Pozostaje jeszce sntymnt do marki.
Mimo , że byłem do niedawna wyposażony w komplet sprawdzonych szkiełek FL do C to i tak kupiłem OM-kę bo mam do niej sentyment ( pierwsza moja zachodnia lustrzanka to było OM-1 ) i podoba mi się. mam w pracy kolegę uzywającego alfę bo dla niego to nadal Minolta.
Moja koleżanka z pracy kupiła E-420 bo powiedziała, że jest sexy.
Myślę iż aspekt psychologiczny sentymenów jest nie bez znaczenia.
Ciekawy jestem ilu z Was może powiedzieć z czystym sumieniem, że wybierając Olka kierowało się tylko wyrachowaniem, ilu sie po prostu podobał.
![]()
Automaty liczą, liczą, liczą .....na człowieka.
Dokładnie.
Gdzies obok jest tu wątek w którym pytająca była zdziwiona, że do aparatu trzeba dokupic obiektyw
W ogóle to parcie na lustrzanki jest sztucznie podgrzewane. Przez pewien czas firmy produkowały dobre kompakty, teraz to albo małpa albo lustro (sa małe wyjątki ale tylko potwierdzaja regulę).
Zawsze lepiej złapać klienta w system bo kupienie body z kitem to tylko początek
PS
Sentyment, przywiązanie
Moim p;ierwszym cyfrakiem była Minolta bo siedziałem dlugo w systemie Dynaxa![]()
Było napisane bez „E” Ja też mam sentyment do Minolty. Nawet mam trochę szkła. Ale odłożyłem sentymenty na bok i zdecydowałem się na E3. Sentyment mam też do innych marek. Problem jednak nie w sentymencie.
Wracając do reklamy Alfy 350...W zeszłym tygodniu miałem młodą (na oko 16-17 lat) klientkę u siebie w sklepie, która przyszła z tatą kupić aparat. Przywitała się ze mną i mówi: "chciałam kupić aparat" . Więc ja się pytam: "jakiego rodzaju ma to być sprzęt". Ona do mnie: "no ten co jest w reklamie, w tv... ten z bańkami mydlanymi". Ja na to: "acha, to pewnie chodzi pani o Alfę 350"? Ona: "chyba tak wiem że to był Sony". Dalej bez gatki wzięła karton ze sprzętem i udaje się by zapłacić do kasy. Na to odzywa się tato tej młodej pani mówiąc: "na pewno ten, jesteś pewna, może inny weźmiemy, pan nam coś doradzi". Córka na to: "Chcę ten, jest fajny". Zakup trwał może 2 minuty. Wcześniej również miałem podobną sytuację. Klientka chciała kupić "Alfę" gdyż widziała reklamę w tv i jej się bardzo podobała. Poziom jej wiedzy na temat fotografii był taki że nie umiała wymówić słów megapiksel i gigabajt. Po prostu chciała dobry aparat, bo jedzie z koleżanką na Teneryfę. Ale gdy wzięła ją w rękę i zobaczyła jak "skomplikowany" jest to aparat, zakupiła "małpkę" za ok 1000 zł. Muszę przyznać, że nigdy nie trafił mi się klient kupujący w ten sposób lustrzankę, innej firmy niż Sony.
Tak więc reklama czyni cuda i Sony wie o tym dobrze od lat. Pisząc ten post nie zamierzałem nic ujmować tej firmie. Uważam ją za potęgę w dziedzinie elektroniki, posiadam sporo sprzętu RTV tej właśnie marki i dalej będę go kupował. Moim celem było pokazanie mechanizmu jakim jest reklama i czego może ona dokonać.
Ostatnio edytowane przez Drughi ; 28.07.08 o 20:49
OLYMPUS Your Vision, Our Future
Osoby decydujące się na zakup takiego lub innego modelu często wertują czasopisma i portale internetowe. I jak przysłowiowy murzyn blaszkę łykają wiedzę w temacie lustrzanek. Ale czasami „wiedza” potrafi wprowadzić w błąd lub wręcz pomaga podjąć niewłaściwą decyzję. Jak kiedyś usłyszałem teorię na temat wyższości Olympusa i przelicznika ogniskowej x2 to mnie obaliło na podłogę. Jak się otrzepałem to zapytałem skąd taka „wiedza” Z internetu. Stoi tam zresztą do dziś obok innych odkrywczych teorii fotograficznych. Ale „wiedza” ta wyrabia taki swoisty światopogląd dzięki, któremu ktoś podejmuje decyzję mniej lub bardziej nietrafioną. Do tego jest wynajdowane w sprzęcie cała masa pierdółek, które przybierają rozmiar wad lub zalet i stąd światopogląd: lepszy bo ma celownik większy o 3mm albo gorszy bo ergonomia klapki od baterii...
Często udzielamy też odpowiedzi typu „bo mi się tak wydaje” ale nie popartej doświadczeniem. A osoba, która to czyta często jako niezarejestrowany gość po prostu chwyta przysłowiową blaszkę.
Ale jak założyłem w dziale „co kupić” wątek to mimo sprecyzowania potrzeb i preferencji tak naprawdę niewiele się dowiedziałem. To znaczy inaczej, dowiedziałem się wiele tyle, że nie na temat postawiony w pytaniu. Oczywiście dałem się wciągnąć w dyskusję udzielając ironicznych odpowiedzi i nie powinienem liczyć na wiele więcej ale z drugiej strony powinienem dowiedzieć się chyba więcej na temat sprzętu Olympus -a, a tak się nie stało.
Zwróćcie uwagę, że pytający rzadko kiedy bierze udział w dyskusji. Jak uzna odpowiedzi za satysfakcjonujące to pięknie powie dziękuje lub nie. Ale takie podejście świadczy o tym, że uczestników dyskusji traktuje jako autorytety z danej dziedziny w tym przypadku fotografii opartej o sprzęt Olympus. Udzielając odpowiedzi powinniśmy ( ja też mam tu niestety coś niecoś na sumieniu) brać to pod uwagę.
pewnie wszystko już było napisane
ale napisze od siebie :
soniacz ma więcej gwarancji.
brał bym 510 a nie 520 kupisz taniej a różnica nie wielka wzgledem 520
olek - lepsze szkła, i fantastyczny serwis
i aparaty ładniejsze robią
Więcej megapikseli to i gwarancja większa.
Pozdrawia Marek. armar czasem fotografuje