienia pracy wyobraźnią.
Inna sprawa, jak kto zdjęcia robi i jak komu to udaje się osiągnąć![]()



Odpowiedz z cytatem
