Irku, to ostatni dzień mojego urlopu, więc od jutra mogę mieć mniej czasu, żeby Ci odpisywać, a dyskusja tego typu może się przeciągnąć w nieskończoność...
Dlatego też, kończąc ten temat - nie mam monopolu, bo nie wygłaszam żadnych tez w stylu "to jest" bądź "to nie jest nauką". Twierdzę jedynie, że istnieją pewne ogólnie dostępne kryteria uznawania pewnych dziedzin wiedzy za naukę. Są to kryteria obiektywne, w przeciwieństwie do Twojego "uznawania".
grizz: Bo w życiu wiele spraw jest średnio klarownych... Nawet fakt misji Apollo nie jest oczywisty dla wszystkich...
Fideista: Istnieje także pogląd, że prawie nigdy większość nie ma racji...
Ale nawet w praktycznym języku nie nazywa się filozofa czy teologa naukowcem, tylko właśnie konkretnie filozofem czy teologiem.
----------------------------------------------
Sprawdziłem, że moje podejście do tematu ma związek ze znaczeniem słowa "science" w języku angielskim, które oznacza tylko nauki przyrodnicze. W Polsce słowo "nauka" ma znacznie szersze znaczenie --istnieje na przykład nauka gry na gitarze, nauka fotografii lub łapania pchełWięc w tym sensie przyznaję Ci rację
![]()
Ostatnio edytowane przez irek50 ; 21.07.09 o 18:23
Z jednej strony śledzenie teorii spiskowych jest dobrym zajęciem na tzw "sezon ogórkowy", ale z drugiej strony...
Spotkał mnie kiedyś podobny przypadek: pewien zramolały staruch z tytułem profesora belwederskiego z uporem manioaka twierdził że zbudowana z mojej inicjatywy aparatura nie istnieje. W końcu przyszła kryska na Matyska i podaczes jakiegoś zebrania ów staruch stanął ode mnie ok metra. Wtedy pouczony kolega zapytał kiedy otworzę przewód.
-Jak to kiedy? Wtedy kiedy prof XXX łaskawie umrzeć raczy!
Tak więc rozumiem zdenerwowanie załogi Apollo 11, fajnie jest pluć na kogoś, mniej fajnie być opluwanym (i to z góry)
Kossuth Lajos azt üzente: Utepitesz regimente. Ha még egyszer ezt üzeni, Kupkerekesz hajtasz neni!
Niektóre fotki są powalające, ze względu na jakość i kolory. A świadomość oglądania planety Ziemia, to już czysty surrealizm!
Fotka nr 8 przypomniała mi , że o dziwo otrzymałem w póżnej podstawówce z NASA szereg zdjęć dt. misji Sojuz- Apollo. Fotki były kolorowe formatu A4 i to naprawdę był list z innego świata
http://inapcache.boston.com/universa...8_S6963724.jpg
Z kliszą na szyi.
Olympus 35 RD.
Jak oni robili te fotki bez dzisiejszych super-duper matryc?
Widać można, tylko wystarczy .... umieć![]()
Automaty liczą, liczą, liczą .....na człowieka.