Naprawdę nigdzie nie leci.. Sama osobiście prostowałam i mierzyłam linijkąZłudzenie optyczne.
Naprawdę nigdzie nie leci.. Sama osobiście prostowałam i mierzyłam linijkąZłudzenie optyczne.
Dive now - Work later
Blondynka z aparatem: http://forum.olympusclub.pl/showthread.php?t=15793
Podróże małe i duże: http://www.globtroteria.pl
Ostatnio jakoś nie miałam czasu dodawać nowych zdjęć.. A bo zlocik Olympusa na Jurze i inne takieAle zdjęcia z wyprawy po Azji wracają do gry.
[54] - Tym razem zdjęcie z Night Bazaar w Chiang Mai (północna Tajlandia). Po bazarze krążą kobitki, przebrane w stroje ludowe plemienia Akkha (charakterystyczne wielkie czapy na głowach - to waży dobre parę kilo), wyposażone w drewaniane żaby (nie wiem po co ;D może to ich jakiś symol plemienny). Pocierają sobie te żaby takim drewnianym patyczkiem i wtedy żaba wydaje taki dzięk, jakby rechotNo i kiedy słyszy się ten dzwięk, najlepiej jest skierować swoje kroki w inną stronę. Jak taka kobitka Cię dopadnie to nie odpuści dopóki czegoś nie kupisz. A ma ona w ofercie wszystko co tylko w danej chwili NIE jest Ci potrzebne ;D Ten pan na zdjęciu niestety nie znał tej zasady i został zaatakowany ze wzmocnioną siłę przez sporą grupę kobitek
![]()
Dive now - Work later
Blondynka z aparatem: http://forum.olympusclub.pl/showthread.php?t=15793
Podróże małe i duże: http://www.globtroteria.pl
A tu jeszcze kobitki z plemienia Akkha en faceAczkolwiek bardziej mi się wydaje, że to po prostu Tajki się za nie przebierają :P Szansa na opchnięcie zachodniemu turyście magicznej żaby znacznie wzrasta
Jutro postaram się wrzucić zdjęcia z wyprawy do wioski z prawdziwymi plemionami Akkha, Karen i Lahu.
Dive now - Work later
Blondynka z aparatem: http://forum.olympusclub.pl/showthread.php?t=15793
Podróże małe i duże: http://www.globtroteria.pl
Bujasz nas, obie są z pólprofilu
W dodatku obie trafiłaś z przymkniętymi powiekami (unikać!) a fotka chyba poruszona albo trochę nieostra
Poprzednia fajna, przeładowana szczegółami ale spontaniczna![]()
Ostatnio edytowane przez rocco ; 8.04.09 o 22:38
Dive now - Work later
Blondynka z aparatem: http://forum.olympusclub.pl/showthread.php?t=15793
Podróże małe i duże: http://www.globtroteria.pl
Zdjęcia 54 i 55 rzetelnie obrazują interesujące sytuacje w tym ciekawym i egzotycznym miejscu na ziemi. Jako dokument miejsca i czasu świetne.
pozdrawiam Wiejo
Obiecane Longnecki
Longnecki - w ten sposób nazywa się kobiety z ciężkimi, mosiężnymi pierścieniami na szyji. W rzeczywistości nazwa tego plemienia to Karen. W większości są to uchoddźcy, przybyli z Birmy podczas wojny. Nie mają obywatelstwa Tajskiego, więc rząd Tajlandii utworzył dla nich tzw. rezerwaty, w które są utrzymywane z pieniędzy turystów. Za wejście do wioski na mniej więcej godzinę płaci się około 40 zł od osoby. Można robić zdjęcia, porozmawiać z mieszkańcami (większość zna angielski) a także kupić pamiątki. Takich grup turystycznych przychodzi codziennie mnóstwo. Ciężko stwierdzić co na to sami mieszkańcy. Jedni wydawali się być zachwyceni możliwością porozmawiania z Europejczykami, inni uśmiechali się do zdjęć z łaski (bo w końcu turyści to ich główne źródło utrzymania), a jeszcze inni w ogóle nie zwracali na nas uwagi.
[56] - dziewczyka z plemienia Karen. Według tradycji, w wieku 12 lat zakłada się dziewczynkom pierwsze pierścienie. Później, mniej więcej co rok dokłada się nowe, i tak do 40stki (tak twierdziła przewodniczka, ale chyba jest to trochę naciągane, bo gdyby liczyć jeden pierścień na rok to w wieku 40 lat musiały by mieć chyba z półmetrowe szyje :P, ale mniejsza z tym...) W wieku 40 lat pierścieni nie da się już ściągnąć, ponieważ dyski tak się przemieszczają, że takiej kobiecie, po ściągnieciu pierścieni, po prostu złamał by się kark. Kobiety robią w tym wszystko, śpią, myją się, wykonują codzienne obowiązki. A waży to nie mało.. jakieś 4-5 kilo.
Pewnie wszystkich was ciekawi skąd wziął się zwyczaj zakładania mosiężnych pierścieni? Dawniej, kiedy mężczyźni szli na polowanie, kobiety Karen zostawały same w wioskach i były zdane tylko i wyłącznie na siebie. W obawie przed tygrysami zaczęto więc im zakładać pierścienie. Miały one chronić kobiety przed ugryzieniem tygrysa w szyję. W tej chwili mosiężne pierścienie pełnią bardziej rolę ozdoby. Obecnie, mimo iż każda dziewczynka ma prawo zdecydować czy chce to nosić czy nie, większość wybiera noszenie pierścieni, ponieważ długie szyje uważane są za piękniejsze.
Dive now - Work later
Blondynka z aparatem: http://forum.olympusclub.pl/showthread.php?t=15793
Podróże małe i duże: http://www.globtroteria.pl
Kiedyś o tym czytałem.
Czytałem ponadto, że gdy plemię zdecyduje, że kobieta jest zbyt stara żeby dalej żyć (czyli juz do niczego nieprzydatna) to po prostu zdejmują jej te pierścienie.
Jak napisałaś, kręgosłup nie wytrzymuje i finito.
Tak było kiedyś, jak jest dziś nie wiem ale to jeden ze zwyczajów które lekko mnie przerażają. Potrafię pomyśleć tylko: biedne dziecko.
Fajna fotka, na pewno było ciekawie zobaczyć to na żywo.