Bardzo ciekawy wątek. Obserwuję z ogromnym zaciekawieniem.
Też oglądam z dużą przyjemnością. Krajobrazy pustyni przypominają mi te które pamiętam z Tunezji gdzie 30 lat temu miałem 2-dniową wycieczkę samochodami terenowymi na pustynię. I nawet sylwetki samochodów terenowych bardzo się od tego czasu nie zmieniły - ówczesne Toyoty Land Cruiser nie odróżniałyby się zbytnio od tych na zdjęciach...
Pozdrawiam!
Marek Wyszomirski (wyszomir@toya.net.pl)
Jak to mówią nie znam się więc się wypowiemtzn trochę się nasłuchałem i trochę napatrzyłem, np.: do takiego ciężkiego off-roadu bardzo polecane są Nissan Patrol Y60 1987-1997, Y61 - 1997-2010 (podobno gdzieś produkowane jeszcze), Toyota Land cruiser z początkowych lat 2000, choć widziałem też najnowszy model. No i nieśmiertelna Toyota Hilux Chyba jakoś tak jest ze nowsze modele maja tak dużo elektroniki, że gorzej nadają się do takiej przebudowy - ale jak mówię to tylko moje podejrzenia, wiec teraz jeżdzą dokładnie te same auta co 30 lat temu
![]()
Na safari w Kenii jest podobnie - królują wiekowe Choć komfortowe LandCrusery.
Bez elektroniki, względnie łatwe do naprawy.
Moje zdjęcia: http://forum.olympusclub.pl/showthre...938#post206938
zabawki: OM-1 + 12-100/f4 +100-400+ 12/2 + 20/1.4 . Czasem S 23Ultra
Mam nadzieję, że i ja z czasem pozwolę sobie na takie podróże![]()
To chyba wynika z biedy Afryki i częstych problemów z dostępem do benzyny - W takim Dubaju przy jeździe na pustynie auta juz są zupełnie inne no i same V8ki
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
No nie powiem ... to była moja najbardziej kosztowna podroż ale też najbardziej intensywna. Nie żałuję ani jednej złotówki
A wracając do wątku to w kolejnym dniu mial się odbyć tak zwany supermaraton czyli 1500km przez dwa dni w stylu tak zwanym dowolnym do granicy z Mauretania przez całą Saharę Zachodnią. Niestety z powodów paliwowych nie wybraliśmy przejazdu trasa off-road tylko pomknęliśmy nieco dookoła, żeby się dotankować i asfaltem zrobić jakieś 1600 tak zwanym jednym ciągiem. Na granicy z Mauretania zameldowaliśmy się około 2 w nocy i tam poczekaliśmy do otwarcia. Mauretania otwiera granice godzinę po wschodzie słońca i zamyka chyba tez mniej więcej tak samo. Ogólnie zadanie było takie żeby przed południem pojawić się na granicy bo później nie było gwarancji ze się granice w danym dniu przejedzie.
Sama Sahara Zachodnia to dosyć nietypowa część Maroka o skomplikowanej sytuacji politycznej. Mieliśmy prikaz nie zjeżdżać z utwardzanej drogi z powodu min
Za to paliwo a raczej jego cena była najtańsza na całej trasie ... około 3pln za litr ON.
A zaś sama trasa ... monotonna, równa jak stół pustynia z bardzo rzadko jakąś wydmą. Zupełna abstrakcja była jazda z Dakli pod granice po zmroku. Przez kilkaset km kilka aut i kilka osad i sama ciemność dookoła. Żałowałem, że nie mieliśmy czasu zwiedzić okolic Dakli ale mam nadzieje tam wrócić
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
140
141
142
143
144
144
Ostatnio edytowane przez zis777 ; 21.02.26 o 21:36
I nastał czas Mauretanii. Nie wiem dlaczego ale najbardziej mnie interesowała w tej wyprawie właśnie Mauretania. Opisywana jako najbardziej niebezpieczny kraj, gdzie na stronach MSZ widnieje takie ostrzeżenie "Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże do Mauretanii, które nie są konieczne.W szczególności MSZ odradza przekraczanie granicy z Saharą Zachodnią. " Choć chyba jeśli chodzi o Saharę Zachodnią to bardziej chodzi o jej wschodnia część gdzie rządzi front Palisario a nie Maroko.
Po przejechaniu granicy Maroka mamy tak zwana ziemie niczyja. Pas 5km który nie należy do nikogo i chyba tylko front Palisario się interesuje tym rejonem. Organizatorzy prosili o szybki przejazd bez zatrzymywania się wiec tak zrobiliśmy, na zdjęciu 145 można zobaczyć tabliczkę z napisem uwaga miny.
145
146
Po 5km dojechaliśmy do granicy Mauretanii i tak wyglada droga pomiędzy tymi grajami w ziemii niczyjej. Codziennie dziesiątki 40tonowych ciężarówek z kontenerami i zwykle samochody musza w ten sposób przekraczać granice.
147
Sama Mauretania w tym tym rejonie to jak wcześniej Sahara Zachodnia. Niczego nie ma tylko płaska pustynia.
148
149
150
151
No i najbardziej influenserski pociąg świata - pociąg długi na około 3km transportujący rude żelaza z głębi kraju nad morze i zapewne potem do chin. Pociąg jeszcze złapiemy na pustyni tak, ze jeszcze się pojawi. Na drugim wagonie towarowym można zauważyć jadących ludzi. Podobniez najbardziej influenserska rzecz w Mauretanii.
152
153
154
155
Przejeżdżaliśmy przez kilka osad i dopięto tutaj widac co to bieda. Dodatkowo temperatura była około 35st a jakby nie patrzeć zima. Warunki bytowania dla mnie dramatyczne. Niedawno myślałem ze w Nepalu jest zle ale perspektywa mi się zmieniła.
156
157
158
159
160
161
162
164
163
I dojechaliśmy do kolejnego biwaku. Mieliśmy dużo czasu ponieważ jako jedni z pierwszych przejechaliśmy granice (w końcu ustawiliśmy się o 2 w nocy i byliśmy około 5-6 samochodem czekającym w kolejce). Mieliśmy dużo czasu na dużo fotografii, siedzenia i rozmawiania. Magia pustyni była jeszcze bardziej magiczna niż w Maroku w Erg Chigaga.