przepraszam, jeśli taki temat już był, a był na pewno. ale przeczytałam masę wątków na różnych forach i jestem zakręcona. chciałabym się pobawić fotografią bezcieniową no i planuję kupno halogenów. niektórzy mówią, że 2 x 150W starczy, inni, że bez 2 x 500W nie ma co w ogóle planować focenia. zastanawia mnie tylko, czy jak kupię dwa po 500W, to pierdykną korki, a jeszcze coś mi się zapali i wszystko, łącznie ze mną, spłonie. jak to jest (bo jednak 500 to nie mało)? czy da się pracować równie efektywnie na tych 150 (tzn. czy późniejsza praca z balansem bieli jest dużo gorsza)? bardzo proszę o odpowiedź, bo nie chcę rodziców pozbawić dorobku życia w postaci świeżo odremontowanego mieszkania...